piątek, 7 listopada 2014

Życie jest naprawdę proste, lecz upieramy się by je komplikować* (576)

Po kilkudniowym przygotowaniu Marian poszedł na zlecone badania USG. Towarzyszyła mu Hela, która chciała dopilnować, by nie uciekł sprzed drzwi gabinetu lekarskiego. Po zgłoszeniu swojej obecności Marian usiadł na krześle przy drzwiach numer sześć. Hela pozostała przy recepcjonistce, z która ucięła sobie niezobowiązującą pogawędkę.
- Wie pani - mówiła kobieta spragniona słuchacza - jestem tak uzależniona od smartfona, że muszę go mieć cały czas pod ręką.
- Ale dlaczego? - zapytała Hela z lekkim zdziwieniem.
- Mam dostęp do e-maila i do facebooka. Zawsze ktoś może coś do mnie napisać, więc muszę być w zasięgu, by odpisać.
Hela słuchała z życzliwym zainteresowaniem, ale jej mina mówiła coś przeciwnego. Absolutnie nie rozumiała ekscytacji kobiety, która zauważyła to i przerwała słowotok. Wychyliła się ku Heli zapytała:
- A pani to jaki ma telefon?
- Nic szczególnego - odpowiedziała Hela. - Mam taki zwykły do dzwonienia i odbierania  rozmów. Czasami piszę esemesy. Służy mi także jako budzić. Ot i wszystko.
- Może pani pokazać? - poprosiła recepcjonistka.
Hela sięgnęła z torebki telefon i położyła na kontuarze.
- Ależ to blackberry! - wykrzyknęła fanka smarfonów i oklapła, jakby zeszło z niej całe powietrze.

Światełko w tunelu
*Konfucjusz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz