poniedziałek, 16 stycznia 2017

Raczący się komplementami wzięliby się niezawodnie za łby, gdyby wiedzieli, co naprawdę o sobie myślą* (681)

- Co słychać? - zagadnął Grudnik Schlumberger, gdy wróciłem z pracy.
- A nic szczególnego - odpowiedziałem.
- No nie bądź taki i pochwal się. Przecież widzę zadowolenie i dobry humor.
- Jakby ci tu powiedzieć i żebyś nie pomyślał, jak Hela, że uprawiam jakieś baloniarstwo - krygowałem się z wrodzoną... skromnością.
- Nie przedłużaj, tylko mów.

Miałem umówione spotkanie z szefem zaprzyjaźnionej firmy. Znaliśmy się od kilku miesięcy, ale po raz pierwszy bez udziału mojego szefa.
- Jako starszy - powiedział gość - proponuję, byśmy przeszli na "ty". Łatwiej jest rozmawiać i współpracować.
- Nie mam nic przeciwko.
- W takim razie mów mi Waldek
- Mów mi Krzysztof - odpowiedziałem wyciągając dłoń do uścisku. - A tak na marginesie, Waldku, to, który jesteś rocznik?
- Sześćdziesiąty trzeci.
- Jakby ci tu powiedzieć... jesteś dwa laty młodszy.
- No coś ty! - żachnął się Waldek.

Grudnik milczał. Po chwili zatrzepotał kwiatami i powiedział:
- Fiu, fiu! Komplement od faceta. Nie wiem, co o tym sadzić.
- Też nie wiem, ale...

*Georg Christoph Lichtenberg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz