czwartek, 27 lutego 2014

Odwiedziny

Około trzynastej nie mógł się oprzeć i pojechał do niej. Nie odwiedzał jej od listopada. Nie, żeby zapomniał, albo uznał, że jest nieważna. Zawsze przyjmowała go z otwartymi ramionami i nie czyniła wyrzutów. Czasami tylko cicho mówiła na powitanie: Długo cię nie było, tęskniłam.
Chłodny powiew wiatru od strony pobliskiego jeziora smagał mu policzki. Zatrzymał się o dwa kroki od niej. Przez chwilę stał w milczeniu, jakby nasłuchiwał, co mu tym razem powie. Niespiesznie wyjął znicz, ale taki bez tandetnych ozdób. Zapalił go i drżącą ze wzruszenia ręką postawił na kamiennym nagrobku.
Wariat? W żadnym razie.
Przyjechał do tej, która pięćdziesiąt trzy lata temu, w szczęśliwym bólu wydała go na ten najlepszy ze światów. Był właśnie poniedziałek i podawano szpitalny obiad. Zapach mielonych z ziemniakami i zasmażaną kapustą przyspieszył poród.
Kilkanaście minut później donośnym krzykiem obwieścił swoje narodziny.

Zobacz też: PASTELOWY (S)POKÓJ




niedziela, 23 lutego 2014

Chwalipięta

W miniony weekend Pan C. i Marian wybrali się do ulubionego pubu na piwo. Zawsze tam chodzili, gdy mieli potrzebę pogadania o starych czasach i krzywych karabinach. Lubili to miejsce, bo mogli mówić bez podejrzliwej uwagi połowic i nie groziło im opaczne zrozumienie wypowiedzianych słów.
- Wiesz, Caddi, że jeszcze nigdy nie zdradziłem Heli.
- Maniuś, no przecież wiem! Ale... ty się chwalisz, czy uskarżasz?

Przemija bowiem postać tego świata

sobota, 8 lutego 2014

Dialogi na cztery nogi (1)

- Dzień dobry, w czym mogę państwu pomóc?
- Chcieliśmy wziąć kredyt w wysokości czterdzieści tysięcy złotych.
- Nie ma problemu. Wystarczą na początek państwa dowody osobiste i zaświadczenia o dochodach.
- Z tym, że chcieliśmy wziąć ten kredyt tylko dla niego.
- Rozumiem. Możemy tak zrobić, ale przy tej wysokości kredytu będzie potrzebna zgoda żony, więc poproszę o pani dowód.
- Nie, nie! To jest mój narzeczony i nie ma jeszcze rozwodu.