Kawa

Przejmujący gwizd czajnika wyrwał go z porannego letargu. Zerwał się z wygodnego fotela, ruszył do kuchni i wyłączył gaz. W jego ulubionej filiżance czekała świeżo zmielona kawa.Uniósł czajnik i powoli zalewał ciemnobrązowe drobiny do momentu, aż u szczytu naczynia pojawiła się spulchniona i aromatyczna pierzynka.
Dla czcicieli ciśnieniowych maszyn do kawy to profanacja, ale mało go to obchodziło… To jemu miało sprawić przyjemność picie własnie tak przygotowanej kawy.
Uchwycił delikatnie spodeczek, na którym obok filiżanki położył niewielką łyżeczkę i powrócił na fotel. Kawa spoczęła na stoliku obok tak, aby była na wyciągnięcie dłoni. Zza okna wyzierał półmrok poranka, wokół zalegała błoga cisza. Siedział z odchyloną głową i wyciągniętymi stopami. Oczy miał zamknięte. Słyszał niemalże, jak w nozdrza uderza cudowny aromat, by za chwile dotrzeć do uszu i przedrzeć się do tylnej części czaszki. Wzbierała w nim siła i moc, jakby chciał krzyknąć Chwilo trwaj! Zmysł słuchu i powonienia zdominowały odczucia, przywoływały najpiękniejsze wspomnienia i najszczęśliwsze chwile, cudne uniesienia.
Odczuwał dojmujące napięcie w oczekiwaniu na moment, gdy do spragnionych ust przybliży filiżankę. Po chwilach błądzenia w oparach wspomnień otworzył oczy i sięgnął po kawę. Przybliżył krawędź filiżanki do ust, lekkim dmuchnięciem odpędził resztki kawowej pierzynki i zanurzył usta w gorzkim i ciemnym wywarze. Pociągnął mały łyczek, który wlewając się pod język zaskoczył go swoim smakiem i krzykiem… Opadły mgły i miasto ze snu się budzi… zaczyna się dzień.


6 komentarzy:

  1. Ślicznie Pan to opisał, chciałabym umieć tak ładnie coś opisać. Mam ochotę na kawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem nie pozostaje nic innego, jak jej skosztować i delektować się aromatem:-)

      Usuń
    2. Kawa...
      Piekny palacowy taras, cisza... A i pogoda, jakby z katalogu. Czasem tylko, natretna mucha zaklocala spokoj, chcac "dziobnac" pysznego ciasta. Wokol, dywanem rozciagnela sie laka, ktora soczysta zielonoscia trawy, zapraszala do spaceru.
      Cudowne chwile....

      ...i nic nie zapowiadalo, ze to jak z ta mydlana banka...
      Najpierw zachwyca, potem, nieoczekiwanie sie rozbryzguje... Jeszcze chwila, druga...
      Z sladu nie ma...

      Usuń
    3. Czasami wspomnienia wymykaja sie z moich oczu...
      i splywaja po policzkach...

      Usuń
  2. No, niesamowite. Zaraz zaostrzył mi się apetyt na kawę, a jeszcze przy dzisiejszej pogodzie. :) Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak po za tym, to piosenka SDM jak najbardziej pasuje :-)

    OdpowiedzUsuń