poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga* (660)

Szczepcio, po przeczytaniu wpisu o numerze 659, był łaskaw napisać do Pana C. ni mniej, ni więcej w taki deseń: “Tajemnica pokoju 507... Gdyby to był czeski film to powinien być jeszcze trup w szafie. Odpuść pokój 707, sam wiesz co potem było. Skup się na 507”.
No i cóż miał począć Pan C., gdy tknięta podpowiedzią wyobraźnia zaczęła tworzyć alternatywne scenariusze, a światy równolegle okazały się nie dość, że możliwe to na swój sposób prawdziwe. Wiadomo, że nie wszyscy są w stanie to dostrzec, nie jest to jednak problem narratora, któremu przypadła rola wiernego świadka.
Pan C. przez moment wyobraził sobie, że w okresie wielkanocnym, a był wtedy jeszcze praktykującym katolikiem, postanowił przystąpić do sakramentu pojednania. Karnie stanął w kolejce do konfesjonału, gdzie kolejni penitenci słyszeli ego te absolvo a peccatis tuis in nomine Patris, et Filii,et Spiritus Sancti**. Stało przed nim kilka osób, więc miał czas na wejrzenie w sumienie i wyłuskanie spraw, które powinien wyjawić przedstawicielowi Najwyższego.
“Ale, czy to konieczne, bym dzielił się tym, co najintymniejsze? Najwyższy zna moje serce, moje myśli i czyny? Od czego zacząć?” - takie wątpliwości tliły się pod grzywką Pana C. Nie obejrzał się, gdy klęknął i przystąpił do spowiedzi.
- Ostatni raz u spowiedzi byłem roku temu, popełniłem następujące grzechy…
I w tym miejscu Pan C. opowiedział wielomiesięczny związek z Grażyną i Hanką z pokoju 507. Pierwsza studiowała matematykę, druga filologię polską. Pan C. zauważył, że spowiednik bardzo się ożywił.
- Czy dochodziło między wami do stosunków cielesnych?
- Tak - odpowiedział z przekonaniem Pan C.
- Jednocześnie z dwoma?
- O co to, to nie, proszę ojca. Jedna o drugiej nic nie wiedziała.
- Często się z nimi spotykałeś?
- Dwa trzy razy w tygodniu w czasie gdy jedna z nich była na zajęciach i była pewność, że się nie pojawi.
- W jaki sposób uprawialiście seks? Czy mimo grzeszności sytuacji było to w formie, jaką dopuszcza Kościół? - dopytywał spowiednik.
- Nie wiem, o jakie formy chodzi, ale nie będę ukrywał, że było to satysfakcjonujące…
- Czy możesz zdradzić więcej szczegółów? Był to seks klasyczny, czy były także inne pozycje?
- Oczywiście, że było wszystko. W końcu miało być miło i przyjemnie i… tak było.
- A seks oralny?
- Kochaliśmy się i w ten sposób - potwierdził Pan C. - Muszę przyznać, że było to jedno z najintensywniejszych i najpiękniejszych doznań. Z Grażyną w ten sposób kochaliśmy się bardzo rzadko, bo ona lubiła szybko i intensywnie, natomiast z Hanią to inna bajka.
- Możesz jaśniej?
- Ona uwielbiała wszelkie formy bliskości i nie miała żadnych zahamowań. Wymarzona kochanka.
W tym momencie dało się słyszeć, jak spowiednik wierci się w konfesjonale i głośno przełyka ślinę.
- Czy żałujesz, że złamałeś szóstce przykazanie?
- I tak i… nie - odpowiedział Pan C.
- Nie rozumiem.
- Właściwie to żałuje, ale nie z powodu, o którym ksiądz mógłby myśleć, ani tym bardziej z powodu cudzołóstwa, które nigdy nie miało miejsca. Tak naprawdę żałuję, że nigdy się to nie wydarzyło.
- Jak to? - żachnął się spowiednik - Opowiadałeś o czymś, co nie miało miejsca?
- Nie miało miejsca, ale było i jest prawdziwe… To moje najbardziej grzeszne myśli.

* z internetu
**Uwalniam cię od twoich grzechów w imię Ojca, i Syna, i Ducha świętego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz