sobota, 11 stycznia 2014

Artykuł pierwszej potrzeby

Sobotni ponury poranek Pan C. rozpoczął o szóstej rano wyjściem do pobliskiego sklepu “Żabka” po ulubiony jogurt naturalny i świeże bułeczki. Zanim jednak poczynił stosowne zakupy zatrzymał się przy ściance z prasą licząc, że może znajdzie jakiś interesujący tytuł.Gdy tak przeglądał kolejne gazety do sklepu wszedł nieco dziwny klient. W oczy rzucały się rozwichrzone po nocy włosy, ciemna kraciasta piżama, na którą narzucił kurtkę oraz siwe ocieplane kapcie na gołych stopach.
- Dzień dobry - powiedział głośno od drzwi i skierował się prosto do lady.
Z kieszeni kurtki wyjął karteczkę z listą zakupów. Chwilę przyglądał się odręcznym zapiskom i powiedział:
- Proszę dwie dobrze wypieczone kajzerki
Ekspedientka zapakowała je do foliowej reklamówki i położyła przed nim na ladzie.
- Co jeszcze podać?
- O kurczę! - krzyknął klient - Proszę odłożyć bułki, za chwilę wrócę. Skoczę tylko do domu po czapkę.
Po kilku minutach pojawił się znowu w sklepie w tym samy stroju, z tym tylko, że na głowie miał już kolorowa czapkę z dużym pomponem.
- Są już dwie bułeczki - przypomniała młoda dziewczyna przy kasie. - Co jeszcze panu podać.
- A to w kolorowych pudełeczkach to do czego jest? - wskazał palcem na bogaty zestaw produktów Unimilu.
- To są prezerwatywy - odpowiedziała beznamiętnie dziewczyna. - Są w różnych smakach i rozmiarach.
- W takim razie poproszę dziesięć.
- Doliczyć do bułek?
- Hm! Właściwie to bułek nie potrzebuję. Poproszę tylko prezerwatywy, może przydadzą się w przyszłym tygodniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz