niedziela, 4 maja 2014

Cyckami po oczach (501)

Pan C. w  najśmielszych snach nie przypuszczał, jak bardzo podstępne pułapki czyhają na niego podczas przechadzki po galerii handlowej. Szukał sklepu spożywczego /proszę się nie śmiać/ i w dobrej wierze przekroczył próg butiku oznaczonego marką "Triumph". Panie znają te markę i wydaje się im czysta i oczywista tak, jak dla płci odmiennej marki samochodów, czy nazwy klubów piłkarskich.

Pan C. stanął jak wryty, gdy zobaczył napis widoczny poniżej.

W tych okolicznościach nie ma mocnych i nie ma twardzieli. Uruchamia się szowinistyczna męska maszyneria z pamięcią emocjonalną i, niczym sztukmistrz, przywołuje nie tyle piękno bielizny, co obfitość i piękno kształtów... Tych kształtów, które swego czasu, bez zbędnego i utrudniającego  dostęp opakowania, o mało co nie wybiły oczu Panu C.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz