sobota, 29 marca 2014

Download

- Marian - rzuciła Hela do mężczyzny swojego życia - czy mógłbyś mi zainstalować takie coś do przeglądarki, by nie wyskakiwały reklamy?
- Przecież już raz ci to instalowałem.
- Tak, ale nie wiem, co przycisnęłam i teraz jakieś okienka mi znów wyskakują. Nie mogę normalnie nic poczytać.
Głos Heli był proszący, co niechybnie oznaczało, iż czuła się i winna i bezradna.
- Dobrze, kochanie - powiedział Marian podchodząc do jej laptopa.
Po chwili zainstalował stosowne rozszerzenie do przeglądarki, dodał powiadamiacz mailowy oraz pogrzebał w ustawieniach.
- Już masz zrobione - zakomunikował.
- Dziękuję, Maniuś - mówiąc to podeszła i cmoknęła go w policzek.
- Ściągnąłem ci AdBlockera, Cheker Plusa i ustawiłem synchronizację w Chrome. Za kwadrans wychodzę do pracy, czy chcesz, abym ci coś jeszcze ściągnął?
Półgłosem przechodzącym w szept odpowiedziała:
- A może... majtki?

Bez związku

środa, 26 marca 2014

Ciemność jako usprawiedliwienie

- Tatkuuu! - zagadnęło przed laty Pierworodne Szczęście.
- Tak, córeńko?
- Co porabiasz w tej chwili?
- Nic szczególnego - odpowiedział Pan C. - Czy coś się stało?
- Nie, ale weź te kolana jakoś tak, abym mogła wygodnie usiąść.
Zawsze, gdy Pierworodne Szczęście szykowało się do skorzystania z ojcowskich kolan, Pan C. miał się na baczności. Spodziewał się, że znów pojawił się jakiś ważki problem. Pewnym zaskoczeniem był filuterny wyraz jej oczu.
- Wiesz, tatku - zaczęło mówić Pierworodne Szczęście - nie sprawiłeś się zbytnio...
- Co masz na myśli, bo nie bardzo wiem o co chodzi - zapytał zaskoczony początkiem rozmowy.
- No jak to co? Spójrz na moje włosy!
- Widzę. Co od nich chcesz?
- Są cienkie i nie układają się tak, jakbym tego chciała.
- Ale masz problem... - próbował bagatelizować.
- Nie tylko w tej sprawie się nie wykazałeś - kontynuowało dziecko. - Spójrz teraz na moje oczy! Mają mały rozstaw i ciągle mam problem z dobraniem oprawek okularów. A zęby? Musieliśmy korzystać z usług ortodonty.
Z każdym wypowiedzianym zarzutem Pan C. coraz szerzej otwierał oczy. Dziecko to widziało i zanim cokolwiek zdołał powiedzieć dobiło ostatni stwierdzeniem.
- Do biustu tez żeś się nie przyłożył. Koleżanki mają większy.
- Ale, co ja za to mogę. Zresztą wiesz jakie mam na ten temat zdanie.Dla prawdziwego mężczyzny nie liczy się wielkość, ale czy jest ładny i wrażliwy. Duży biust to problemy z kręgosłupem... - brnął dalej nie dostrzegając w twarzy córki krzty zrozumienia.
- Tatku - pokiwała z politowaniem córka - nie nawijaj makaronu na uszy.
- No dobra - westchnął Pan C. przygwożdżony spojrzeniem i zarzutami. - Powiem tylko tyle, że było to wtedy pierwszy raz, było ciemno i tak naprawdę to skupiłem się na płci. Jak na pierwszy raz to chyba całkiem dobrze wypadłem?

Bociany - dawcy dzieci
Gawrony 2011

niedziela, 23 marca 2014

Jubileusz podzielny przez trzy i dziewięć

Pan C. pod powłoką twardości i zdecydowania widzianych od zewnątrz, tak naprawdę ma naturę wrażliwca. Dla wielu pewnie to wada i skaza, której nie powinien ujawniać, a tym bardziej się z nią obnosić, ale co tam... niech inni mają z tym problem.
W miniony piątek wszyscy zachwycali się pogodą, kwiatami, ciepłem i dłuższym dniem oraz rozpoczynającym się weekendem. Natomiast Pan C. uruchomił wehikuł czasu i przeniósł się o dwadzieścia siedem lat do pewnej soboty, która przypadała wtedy w pierwszy dzień wiosny. Za oknem nie było już śniegu. ale było dżdżysto i ponuro, jak dzisiaj. Koleżanka Małżonka od dziewiątej rano odczuwała skurcze zwiastujące rozwiązanie. Pan C. marzył, by pierwszym dzieckiem była dziewczynka. To pragnienie było wręcz obsesyjne, bo w jego rodzinie, jak dotąd, rodzili się sami chłopcy. Brat Pana C. stracił nadzieję na córkę po czwartym synu. Siostra też miała syna, więc teraz wszystko - nomen omen - było w jego rękach.
Koleżanka Małżonka znała nastawienie Pana C. i obawiała się możliwego rozczarowania. Pogotowie było już drodze, gdy Koleżanka Małżonka powiedziała do niego:
- Ale wiesz przecież, że może się nam urodzić chłopiec?
- Oczywiście! Nieważne, co się urodzi, najważniejsze, żeby dziewczynka... znaczy się, żeby było zdrowe - szybko poprawił się Pan C.


Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę,
nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu powstawałem,
utkany w głębi ziemi.

/Psalm 139, 13-15, BT/

sobota, 22 marca 2014

The Voice of Italy

Pan C. jest pod wrażeniem śpiewu zakonnicy Cristiny... Miny jurorów bezcenne.
Augustyn z Hippony napisał, że "Kto dobrze śpiewa, dwa razy się modli”. Sorella Cristina tę formę modlitwy opanowała perfekcyjnie.

poniedziałek, 17 marca 2014

Stopniowanie odczuć

- Maniuś - zagadnęła Hela - co Ty znowu na blogu ogłosiłeś?
- Ale, że co?
- No, że rzucasz kawę i takie tam.
- Przecież mówiłem, że rzucam.
- No tak, ale myślałam, że tylko na niedzielę, a tu taki manifest. Mamy już poniedziałek, a ty tylko o wodzie i herbacie.
Mówiąc to spojrzała ze współczuciem na mężczyznę swojego życia i pokiwała głową.
- Ale jak się czujesz bez tej kawy?
- Zajebiście! - odpowiedział Marian
- Ale "zajebiście źle", czy "zajebiście dobrze"?
- Zajebiście dobrze... oczywiście!

Czupurek

niedziela, 16 marca 2014

Czas powiedzieć "Żegnaj"

Pan C. uświadomił sobie ile ma uzależnień i nawyków, którymi niepotrzebnie objuczył się niczym wielbłąd. Z tymi najbardziej oczywistymi, jak palenie papierosów, rozstał się w ubiegłym wieku. Dziś postanowił porzucić kawę.
Ktoś może zapytać: Po co rezygnować ze wszystkiego?
Gdyby to była przyjemność serwowana raz dziennie, no góra dwa razy przy niedzieli, Pan C.nie zawracałby sobie głowy. Uzależnienie jest stanem umysłu, dlatego dzisiaj postanowił zrobić z tym porządek.
W życiu jest wiele innych przyjemności, dla których warto zachować zdrowie.

sobota, 8 marca 2014

Zobaczyć Dżoanę Krupę...

... i popuścić się w majtki.

Kiedyś Pan C. sądził, że jak się jest top modelką lub choćby się aspiruje do miana takowej, to pracuje się wyłącznie dla znanych kreatorów mody, producentów markowych perfum, biżuterii, czy choćby najpośledniejszych kosmetyków. 
Dziś Pan C. pojechał do nieodległego kompleksu wielkopowierzchniowych sklepów i galerii handlowych. Zaskoczyło go, że na parkingu nie mógł znaleźć wolnego miejsca, a samochody parkowały na trawnikach i poboczach. W największej galerii ścisk, jak na odpuście w Licheniu. Na krańcu wewnętrznej alejki scena przypominająca tę z finału WOŚP. Ględa-zapchajdziura prowadził konkursy i wywiady z bohaterkami klasy Joli Rutowicz. W pewnym momencie zapowiedział półgodzinną przerwę, która miała poprzedzić największą atrakcję dnia kobiet. Pan C. nie dosłyszał szczegółów i z zakupami skierował się ku wyjściu. W pewnym momencie doznał olśnienia, poczuł się, jak Szaweł pod Damaszkiem... no grom z jasnego nieba trafił go w samo sedno. Stanął i patrzył i nie mógł oczom uwierzyć. Z plakatu spoglądała nań Dżoana... ta Dżoana. 
Teraz już wiedział skąd tyle gawiedź i pospólstwa, które, jak kiedyś w zoologu,  było spragnione widoku egzotycznych zwierząt.



niedziela, 2 marca 2014

sobota, 1 marca 2014

Światy równoległe

W amerykańskiej komedii romantycznej, wyświetlanej w Polsce pod tytułem Pokochajmy się (Let's Make Love), bohater filmu, który aplikuje do jednego z teatrów na Broadwayu, podczas przesłuchania opowiada zabawną historyjkę. Przytoczę ją z pamięci, ale w sposób, który oddaje istotę fiksacji, z jakimi wielu z nas styka się na co dzień.

Do gabinetu psychiatry wchodzi mężczyzna. Na głowie ma antenę telewizyjną, na niej zawieszone serdelki i bombki choinkowe, przez ramię zaś widać przewieszony papier toaletowy.
- W czym mogę panu pomóc? - pyta psychiatra.
- Będę z panem szczery, doktorze, przyszedłem w  sprawie mojego brata. 

#Caddi