piątek, 22 stycznia 2016

Pijmy wino za kolegów do dna, bo oni to my, a my to już mgła* (647)

W środowy wieczór Pan C. skonstatował, że zgubił szlachetny kawałek metalu, który z upodobaniem i czułością nosił na serdecznym palcu lewej ręki. Mróz sprawił, że palce stały się szczuplejsze i metal, nie wiedzieć kiedy i gdzie, zsunął się w jakąś śnieżną zaspę .
Niby nic szczególnego, bo zdarza się to wielu ludziom, ale tak po prawdzie przypadki tych "wielu" mało obchodzą Pana C. Nie, żeby ich lekceważył, ale najważniejsza i najdotkliwsza jest osobista strata. Nie jakaś strata finansowa, ale ta emocjonalna... Przedmioty i rzeczy niosą w sobie sens, znaczenie i mają szczególną moc dopóki, dopóty czujemy to, co uobecniają.

Ulotniło się coś namacalnie pięknego i najwyższy czas napisać książkę, by zachować jak najwięcej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz