niedziela, 26 października 2014

To męska rzecz być daleko, a kobiety wiernie czekać* (572)

Kilka dni temu Pan C. był świadkiem zaskakującej w formie rozmowy Heli z Marianem. Właściwie to znając tych dwoje nie powinien być zdziwiony, a... jednak. 
- Nie lubię, gdy wyjeżdżasz - powiedziała Hela z widocznym rozżaleniem.
- Ale przecież zawsze wracam. To tylko kilka dni - powiedział Marian dopinając torbę.
- Mam to gdzieś! - fochnęła Hela i odwróciła się w kierunku okna.
Nie byłaby sobą, gdyby po chwili nie podeszła do Mariana i nie zadała przygwożdżającego pytania:
- Wiesz, co bym zrobiła na twoim miejscu, gdybym miała wyjechać bez ciebie?
Marian trwał w oniemieniu, jak ryba wyjęta z wody.
- Ale, co niby byś zrobiła? - zapytał rzutem na taśmę.
- Nie mogłabym tak, jak ty zostawić mnie i spokojnie wyjechać. Na twoim miejscu to bym się... pochlastała.

Bez związku z wpisem. Podróżny fotozapis.



* Alicja Majewska, Jeszcze się tam żagiel bieli

piątek, 24 października 2014

Krótkie pi­sanie bie­rze się z le­nis­twa czytelników* (571)

Świat opisywany i zamykany w słowach kurczy się niepomiernie, choć zdawać by się mogło, że jest wprost przeciwnie. Internet, portale społecznościowe, portale informacyjne, interaktywna telewizja, cuda niewidy wianki na wodzie... Im więcej technologii, tym mniej tekstów godnych przeczytania.
Przed bardzo wielu laty, gdy era Gomułki przechodziła w dekadę Gierka, Pan C. rozsmakował się w czytaniu i spotkaniach ze światami znajdowanymi w książkach. Do dziś pamięta zapach papieru pokrytego farbą drukarską i ten szczególny łachot odczuwany w nozdrzach, koniuszkami uszu i z tyłu głowy. Po otwarciu książki wyłączał się i przenosił w inny wymiar. Czas i przestrzeń otoczenia ulegały zawieszeniu.
Dziś o poranku czytał gazetę. Niby nic szczególnego, bo gazety w formie papierowej jeszcze się ukazują, choć w coraz mniejszych nakładach. Sam zresztą korzysta ze zdobyczy technologii, ale książka, czy gazeta w formie papierowej nadal stanowią dla niego frajdę. W pewnym momencie, gdy doczytywał jeden z artykułów, pomyślał, że jest mastodontem lub co najmniej przedstawicielem jakiegoś gatunku na wymarciu.


*Jacek Wejroch


środa, 22 października 2014

Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie, w tym właśnie sęk!* (568)


*Michaił Bułhakow
_____________________________________
Dopisek
Czuję się w obowiązku wyjaśnić, że w ostatnim czasie nikt z moich bliskich nie odszedł. Powyższy wpis jest emocjonalną reakcją na jesień, mgłę, opadające liście... świadomość przemijania.


środa, 15 października 2014

Wizjoner* (567)

Mam szczęście trafiać na zaskakujące teksty, które są swoistego rodzaju studium przypadku. Gumtree to siedlisko ludzi naiwnych, ofiar losu, optymistów i... wizjonerów*. Z kimś o usposobieniu tego ostatniego mamy do czynienia w poniższym zrzucie ekranu. Przedstawiona treść najwięcej i najdobitniej mówi o autorze ogłoszenia. Wystarczy kliknąć w zdjęcie, by je powiększyć.
Niebieskie podkreślenie: Caddi

Case study

wtorek, 14 października 2014

Ryzyko oczywiście przysłowiowo* (566)


Wypis z ogłoszeń na portalu Gumtree. Szczególne poczucie humoru PT Autora i styl ogłoszenia oryginalne. Robin Hood z kompanionami wykazywali się większą finezją w łupieniu.
Podkreślenia i kwadratowe nawiasy: Caddi.


Szukam osoby, która pożyczy [mi] pieniądze lub podjęła by, ryzyko oczywiście przysłowiowo*[i] wzięła by na siebie kredyt, oczywiście ja spłacam uczciwie, [...] obiecuję dużą prowizję, wszystko zależy od kwoty, kto pomoże opłaci się, bo zarobisz. Tylko poważne i konkretne propozycje.

Las Sherwood

sobota, 11 października 2014

Miłość – wieczna wiosna kobiety i wieczna jesień mężczyzny* (565)



* Helen Rowland, Love is woman's eternal spring, man's eternal fall.

PS. Niepisany powód, dla którego Zuzanna wróciła do Pana C., to jesień i chłodne noce. Jezioro i szuwary to niezbyt zdrowe miejsce dla kogoś w jej wieku. Jednak to, co najciekawsze zostanie dopiero opowiedziane. Gorąca kąpiel, szlafrok i szklaneczka czegoś mocniejszego zawsze rozwiązuje jej język i skłania do zwierzeń.


niedziela, 5 października 2014

Każdy by przysiągł, że płocha, zalotna, że zmienia kochanków jak rękawiczki; łakome żądze gonią, gdziekolwiek wionie przelotny cień jej spódniczki* (564)

Spotkał ją.
Nie spodziewał się tego i nic nie wskazywało, że znów się pojawi w jego życiu.
Szedł utwardzoną ścieżką wzdłuż północnego brzegu jeziora. Przybrzeżną taflę wody zdobiły trzciny, tatarak i coraz liczniejsze liście, forpoczta jesieni.
- Cześć, Panie C. - usłyszał za plecami.
Zaskoczony niespodziewanym powitaniem odwrócił się, ale nikogo nie dostrzegł. Głos wydał mu się niepokojąco znajomy.
- Zuzanna? - zapytał niepewnie.
Spostrzegł, jak ktoś przedziera się przez szuwary i zmierza w jego kierunku. To była ona, nic a nic się niezmieniona, tyle że mokra. Żywiej zabiło mu serce i musiał odczekać chwilę, aż wyrówna się oddech.
- No co się tak przyglądasz? Ducha żeś zobaczył? - zapytała najwyraźniej rozbawiona jego zdumioną miną.
- Nie, ale nie spodziewałem się ciebie. Zniknęłaś tak nagle.
- Nie byłam ci potrzebna, ale czuje w starych kościach, że znów nadszedł mój czas.

Zabrał ją do domu. Zmoczone łachmany wrzucił do pralki, napuścił gorącej wody do wanny, by wygrzała wychłodzone ciało. Po pół godzinie przyszła do salonu otulona ciepłym szlafrokiem, który kupił jej przed trzema laty. Usiadła z podkurczonymi stopami na fotelu. Zawsze tak robiła, gdy opiekowała się Panem C. Sięgnęła szklaneczkę ballantinesa, który już na nią czekał.
- To opowiadaj - powiedziała po pierwszym łyku.
- Ale co mam opowiadać?
- Nie ściemniaj! Wiesz, że nie byłoby mnie tutaj.
- No dobrze... Marian i Hela wyjechali.

Marian i Pan C., małoletni sprawcy podpalenia stodoły.
W tle samochód milicji, która przyjechała z powiatu, by przesłuchać piromanów.

Fot. Gazeta Poznańska


*Kazimiera Iłłakowiczówna, Zuzanna

ZUZANNA ODNALEZIONA
CHWILE Z ZUZANNĄ


sobota, 4 października 2014

Spotkałem kogoś, kto jest szczery [...]. Zdumiało mnie to* (563)

W minioną środę Pan C. spotkał się w akademiku z Dzieckiem Płci Właściwej, z którym nie widział się prawie dwa tygodnie. Wizyta miała charakter roboczy. Rozpoczynający się rok akademicki wymagał dostarczenia wyposażenia niezbędnego do wiedzenia spokojnego (?) życia studenckiego.
Po rytualnym "Cześć, tato" syn zaczął baczniej przyglądać się ojcu.
- Byłeś u fryzjera?
- Tak, tydzień temu.
- U tego samego, co zawsze? - dopytywał.
- Coś mnie podkusiło i poszedłem do innego salonu - przyznał Pan C. - Nie jestem zadowolony.
- Szczerze mówiąc... dobrze to nie wygląda.

François Cluzet


czwartek, 2 października 2014

Dla mężczyzn palenie jest potrzebą, u kobiet to kokieteria* (562)

Pan C. odwiedził instytucję, która zajmuje się szeroko rozumianym zdrowiem i jego profilaktyką.
 Wychodząc został bezczelnie zaczepiony wzrokiem przez dziewczynę z plakatu.
Minął ją bez słowa.
* Erich Maria Remarque