piątek, 30 maja 2014

Dlaczego (516)

- Marian - powiedział Pan C., gdy w spokoju sączyli w upalne popołudnie schłodzone piwo - jest coś, co od wielu lat intryguje mnie w twoim związku z Helą.
- Naprawdę? Cóż takiego?
- Pozwolisz, że sparafrazuję stary dowcip: kto jest kobietą twojego życia i dlaczego Hela?
- To ty tego nie wiesz? To bardzo proste - żachnął się zaskoczony Marian.
- Uzasadnij, bo odpowiedź na pytanie "Kto" jest oczywista od wielu lat.
- Po pierwsze primo: daje mi wolność wyboru... znaczy się daje opcje, spośród których mogę wybierać. Po drugie primo: mogę się swobodnie wypowiedzieć pod warunkiem, że zmieszczę się w trzydziestu sekundach. I wreszcie po trzecie primo: daje mi... znaczy się daje mi poczucie bezpieczeństwa także.


środa, 28 maja 2014

Kobiecy punkt widzenia (515)

- Maniuś... zagadnęła Hela podnosząc wzrok znad laptopa - czy wiesz o czym oni tu piszą? Ponoć piwo obniża libido?
- Przecież nie piję piwa. Masz jakieś uwagi?
- Maniuś... przecież ja nie o tym - powiedziała Hela i spoglądając z czułością dodała - Za każdym razem wiem, że... nie pijesz piwa.


sobota, 24 maja 2014

Osiemdziesiąt lat i krew nadal żwawo płynie (514)

Najpierw niemiłosierny upał i duchota, wreszcie chłodne piwo i... burza. Ściana deszczu, błyski, nieco gradu i ciemność spowijająca ziemię. Cóż począć ze sobą? Nic tylko włączyć komputer i poserfować tu i tam, zobaczyć, co w świecie szerokim. Jeden z ulubionych portali opisuje zdarzenia ważkie i mało znaczące, ale w kąciku, który może być dostrzeżony tylko przez wytrawnych czytaczy, umieścił wpis dotyczący osiemdziesiątej rocznicy wynalezienia nylonu. Z niego to zaczęto produkować pończoszki, które założone na nóżki płci odmiennej wzbudzają zdecydowane reakcje u zdrowych i normalnych mężczyzn . 
Pan C. i Marian nie stanowią wyjątku. Ten ostatni reaguje tak mimo realnego zagrożenia, jakim jest obecność Heli. Nad odruchami bezwarunkowymi, które rozgrywają się na tym atawistycznym poziomie i wyzwalają wytrzeszcz oczu i ślinienie, nie można zapanować i na pewno nie należy z tym walczyć. 
- Maniek - syknęła Hela - zaraz strzelę cię w papę!

fot. z sieci

czwartek, 22 maja 2014

Klauzula obowiązywania (513)

W pewien ciepły i spokojny wieczór Hela z Marianem usiedli na tarasie. Na stoliczku stało otwarte czerwone wino, na talerzyku zaś przekąski w postaci kawałków pleśniowego sera. Z koron drzew, które otaczały dom, dobiegały coraz spokojniejsze świergolenia ptaków szykujących się do spoczynku. Nastrój relaksu i spokoju wypełniał i przenikał to miejsce.
- Maniuś, czy ty mnie jeszcze kochasz? - spytała w pewnym momencie Hela.
- Przecież wiesz, że tak. Dlaczego pytasz, kochanie?  - odpowiedział mężczyzna jej życia.
- Bo nie mówisz mi tego.
- Przecież kiedyś już raz to powiedziałem.
- No tak, ale to było tyle lat temu... a nie wiem, jak jest teraz.
- No jak nie wiesz? Skoro nie odwołałem to... nadal obowiązuje.





środa, 21 maja 2014

Jurek chuligan (512)

- A co się dziwisz? Czyż jestem jakimś eksponatem lub małpką w zoologu?! Też byś się tak nabzdyczył, gdyby to ciebie ustawiono do niechcianego zdjęcia. 

Pewien gołąb, pod „Casanovą”
Przyjezdnemu... na głowę... zdrowo!
Jegomość nie szczędził mu przywar:
„Panie gołąb, pan jesteś – chuligan!”
/Limeryki krakowskie 1956/



sobota, 17 maja 2014

Jak przebiegła Twoja wizyta na stacji Shell? (508)

Pan C. się zastanawiał, czy korzystając z takich ustrojstw jak toaleta, musi być nieustannie epatowany reklamami? Czy nie może w spokoju i bez zbędnego rozproszenia skupić się (w sensie dosłownym) na tym, po co tu przyszedł?
Człowiek pojechał w świat i ważne były dla niego bezpieczna droga i cel podróży. Ciało, którym dysponuje Pan C. i związaną z nim fizjologia są podobne innym podróżnym. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że gdy pojawia się ten namolny i upierdliwy zew natury, Pan C. wypatruje przyjaznego miejsca, gdzie temu wyzwaniu mógłby sprostać. To już nie te czasy, że wystarczało gęste skupisko drzew lub młody zagajnik. Teraz, jako cywilizowany Europejczyk, Pan C. nie wypatruje ustronnego miejsca na poboczu drogi, ale zatrzymuje się na stacji paliw wyposażonej w dyskretny kącik.
Kiedyś, w czasach słusznie minionych, w lasach można było obawiać się spotkania z sarną lub dzikiem, które ze zdziwieniem przyglądały się ludzkim wyczynom. Jeśli ktoś sądzi, że w toaletach jest bezpieczniej i spokojniej,  to jest w błędnym błędzie. Bez względu na to, z jaką nie cierpiącą zwłoki potrzebą człowiek wchodzi do toalety, dopadają go ekolodzy zbawiający cały świat, czy choćby ankieterzy zainteresowani przebiegiem tego, czym akurat w tym momencie nie powinni się interesować.
Pan C. nie był w stanie skupić się na tym, co najważniejsze.
- Jak przebiegła Twoja wizyta na stacji Shell? - przeczytał pytanie przyklejone do lustra w toalecie.
- Zajebiście! - powiedział na głos Pan C. - Woda wszystko odebrała.


poniedziałek, 12 maja 2014

Pij mleko, będziesz wielki (506)

Pan C. nie przypuszczał, że odwiedzając Warszawę spotka się twarzą w twarz ze swoim deżawi. Mało tego, nie dość, że spotka to znów połechce jego męskie ego. Nie żeby ono, było jakieś rozbuchane, ale na pewno jest zadbane i troskliwie odkurzane. 
Pewne sprawy dla mężczyzn są zawsze aktualne. Narrator nie chce powtarzać tego wszystkiego, co już wcześniej opowiedział, dlatego załącza wykonane w dniu dzisiejszym zdjęcie oraz podaje łącze do wpisu, w którym rzecz została wyłożona trzy lata temu: CAŁY ŚWIAT W DŁONI.

"W tej chwili trzymasz w dłoni cały świat"

Jestem Jurek. Jak dorosnę zetnę w borze sosnę! (505)


sobota, 10 maja 2014

Łał! (504)

Marian odbierał Helę od fryzjera. Hela, jak każda kobieta, od czasu do czasu, korzystała z tego przybytku kobiecej urody i nie było w tym nic dziwnego, co mogłoby budzić jakieś uwagi ze strony Mariana. Dziarsko podszedł do niej, wziął siatkę z zakupami i szedł obok.
Hela przez moment wytrzymała, ale przedłużające się milczenie mężczyzny jej życia zaczęło uwierać.
- Marian... - zwróciła się z pretensją w głosie - czy, aby na pewno nie masz mi nic do powiedzenia?
Pytanie wzbudzało niepokój, ale nie mógł sobie przypomnieć niczego, o co Hela mogłaby mieć pretensję. Nawet nie był na piwie z Panem C.
- Heluś, czy możesz wyrazić się jaśniej?
- No, jak można jeszcze jaśniej? - fuknęła.
W oczach Mariana można było dostrzec panikę, ale w mgnieniu oka zaskoczył, jak silnik po naprawie. 
- Łał! Masz bardzo ładną fryzurę.


piątek, 9 maja 2014

wtorek, 6 maja 2014

No i co z tego, że sra? Najważniejsze, że rośnie (502).


Święty Roch: Pozwalasz ptakom, żeby srały mi na głowę?
Brat Zdrówko: No co mam robić?
Święty Roch: No, jak to co? Zabroń!
Brat Zdrówko: Rzucam kamieniami, straszę tak...
Święty Roch: I co?
Brat Zdrówko: Srają dalej.
Święty Roch: Widzisz... zabroń stanowczo!




niedziela, 4 maja 2014

Cyckami po oczach (501)

Pan C. w  najśmielszych snach nie przypuszczał, jak bardzo podstępne pułapki czyhają na niego podczas przechadzki po galerii handlowej. Szukał sklepu spożywczego /proszę się nie śmiać/ i w dobrej wierze przekroczył próg butiku oznaczonego marką "Triumph". Panie znają te markę i wydaje się im czysta i oczywista tak, jak dla płci odmiennej marki samochodów, czy nazwy klubów piłkarskich.

Pan C. stanął jak wryty, gdy zobaczył napis widoczny poniżej.

W tych okolicznościach nie ma mocnych i nie ma twardzieli. Uruchamia się szowinistyczna męska maszyneria z pamięcią emocjonalną i, niczym sztukmistrz, przywołuje nie tyle piękno bielizny, co obfitość i piękno kształtów... Tych kształtów, które swego czasu, bez zbędnego i utrudniającego  dostęp opakowania, o mało co nie wybiły oczu Panu C.


piątek, 2 maja 2014

Bezsenność (500*)

Marian nie mógł w nocy zasnąć. Przekładał się z boku na bok, z pleców na brzuch i odwrotnie, wstawał, to znów się kładł. W pewnym momencie Hela nie wytrzymała:
- Nosz, kurtka jego kancelaria! Maniuś! Co się dzieje?
- Nic. Po prostu nie mogę spać.
- Gdybym się tak wierciła, jak ty, też bym nie spała.

Bezsenność o brzasku
*500 - pięćsetny wpis od września 2007