czwartek, 31 grudnia 2015

Zabawa zaczyna się, gdy po kilku piwach idziesz środkiem drogi z pustą butelką (644)

- Zazdroszczę policjantom i strażakom - powiedział Marian.
- O czym ty mówisz? - zapytała Hela podnosząc wzrok znad filiżanki porannej kawy.
- No jak o czym? Nie mają dylematu, czy iść na sylwestra, czy nie iść. Nie myślą w co się ubrać...
- Phi! Znowu coś wymyślasz.
- Nic nie wymyślam -  mówił dalej Marian. - Oni nie zastanawiają się, czy się napić, a jeśli tak, to skoro pili na lewą nóżkę, czy wypada też na prawą.
- Coś się stało w związku z upływem kolejnego roku?
- Nic, absolutnie nic. Po prostu zazdroszczę im, że nie muszą dokonywać wyboru, nawet tego, czy zatańczyć z żoną znajomego, czy z własną. A jeszcze te rozmowy do rana o życiu i jego beznadziei.
Hela odstawiła kawę i powiedziała:
- Wiesz co, Maniuś?
- No co, no co?
- Jesteś po prostu stary!

sobota, 26 grudnia 2015

środa, 9 grudnia 2015

Nigdy nie wracaj do miejsca, w którym byłeś szczęśliwy* (642)

Okoliczności czasu: lata czterdzieste dwudziestego pierwszego wieku.

Hela nigdy nie należała do osób religijnych, a z Najwyższym miała relacje co najmniej chłodne. Z upływem lat coraz częściej zaglądała do kościoła, ale robiła to w dni powszednie, gdy nie było zgiełku i tłumów. Gdy tak siedziała w ostatniej ławce skryta za kolumną, zauważyła, że do konfesjonału wszedł młody ksiądz. W mgnieniu oka postanowiła zrobić spowiedź z całego życia. Nie wiedzieć czemu, ale wszystkie grzechy, jakie miała ochotę wyznać dotyczyły relacjami z mężczyznami.
W pewnym momencie ksiądz wychylił się z konfesjonału, by przyjrzeć się pokutniczce.
- Proszę mi powiedzieć kiedy to wszystko miało miejsce?
- Bo ja wiem? Pewnie jakieś trzydzieści, a  może czterdzieści lat temu - odpowiedziała Hela.
- To dlaczego mi o tym mówisz?
- Hm! Jakby tu powiedzieć...? - zawahała się Hela.
- Najprościej - podpowiedział spowiednik
- Bo tak miło... powspominać.

*Agatha Christie