poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Contra spem spero

Pan C. chcąc nie chcąc popadł w refleksyjny nastrój. Nie jest to skutek jakiegoś wiosennego przesilenia, ale wyznania, jakie poczyniła zaprzyjaźniona z nim siostra Judyta. Silna i wspaniała kobieta... człowiek.
Zanim przejdziecie dalej, wysłuchajcie w skupieniu śpiewanej modlitwy.


Płacze... Tak po prostu, po ludzku.

Wpis z 30 marca:
[...] Moja meta jest bliżej niż myślałam. I znów Pan Bóg mnie zaskoczył i wszystkich, którym jestem bliska. Mam metę czyli przerzut, który zaskoczył przede wszystkim prowadzących lekarzy... Herceptyna nie zadziałałała. Nie zostało zakończone pierwsze leczenie..., i zostało kilka dni temu przerwane, bo NIC już nie pomoże. Prawdopodobnie jest więcej niż jedna meta. Jestem w trakcie badań. Ta, która przybliża nieuchronnie dojście do ostatniej mojej mety, to przerzut do kości w kilku miejscach. W styczniu miałam scyntygrafie kości. Kości były czyste. Od miesiąca czułam się słabo. Siostry stwierdziły, że mam za duże tempo pracy, zaangażowania, ale nic nie zaszkodzi zrobić następną scyntygrafie... Po dwóch miesiącach od pierwszej scyntygrafii jest kilka przerzutów w kościach. 3 kwietnia mam pierwsze naświetlanie, które jest leczeniem paliatywnym. Następne naświetlania, lekarstwa i przepisane środki przeciwbólowe także są po to, aby przyczynić się do tego, aby mniej bolało [...]

Wpis z 7 kwietnia:
Wszyscy zmierzamy w jedną stronę tylko w innej kolejności. I jak dobrze, że niebo nie jest za punkty! „Kiedy człowiek jest bliżej tej drugiej strony widzi, że żyjemy nie zważając na samo życie. Śpimy, nie zwracając uwagi na to, co się nam śni. Patrzymy tylko na budzik. Interesuje nas wyłącznie mijający czas, posuwamy się do przodu, odkładając na potem to, czego naprawdę byśmy pragnęli. Koncentrujemy się na „potem”, nie na „teraz”... /Terezani/ Zostało mi mało czasu, ale postaram się jeszcze zadziwić, przerazić, wzruszyć, pobyć sama ze sobą, rozbawić kogoś do łez, pocieszyć, a może jeszcze zdołam zobaczyć polarne zorze, które obudzą mnie ze snu... Kilka dni spędziłam w Bydgoszczy. Mam kolejną metę tym razem do wątroby... Zmiana leczenia, które nie zmieni sedna sprawy, co najwyżej opóźni... Życie jest wspaniałe i okrutne. Życie to również śmierć. Moja choroba jest dobrem czy złem? Jest, i to jest najważniejsze! Gdyby jej nie było nie postawiłabym sobie wielu pytań, które mają dla mnie zasadnicze znaczenie. Tylko ból skłania do zadawania sobie pytań.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz