niedziela, 5 czerwca 2016

Przeszłość to nie to, co mija, tylko to, co pozostało po tym, co minęło* (670)

- Wiesz, Heluś, miałem dziwny sen - powiedział Marian w niedzielny poranek, gdy Hela zeszła na kawę.
- U ciebie  z tymi snami, to już chyba prawo serii.
- Oj tam, oj tam! Po prostu, gdy śpię podświadomość sobie hula.
- To opowiedz, co się tym razem przyśniło. Mam nadzieję, że nie jakaś polityczna sprawa.
- Śmiem twierdzić, że znacznie poważniejsza...
- Doprawdy? - zainteresowała się Hela.
- Śniła mi się przeszłość. Nasi ojcowie prowadzili wspólnie biznes i uznali, że dla powodzenia ich interesów będzie dobrze, gdy się z tobą ożenię. W tamtym czasie nie myślałem o tobie, jako potencjalnej kandydatce na żonę...
- Maniuś?!
- Opowiadam sen, więc się nie pieklij bez sensu, proszę. 
- Już dobrze, opowiadaj dalej.
- Gdy ojciec zaproponował, bym poważnie pomyślał o tobie jako żonie, odmówiłem. Uznałem, że nie jesteś dla mnie dobrym wyborem. "Dziewczyna jak marzenie, nic, ale to absolutnie nie można jej nic zarzucić" - przekonywał mnie ojciec. "Jej przeszłość..." wypaliłem. Na co ojciec wstał i zdenerwowany powiedział: "Dobrze wiesz, że Hela ma nienaganną przeszłość!".
- No widzisz, Maniuś - wtrąciła zadowolona Hela - twój tata poznał się na mnie. Ale mów dalej!
- Odpowiedziałem ojcu: "Wiem, że nienaganną, ale stanowczo... za długą".
Salon wypełniła złowroga cisza, z filiżanek z kawą przestała się unosić para, a ptaki za oknem przestały śpiewać.
- Maniuś - Hela dobitnie wypowiedziała imię mężczyzny swojego życia - myślę, że wiesz, gdzie spędzisz najbliższą noc.

*Alceu Amoroso Lima


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz