piątek, 1 kwietnia 2016

Żad­nej ko­biety nie kochał tak bar­dzo. Żad­nej nie był tak oddany. Do mo­men­tu, kiedy na­rodziła mu się córka* (653)

Kilkanaście lat temu, przy okazji rodzinnego spotkania, Pan C. rozmawiał z Bogusiem, który miał dwoje dzieci. Nieco wcześniej urodzone niż te, które udało się spłodzić Panu C.
- Wiesz - powiedział Boguś w przypływie szczerości - gdy Tomek wszedł w okres nastoletni to przyprowadzał do domu różne dziewczyny. Jedne ładniejsze od drugich. Zazdrościłem mu, gdy się zamykał z nimi w pokoju, ale byłem z niego dumny.
- A teraz już tak nie czujesz?
- Tomek już się ustatkował, założył rodzinę, ale mam problem z Agnieszką.
- Jaki problem? - zapytał Pan C. - Przecież i dobrze się uczy, jest zdrowa i chyba wszystko dobrze?
- Jakie dobrze? - żachnął się Boguś - jak Tomek przyprowadzał dziewczyny to mówiłem "moja krew", ale gdy widzę przychodzących do Agnieszki, to serce mi krwawi... Nie mogę znieść, gdy cudzy synowie wchodzą mi w szkodę.

Córeczka Pana C.
* z internetu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz