środa, 21 stycznia 2015

Śniła mi się we śnie rzeczy­wis­tość. Z jaką ulgą się obudziłem* (596)

Marian nie należy do śpiochów. Irytuje Helę, gdy w wolne dni wstaje przed szóstą i tłucze się po domu jak Marek po piekle. Są jednak dni, że po pracy zje tylko obiad i odda się na godzinkę popołudniowej wersji Morfeusza. 
Kilka dni temu Marian położył się w salonie przed telewizorem i zasnął na nieco dłużej. Po kilku godzinach, tak około dwudziestej drugiej, podeszła do niego Hela, potrząsnęła za ramię i powiedziała:
— Marian, może pójdziesz już spać?
— O co ci chodzi?
— Już późno. Może pójdziesz spać? — powtórzyła.
— A co ja robię od paru godzin? — nad wyraz przytomnie zapytał Marian.


*Stanisław Jerzy Lec


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Człowiek nie wie, co to życie, dopóki po raz pierwszy nie rozbierze kobiety* (595)

Hela wracała do domu z centrum handlowego. Po drodze mijała dom Danci, takiej przyjaciółki na każdą pogodę. Miała ochotę napić się dobrej kawy i chwilę rozmowy, która nie absorbuje zbytnio zwojów mózgowych.
— Cześć, Danciu — zawołała od progu kierując się prosto do kuchni.
— Cześć, Helu! Skąd się tu wzięłaś?
— Wzięłam dzień urlopu. Nie chciało mi się pracować.
— No, no! A co na to Marian?
— A co mu do tego? Pojechałam na zakupy i kupiłam wreszcie coś, co sprawi mi nieco przyjemności.
Dancia spojrzała na Helę i powiedziała podekscytowana:
— Wiedziałam, że wreszcie to zrobisz! Pokaż mi ten wibrator!
— No wiesz!? Jesteś gorsza niż faceci i tylko jedno ci w głowie — powiedziała ze śmiechem Hela. — Po prostu kupiłam... wymarzone buty.



*Carlos Ruiz Zafón

niedziela, 18 stycznia 2015

Im dłużej, tym bardziej* (594)

— Maniuś? — zwróciła się do mężczyzny swojego życia Hela.
— Słucham, Heluś — odpowiedział wyczekująco Marian.
— Powiedz mi, czy kochasz mnie tak samo, jak na początku?
— Chyba żartujesz! — żachnął się Marian.  
Hela spąsowiała, a po chwili pobladła. Marian zauważył te zmiany na jej twarzy i dopowiedział:
 Tak samo, to za mało: kocham cię z każdym dniem coraz bardziej i bardziej.
— Masz szczęście! I to waśnie była prawidłowa odpowiedź.
— Dlaczego?
— Gdyby było inaczej to... byłby siwy dym i czarne chmury! — skwitowała Hela.
— Wiem — odpowiedział z oczywistą oczywistością Marian.



*Hela


środa, 14 stycznia 2015

Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna* (593)

—Marian, czy mógłbyś pójść do sklepu? 
— Coś pilnego?
— No nie, ale może bym coś upiekła — odpowiedziała Hela. — Brakuje mi kilku składników, a przy okazji trzeba uzupełnić zapasy w lodówce. 
— Skoro trzeba, to daj mi listę.
— Nie zapamiętasz?
— Nie. Zapisz wszystko po kolei tak, jak produkty ustawione są w sklepie, żebym nie błądził bez sensu.
— Marian, ty jesteś po prostu stary, tyle ci powiem.
— Proszę, Helenko, nie wydziwiaj i napisz mi tak, jak proszę.
— Oczywiście, kochanie — zgodziła się Hela
Nie byłaby jednak sobą, gdyby po chwili nie dodała:
   W twoim wieku orientacja w terenie jest ważniejsza niż seks i orientacja płciowa**.

Ślady dawnej świetności



* Zsa Zsa Gabor
**Leszek Poniedzielski


niedziela, 11 stycznia 2015

Co mnie nie zabije, to mnie wku*wi (592)

W sobotnie popołudnie Marian wybrał się na długi samotny spacer. Miał parę spraw do przemyślenia, ale nie przeszkodziło mu to wstąpić w drodze powrotnej do Pana C.
— Kawy, czy herbaty? — rzucił Pan C. zobaczywszy przyjaciela.
— Chętnie, ale... piwo.
— Piwo? A Hela?
— No weźże się! — fuknął Marian — Nie rób z niej takiej hetery.
— Nie muszę robić z niej hetery, wystarczy że jest helowata...
Grymas na twarzy Mariana sprawił, że Pan C. nie dokończył. Po chwili uśmiechnął się i dopowiedział:
— Przecież wiesz, że po tylu latach to nawet ją lubię.
— Od razu lepiej.
Pan C. wyszedł do kuchni i po chwili wrócił z dwoma butelkami piwa.
— Z butelki, czy ze szklanki?
— Dziś z butelki — powiedział Marian.
Pan C. zauważył, jakiś smutek w oczach Mariana.
— Czy coś się stało, Marian?
— Dlaczego pytasz?
— No przecież widzę, że coś nie teges, a znam cię nie od wczoraj.
— Masz rację.
— Chcesz o tym porozmawiać?
— Niekoniecznie, ale powiem tylko tyle: bywają takie dni, że "ku*wa mać" to za mało.
— Aha! — skwitował Pan C. — To lepiej się napijmy.


KLIKNIJ w zdjęcie, aby zobaczyć je w wyższej rozdzielczości.


środa, 7 stycznia 2015

Bohater* (591)

 Maniuś?
 Tak, Heleno?
 Dobrze mi z tobą w tym naszym związku rozwiązku.
— Ale co masz na myśli z tym związkiem rozwiązkiem?
— Bo odkąd jesteśmy razem to mam wszystko — odpowiedziała ze spokojem, który emanował z jej twarzy.
Marian nie do końca był pewien, czy dobrze zrozumiał jej intencję. Przez moment pomyślał, że to kolejna próba, której go poddaje. Hela zauważyła w jego oczach niepokój.
— Naprawdę nie wiesz o czym mówię?
— Wiem, ale...
— To ci powiem — kontynuowała z uśmiechem. — Jesteś tylko mój i nieważne, że jestem bezpodstawnie zazdrosna... Znasz mnie i wiesz, że już tak mam odkąd się poznaliśmy. Dajesz mi siebie, dajesz mi poczucie pewności, czułość, opiekuńczość. Jesteś zawsze, kiedy cię potrzebuje.
— To oczywiste i to działa w dwie strony... — wtrącił Marian.
— Nie przerywaj, proszę! Więc jesteś mój i żadne pliszki nie mają prawa na ciebie spojrzeć i myśleć, bo wydrapię im oczy.
— Ale co z tym rozwiązkiem?
— No jak to co? Zawsze mamy rozwiązek, gdy jesteś ze mną w ten szczególny sposób, gdy nomen omen... stajesz się moim bohaterem wieczoru.







wtorek, 6 stycznia 2015

Dyskrecja w słowach jest więcej warta niż elokwencja* (590)

Człowiek może znacznie więcej, niż mu się wydaje.
I jeszcze więcej niż mu się na co dzień chce.
Niech zatem zdąża do najwyższych wartości!*

*Roger Bacon (ok. 1214–1294) - filozof, franciszkanin