sobota, 18 kwietnia 2015

Niektóre zacho­dy słońca są tak różowe, że trud­no o większe bezguście* (616)

Pan C. jest człowiekiem starej daty, choć zna takich, których pesel sytuuje w przeszłości o wiele bardziej odległej. Jest niewiele rzeczy, które są w stanie go zbulwersować. I dobrze, bo w jego wieku jakiekolwiek napięcia mogą być groźne dla zdrowia. Dziś  stosując zasadę "po nitce do kłębka"  natrafił na teledysk Marii Niklińskiej. Ta gwiazdeczka jednego z polskich seriali od jakiegoś czasu próbuje sił w piosence. Pan C. musi przyznać, że pani Maria w treści i w nutkach brzmi znośnie, a nawet przyjemnie. Słuchanie jej nie obraża wrażliwości i porusza czułe struny. Jednak przy kolejnym odtworzeniu teledysku miał nieodparte wrażenie, że coś w tym wszystkim zgrzyta, że wyziera bliżej nieokreślony fałsz.
Po chwili zastanowienia był pewien, że nie razi go pokazana lesbijski dotyk i pocałunki, nie razi stylizacja zakonnicy, czy choćby świętokradcze przyjęcie komunii świętej. Dziwne? W żadnym razie, bo Pan C. w swoim życiu wiele widział i wiele słyszał, ale o tym już było.
Eureka! To, co w tym obrazie zgrzyta, to nadmiar światła. Światło odziera intymność z tajemnicy i czyni ją wulgarną. 


*Terry Pratchett

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz