poniedziałek, 2 lutego 2015

Bóg ukarał go i oddał w ręce kobiety* (599)

Marian nie należy do wybitnie usportowionych mężczyzn, którzy stosują dietę i dbają o rzeźbę ciała. Nie oznacza to jednak, że zapomina o kondycji i sprawność fizyczną. W miarę regularnie chodzi po lesie z kijami trekingowymi, rzadziej wybiera się na basen, a już całkiem rzadko do siłowni, by przetestować najnowsze urządzenia do ćwiczeń. W miniony weekend był właśnie taki czas, że chciał skorzystać z tej ostatniej formy aktywności.
— Heluś, może pójdziesz ze mną na siłownię i poćwiczysz na stepperze lub bieżni?
Hela przerwała czytanie książki i spojrzała na Mariana znad okularów.
— Myślisz, że jestem gruba?
— Ależ nie — zaprzeczył Marian. — Jak nie chcesz to nie....
— I do tego leniwa? — dopytywała coraz intensywniej.
— Uspokój się, Heluś.
— Czyżbyś uważał, że jestem histeryczką?
— Wiesz, że nie o to chodzi — tłumaczył Marian i bardzo żałował, że cokolwiek zaproponował.
— Teraz uważasz, że przeinaczam twoje słowa?
— Nie! — uniósł głos — Chciałem tylko powiedzieć, że nie musisz nigdzie ze mną iść.
— Tak?! Tu cię mam cwaniaku! — powiedziała Hela i zerwała się z fotela — A dlaczego tak ci zależy, żeby iść beze mnie?



*Biblia, Księga Judyty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz