wtorek, 1 listopada 2016

Nieśmier­telność jest bar­dzo łat­wa do osiągnięcia. Wys­tar­czy nie umierać* (676)

Jeden z wielu jesiennych dni. Późne popołudnie. Zaparkowała przy centrum handlowym, takiej świątyni współczesnego i zarazem ułomnego człowieka. Wysiadła z samochodu i ruszyła ku jednemu z dwóch przestronnych wejść. Obrotowe drzwi wchłaniały dziesiątki jej podobnych. Po przejściu kilkunastu kroków dostrzegła starszego mężczyznę z białą laską. Sprawiał wrażenie bezradnego. Gdy tylko podeszła bliżej usłyszała:
- Czy może mi ktoś podpowiedzieć, w którą stronę iść do spożywczego.
Zatrzymała się. Miał zaczerwienione oczy i pokryta kilkudniowym zarostem twarz. Wyczuła lekki zapach alkoholu, który był niczym w porównaniu z zapachem kwaśnego potu i brudu.
- Pomogę panu, proszę wziąć mnie pod ramię.
Mężczyzna uchwycił ją tuż przy łokciu. Niepewnie stawiał kroki po wybrukowanej i nierównej nawierzchni. Dopiero w środku poczuł się pewniej.
- Proszę się nie obawiać. Jestem przy panu.
W spojrzeniu mijanych ludzi dostrzegała zdziwienie i jakiś wyraz obrzydzenia. Podprowadziła go do sklepu.
- Jesteśmy na miejscu.
- Jest pani drugą osobą, która w ciągu dwóch lat zatrzymała się przy mnie i pomogła.
- Ależ, co pan mówi. To przecież niemożliwe...
- Proszę mi powiedzieć, dlaczego nie mogę już umrzeć?
Zapadła cisza. To było proste pytanie. W niewidzących oczach mężczyzny była odpowiedź.

Jezioro Ślesińskie, widok po zejściu od strony cmentarza


*Woody Allen

1 komentarz:

  1. Hm, wydawało mi się, że wpisywałam tu komentarz. I co gorsza już go nie pamiętam. A historia poruszająca.

    OdpowiedzUsuń