wtorek, 5 maja 2015

Jak Żyd je kurę, to albo kura była chora, albo Żyd jest chory* (620)

Hela czasami odwiedza ulubionego lekarza. W jej wieku, nad wyraz dojrzałym, drobne dolegliwości to normalność, ale tym razem wizyta dotyczyła dokumentów do sanatorium.
— Jak sobie pani radzi po zjedzeniu ciężkich smażonych potraw?
— Sięgam do lodówki po piwo, a jak nie pomoże to idę po drugie.
— Świetnie  powiedział lekarz. — A są sytuacje, gdy odczuwa pani brak apetytu?
— Owszem, ale wtedy wystarczy szklaneczka białego wina.
— A jak radzi sobie pani z ciśnieniem?
— Najprościej, jak tylko można. Gdy mam niskie popijam koniak, a przy wysokim sączę czerwone wino. Najlepsze jest chilijskie cabernet sauvignon.
Lekarz skrzętnie notował w karcie pacjenta i kiwał głową z niedowierzaniem. W pewnym momencie spojrzał na Helę i zadał jeszcze jedno pytanie:
— A w ogóle to pija pani wodę mineralną?
— Panie doktorze — żachnęła się Hela — aż tak chora to nigdy nie byłam!



*Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Ostatnia brygada
Inspiracja: dowcipy z brodą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz