wtorek, 25 października 2016

To zwykła hipochondria, mój panie, męska odmiana histerii* (675)

Że mężczyźni to słaba płeć wiadomo od wieków. Wystarczy byle jaka infekcja, katar, czy temperatura sięgająca 37 st. C, by ścięło się białko i wystąpił stan zagrożenia życia. Marian w tej materii nie odbiega od unijnej i światowej średniej i wymaga stałego wsparcia Heli.
Jesień to pora roku, którą Marian znosi ciężko niczym niemowlę, któremu wyrzynają się ząbki. Deszcze, ciemne i mgliste poranki, niedobór snu... Właśnie w taki październikowy poniedziałek Marian wstał tuż przed Helą i poszedł do łazienki dokonać porannych ablucji. Po jakimś czasie Hela uchyliła drzwi i zobaczyła Mariana, który marszczył czoło i z ogromnym wysiłkiem wpatrywał się w lustro.
- Maniuś, co ty robisz?
- Wiesz co, Heluś - odpowiedział przejęty - bardzo źle widzę. Jest znacznie gorzej niż myślałem.
- Naprawdę? - zapytała Hela. - Znów coś ci dolega?
- To chyba cukrzyca. Czytałem, że wpływa na pogorszenie wzroku.
- Hm? Znam chyba sposób na skuteczne leczenie takich wad wzroku.
- Jaki? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Oddaj mi moje okulary i załóż swoje. Od razu będziesz widział wyraźniej i przejdzie ci cukrzyca.
- O, żesz kurtka jego kancelaria!

* Paweł Goźliński, "Jul"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz