wtorek, 30 września 2014

Ksiuty* (561)

Pan C., gdy był jeszcze pisany "pan c." dużo czasu spędzał z mamą, która opiekowała się nim w systemie McDrive24h. Zawsze musiał mieć ją w zasięgu wzroku lub głosu, a wtedy się czuł bezpiecznie. Gdy skończył trzy lata ukochana rodzicielka postanowiła w ograniczonym zakresie wrócić do życia towarzyskiego. Ustaliła, że pan c. raz w tygodniu przez dwie godziny będzie pod opieką starszego rodzeństwa. 
Malcowi nie bardzo się to podobało i zaczął dopytywać:
- Dokąd idziesz, mamusiu?
- Idę na ksiuty
- To weź mnie ze sobą - nalegał ze łzami w oczach.
- Nie mogę. Ksiuty są tylko dla dorosłych.
Wyobraźnia dziecka nie mogła sobie z tym poradzić i w jakikolwiek sposób zwizualizować tego, czym są ksiuty, w których nie może uczestniczyć. Rozdzierające serce sceny rozgrywały się co tydzień i nie pomagało, że mama za każdym razem wracała.
Za którymś razem, gdy pan c. po raz kolejny chciał "pójść na ksiuty" mama wyraziła zgodę. Młodziutki pan c. z roześmianą buzią i przeszczęśliwy kroczył obok niej.
- Pamiętaj - uprzedzała - nie wolno ci się odzywać, ani wiercić. Musisz grzecznie i cicho siedzieć.
- Dobrze, mamusiu - obiecał pan c. przekonany, że będzie uczestnikiem czegoś niezwykłego i tajemnego.
Jakżesz był zaskoczony, gdy dotarli do domu pani Jadzi. Mama i pani Jadzia usiadły przy stole, a on usiadł na stołeczku ustawionym w kąciku. Gdy pani Jadzia wyszła do kuchni mama przypomniała panu c., by nie odzywał się, nie wiercił i nie hałasował. Kiwając głową potwierdził, że zrozumiał polecenie.
Po chwili wróciła pani Jadzia z kawą i ciastem.
Mama i pani Jadzia przez cały czas trwania ksiutów nie odeszły od stołu, popijały kawę, smakowały ciasto (sam też został poczęstowany) i rozmawiały o dzieciach, nieznanych mu koleżankach i dalszych znajomych. W ciągu tych długich dwóch godzin nie wydarzyło się nic, co wstrząsnęłoby jego emocjami i żadne nadzwyczajne zjawiska nie miały miejsca.
- Mamo... - powiedział pan c., gdy już wracali do domu.
- Tak syneczku?
- Już nigdy nie pójdę z tobą na ksiuty.
- A to dlaczego? Przecież tak bardzo chciałeś.
- Ksiuty są bardzo nudne.



*  W powyższym wpisie "ksiuty" użyte są w znaczeniu plotki, pogaduchy. Inne znaczenie to umizgi, zaloty, zalecanki, amory.


czwartek, 25 września 2014

Sztuka manipulacji (558)

- Marian, jestem lekko poirytowana tym, co zrobiłeś.
- Znów coś, o czym nie mam bladego pojęcia?
- Bez zająknięcia stwierdzasz, że nie wiesz o co chodzi?
- A co mam stwierdzać, skoro podnosisz problem nie wyjawiając na czym polega?
- Manipulujesz mną!
- Jakieś żarty...
- Robisz to w wyrafinowany sposób, ale przejrzałam cię.
- Kiedy to robię?
Zapadła cisza, a wyraz twarzy Mariana potwierdzał całkowitą pustkę w głowie.
- Dzisiaj zrobiłeś to po raz kolejny, ale dopiero przed chwilą sobie to uświadomiłam.
- Doprawdy?
- Tak! Zapytałam, czy smakowało ci to nowe danie, a ty odpowiedziałeś z taką charakterystyczną mniamniusią minką "Uwielbiam twoją kuchnię". W pierwszym momencie poczułam się nawet doceniona. ale przemyślałam wszystko. Teraz wiem, że masz w tym ukryty cel. Jeszcze nie wiem o co chodzi, ale jak się dowiem to porozmawiamy.

Wrzosowiska Kłomino

środa, 24 września 2014

Drabina Jakubowa* - wariacje na temat (557)

Pan C. po raz pierwszy ujrzał ten mural ponad miesiąc temu, choć z nieco większej odległości.
Wrażenie i trwoga, które poczuł można streścić słowami:
Ta drabina z dziewczyną zaraz runie! Biegnę ją podtrzymać!


*Rodzaju 28, 10-22