Erystyka niewiary


Nie mam pojęcia na ile prawdziwa jest poniższa opowieść, ale jest na tyle intrygująca, że zdecydowałem się nią podzielić. Dotarła do mnie jakimś mailowym łańcuszkiem, który - jak rzadko kiedy - wywołał we mnie uśmiech.
Gdy już jesteśmy czegoś pewni to w zaskakujący sposób okazuje się, że nasze niewzruszone przekonanie ma kruche podstawy.
Caddicus Caddi,  17/01/2012


**************


- Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią.
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich: 
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda? 
- Tak panie profesorze. 
- Czyli wierzysz w Boga. 
- Oczywiście. 
- Czy Bóg jest dobry? 
- Naturalnie, że jest dobry. 
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko? 
- Tak. 
- A Ty - jesteś dobry czy zły? 
- Według Biblii jestem zły. 
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości.
- Ach tak, Biblia! - i po chwili zastanowienia dodaje: - Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy, że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej? 
- Oczywiście, panie profesorze. 
- Więc jesteś dobry...! 
- Myślę, że nie można tego tak ująć. 
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie. 
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej:
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie? 
Student nadal milczy, więc profesor dodaje:
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda? - aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody. - Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry? 
- No tak.. jest dobry. 
- A czy szatan jest dobry? 
- Nie - odpowiada bez chwili wahania student.
- A od kogo pochodzi szatan? 
Student aż drgnął:
- Od Boga. 
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło? - Istnieje panie profesorze ... 
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda? 
- Prawda. 
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły. Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi.. 
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece? 
- Występują - odpowiada student drżącym głosem. 
- A kto je stworzył? 
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie:
- Kto je stworzył? - wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli. - Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu? 
- Tak panie profesorze, wierzę. 
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora. Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa? 
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem. 
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa? 
- Nie panie profesorze. 
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci? 
- Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu. 
- I nadal w Niego wierzysz? 
- Tak. 
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu? 
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę. 
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara. 
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze, czy istnieje coś takiego jak ciepło? 
- Tak. 
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno? 
- Tak synu, zimno również istnieje. 
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje. 
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta. Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15 st.C. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem. 

W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością, panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność? 
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością? 
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie? 

Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku? 
- Zmierzam do tego, panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy. 
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie.
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć? 
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz, panie profesorze, proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp? 
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest. 
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy? 

Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem? 

W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali - Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora? 

Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to że nikt. A zatem zgodnie z naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze? 

W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę. 
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło? 

Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi:
- Oczywiście, że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło. 

Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła. 

Profesor osunął się bezwładnie na krzesło. Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.

PS. Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.

18 komentarzy:

  1. :) A czy w takim razie brak nieszczęścia jest szczęściem ?

    OdpowiedzUsuń
  2. D***, bardzo dobre pytanie, ale cóż... Einstein już dawno w zaświatach:-))
    Myślę jednak, że kierunek poszukiwań nakreślasz dobry: jest tylko różnica w natężeniu tego szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki :)
    Mam prośbę, czy mógłbyś mi powyjaśniać, jak się głosuje na te blogi, bo wszyscy tu tym żyjecie, a ja jestem ciemna jak tabaka w rogu. Zagłosowałbym na Maxcela, jako że umiłowałam poezję zawodowo i prywatnie :) ( chociaż sama nie popełniłam żadnego wiersza :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj D***

    To może ja powiem, bo ja wyrywna jestem. Aby oddać głos na bloga Maxcela należy wysłać smsa o treści G00257 na numer 7122. Przy czym w treści są zera, nie litery "O". Koszt smska 1,23 PLN /złotówka plus vat/.

    Caddi, z tą opowieścią skojarzyło mi się powiedzenie, iż niebezpiecznie jest wierzyć, że coś trwa wiecznie i że dane jest nam na stałe. A także stary, dobry Murphy. Jeśli myślisz, że wszystko idzie dobrze, to na pewno nie wiesz wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Charmee :) Dziękuję, wysłałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A dlaczego już do nas nie zaglądasz?
    :>

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak w ogóle, to super, że wysłałaś. Bo każdy głos na wagę złota :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaglądam milcząco :) A w ogóle to musiałam trochę powychowywać dzieci własne i cudze :)
    Widzę, że jesteście zajęci tym Blogiem Roku i tak nie bardzo wiedziałam, jak się odezwać, żeby było rzeczowo i na temat :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Charmee, skojarzenie właściwe. A D*** otrzymała ode mnie instrukcję bezpośrednio:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A nie mówiłam, że jestem wyrywna? :>

    D*** Ależ nie trzeba ani rzeczowo, ani na temat. Niezobowiązująca pogawędka na tematy wszelakie, to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  11. I tę spontaniczną wyrywność w Tobie uwielbiamy /sorry Poker za szczerość/, a insi nie mogą tego ścierpieć i żółć ich zalewa:-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Po prostu rewelacja... Rozpowszechniam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. BlueBird,
    Na zdrowie, bo... śmiech to zdrowie:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ja mogłem ominąć taką Twoją notkę Caddicusie :) Lubię takie rozważania... lubię też rozważania Leszka Kołakowskiego. To jest dla mnie "cud mniód " do czytania i zastanawiania się:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmrr,
    Zatem witaj w klubie miłośników Kołakowskiego i nieposłusznych w myśleniu

    OdpowiedzUsuń
  16. No proszę, notka świeżutka jak bułeczka :). Ciekawe, że przyszło nam pisać o czymś tak podobnym w tak krótkim odstępie czasu. Przytoczony artykuł wprost przegenialny. Myślę, że wniesie naprawdę dużo do mojej teorii dobra. Aż dziw, że to zwykły łańcuszek internetowy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Interesujące, doprawdy.
    Szczególnie - jak też osoba Alberta Einsteina - w kontekście twierdzenia, iż nauka jest przeciwnikiem (czy przeciwieństwem) Boga.
    Tekst jakich mało.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny tekst. Jeśli chodzi o Einsteina i poruszoną tutaj kwestię, bardzo lubię jedno z jego stwierdzeń: ,,jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm". Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń