sobota, 8 marca 2014

Zobaczyć Dżoanę Krupę...

... i popuścić się w majtki.

Kiedyś Pan C. sądził, że jak się jest top modelką lub choćby się aspiruje do miana takowej, to pracuje się wyłącznie dla znanych kreatorów mody, producentów markowych perfum, biżuterii, czy choćby najpośledniejszych kosmetyków. 
Dziś Pan C. pojechał do nieodległego kompleksu wielkopowierzchniowych sklepów i galerii handlowych. Zaskoczyło go, że na parkingu nie mógł znaleźć wolnego miejsca, a samochody parkowały na trawnikach i poboczach. W największej galerii ścisk, jak na odpuście w Licheniu. Na krańcu wewnętrznej alejki scena przypominająca tę z finału WOŚP. Ględa-zapchajdziura prowadził konkursy i wywiady z bohaterkami klasy Joli Rutowicz. W pewnym momencie zapowiedział półgodzinną przerwę, która miała poprzedzić największą atrakcję dnia kobiet. Pan C. nie dosłyszał szczegółów i z zakupami skierował się ku wyjściu. W pewnym momencie doznał olśnienia, poczuł się, jak Szaweł pod Damaszkiem... no grom z jasnego nieba trafił go w samo sedno. Stanął i patrzył i nie mógł oczom uwierzyć. Z plakatu spoglądała nań Dżoana... ta Dżoana. 
Teraz już wiedział skąd tyle gawiedź i pospólstwa, które, jak kiedyś w zoologu,  było spragnione widoku egzotycznych zwierząt.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz