środa, 26 marca 2014

Ciemność jako usprawiedliwienie

- Tatkuuu! - zagadnęło przed laty Pierworodne Szczęście.
- Tak, córeńko?
- Co porabiasz w tej chwili?
- Nic szczególnego - odpowiedział Pan C. - Czy coś się stało?
- Nie, ale weź te kolana jakoś tak, abym mogła wygodnie usiąść.
Zawsze, gdy Pierworodne Szczęście szykowało się do skorzystania z ojcowskich kolan, Pan C. miał się na baczności. Spodziewał się, że znów pojawił się jakiś ważki problem. Pewnym zaskoczeniem był filuterny wyraz jej oczu.
- Wiesz, tatku - zaczęło mówić Pierworodne Szczęście - nie sprawiłeś się zbytnio...
- Co masz na myśli, bo nie bardzo wiem o co chodzi - zapytał zaskoczony początkiem rozmowy.
- No jak to co? Spójrz na moje włosy!
- Widzę. Co od nich chcesz?
- Są cienkie i nie układają się tak, jakbym tego chciała.
- Ale masz problem... - próbował bagatelizować.
- Nie tylko w tej sprawie się nie wykazałeś - kontynuowało dziecko. - Spójrz teraz na moje oczy! Mają mały rozstaw i ciągle mam problem z dobraniem oprawek okularów. A zęby? Musieliśmy korzystać z usług ortodonty.
Z każdym wypowiedzianym zarzutem Pan C. coraz szerzej otwierał oczy. Dziecko to widziało i zanim cokolwiek zdołał powiedzieć dobiło ostatni stwierdzeniem.
- Do biustu tez żeś się nie przyłożył. Koleżanki mają większy.
- Ale, co ja za to mogę. Zresztą wiesz jakie mam na ten temat zdanie.Dla prawdziwego mężczyzny nie liczy się wielkość, ale czy jest ładny i wrażliwy. Duży biust to problemy z kręgosłupem... - brnął dalej nie dostrzegając w twarzy córki krzty zrozumienia.
- Tatku - pokiwała z politowaniem córka - nie nawijaj makaronu na uszy.
- No dobra - westchnął Pan C. przygwożdżony spojrzeniem i zarzutami. - Powiem tylko tyle, że było to wtedy pierwszy raz, było ciemno i tak naprawdę to skupiłem się na płci. Jak na pierwszy raz to chyba całkiem dobrze wypadłem?

Bociany - dawcy dzieci
Gawrony 2011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz