sobota, 10 maja 2014

Łał! (504)

Marian odbierał Helę od fryzjera. Hela, jak każda kobieta, od czasu do czasu, korzystała z tego przybytku kobiecej urody i nie było w tym nic dziwnego, co mogłoby budzić jakieś uwagi ze strony Mariana. Dziarsko podszedł do niej, wziął siatkę z zakupami i szedł obok.
Hela przez moment wytrzymała, ale przedłużające się milczenie mężczyzny jej życia zaczęło uwierać.
- Marian... - zwróciła się z pretensją w głosie - czy, aby na pewno nie masz mi nic do powiedzenia?
Pytanie wzbudzało niepokój, ale nie mógł sobie przypomnieć niczego, o co Hela mogłaby mieć pretensję. Nawet nie był na piwie z Panem C.
- Heluś, czy możesz wyrazić się jaśniej?
- No, jak można jeszcze jaśniej? - fuknęła.
W oczach Mariana można było dostrzec panikę, ale w mgnieniu oka zaskoczył, jak silnik po naprawie. 
- Łał! Masz bardzo ładną fryzurę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz