niedziela, 13 kwietnia 2014

Cały mój Paryż, dwie drogi na krzyż

Tytuł posta to nieco zmieniony wers piosenki śpiewanej przez nieodżałowanej pamięci Andrzeja Zauchę. Dziś, jak nigdy dotąd, wysłuchałem jej ze zrozumieniem.
Każdy marzy na miarę możliwości i tego, co go ogranicza.
Właśnie o tym ta piosenka.




C'est la vie - cały twój Paryż z pocztówek i mgły
C'est la vie - wymyślony...
C'est la vie - ciebie obchodzi, przejmujesz się tym.

C'est la vie - podmiejski pociąg rozwozi twe dni
C'est la vie - wciąż spóźniony...
C'est la vie - cały twój Paryż, dwie drogi na krzyż
Knajpa, kościół, widok z mostu
Knajpa, kościół i ten bruk - ideał nie tknął go...

Knajpa, kościół, widok z mostu
Knajpa, kościół i ten bruk - tak realny...
Zostaniesz tu - ile można tak żyć na palcach
Zostaniesz tu - po złudzenia
Zostaniesz tu - w "Kaskadzie" nocą też grają walca
Już na rogu kumple jak grzech
Odwrotu już nie ma...
Nie, nie nie...
Wypijesz to wszystko do dna, także dziś...
Jak co dnia...

C'est la vie - cały twój Paryż z pocztówek i mgły
C'est la vie - wymyślony...
C'est la vie - cały twój Paryż, dwie drogi na krzyż
Knajpa, kościół, widok z mostu
Knajpa, kościół i ten bruk - ideał nie tknął go...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz