niedziela, 8 grudnia 2013

Noblesse oblige


57 komentarzy:

  1. Spisałam numer telefonu...tak na wszelki wypadek - w końcu nie codziennie obcuje się z rasą szlachetną:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyżby chodziło o dowartościowanie samicy?

    Najważniejsze, że źrebie na tym skorzysta..,

    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wichrowe Górki08.12.2013, 17:28

    Ogier nie tylko rasy szlachetnej (może nawet HRABIA), ale też postępowy, już ma komórkę

    OdpowiedzUsuń
  4. Róża Wigeland08.12.2013, 17:37

    Fajny koński dom publiczny. Nie on uczęszcza i nie on płaci, tylko do niego przyjeżdżają i jemu płacą. Dobre!

    OdpowiedzUsuń
  5. :) uwielbiam takie teksty ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak nie patrzeć seks na telefon :P

    OdpowiedzUsuń
  7. W wersji zezwierzęconej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Telefon to erzatz... nic nie zastąpi realności:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. W wersji pozaludzkiej wygląda to tak, jak mężczyźni chcieliby, aby wyglądało:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wie, jak nawiązać pierwszy kontakt. reszta to już techniczne szczegóły:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Któż to wie, ale samiec jest dowartościowany:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. The Dark Passenger08.12.2013, 22:09

    Pozwolę sobie dołączyć krótką instrukcję obsługi: ona powinna być dobrze ułożona, a on wejść w jej położenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. I to jest pierwsza merytoryczna wypowiedź "w temacie" :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jem karpi od najmłodszych lat, mało tego, nie kupiję i nie lubię, no nie i już

    a te wszystkie rytuały przejścia do mnie nie przemawiają

    OdpowiedzUsuń
  15. Ogierem się teraz kryje, a co!

    OdpowiedzUsuń
  16. Się przyszłam usprawiedliwić, bo znów wyjdzie, że upierdliwy babol ze mnie, ale zasadniczo i pobieżnie, to cieszy mnie fakt, że dołączyłeś do grona "przyjaciół karpia".:)
    Są tacy, którzy dojrzewają do pewnych decyzji i na to potrzebują czasu czy odpowiednich okoliczności a są też inni, którym nawet wagon grochu rzucanego o ścinę nic nie powie.
    Nie walczę o wegetarianizm, bo sama, z wiadomych względów zaprzepaściłam te idee, ale ten dzień akurat, kojarzony z morderstwem sprawia, że te dni zwane adwentem przebiegają mi na zastanawianiu się nad sensem wiary chrześcijańskiej, na której temat mam coraz gorsze zdanie.
    Byłam tu wcześniej, ale obiecałam sobie nie udzielać się na "poważne" tematy w necie. Zdecydowanie wolę być postrzegana jako niepoważny żartowniś, bo taka bywam częściej..no a tu masz! :D
    Pocieszam się faktem, że od każdej reguły są wyjątki.
    P.S. Nie bez kozery zaproponowałam Ci pod Twym komentem na mym blogu , konfrontację na temat ontologii i jej twórcy C. Wollfa, który odwrócił się od pietyzmu, za co groziła mu kara śmierci...

    OdpowiedzUsuń
  17. ogier klasy szlachetnej brzmi dumnie :)) ciekawe czy krycie jet równie dumne i szlachetne :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Podejrzewam, że gdyby zajrzeć do Księgi Wpisów i Podziękowań, to znaleźlibyśmy tam wiele słów uznania i wdzięczności, że o szlachetnej dumie tego, który świadczy usługi krycia nie wspomnę:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Człowiek jest zwierzęciem, który nie dość, że ma poglądy, to może je jeszcze zmieniać i modyfikować. Gdyby tego nie czynił, świadczyłoby to o jego miałkości i umysłowej stagnacji.
    Przyjacielem karpia się stałem pod wpływem tego co widziałem w sklepie. Zdjecie nei oddaje drastyczności i walki karpi o życie. Na zdjęciu jeden z nich, który pomykał po posadzce.
    Bunt przeciwko okrucieństwu narastał we mnie wcześniej. Nie oznacza to mojego ewoluowania ku wegetarianizmowi, ale na pewno ku żywności, która nie jest oznaczona barbarzyństwem.
    PS. Do C. Wollfa odniosę się w ciągu dnia, gdy złapię chwilę wolnego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Otóż to! Nawet w swojej "mizantropii" nie popadam w skrajności, podejmując dyskusję z tymi, którzy mają elastyczny mózg.:)
    Na blogu pisałam o innej "grupie docelowej", która nie zna drugiej, z czterech umów Tolteców.
    Moja miłość do zwierzyny i przyrody narodziła się w dzieciństwie, kiedy pomykałam z ojcem do lasu. Wówczas nie byłam świadoma wielu rzeczy, także tego, co spotyka i w jaki sposób traktowany bywa zwierz, nasz przyjaciel. Wyobrażasz sobie zjeść konia, który pomaga w polu przez całe życie? zapewne nie, ale świnie sąsiada to już zjemy, bo nie mamy do niej sentymentu.
    Ludzie zachowują się wobec siebie podobnie. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, przestałam ich "dotykać", nawet słowami, zamieniając rzeczywistość w żart.
    Bunt się naradza gdy masz świadomość i jest związana z celami poznawczymi, natomiast rewolucje, walki i zrywy narodowościowe, są często podpisaniem konwencji pod petycją sąsiada i nijak się mają do mojej ideologii.
    Tak jak wspomniałeś, każdy ma swoje sumienie. Nie mam prawa, ani nawet już wewnętrznego obowiązku przemawiać na temat dobra i zła.
    Z tej długoletniej walki naradza się piękny stan ignorancji, wyrównanego ciśnienia, dystansu i wzięcia życia w swoje dłonie.
    Las jest świetnym przykładem miejsca, gdzie niczego nie musisz szukać. To "coś" samo się znajduje, nawet wówczas gdy jest tylko iluminacją. :)
    Filozofię liznęłam jako dziecko. No takie książki były na półce w dużym pokoju. To nie moja wina, że zamiast matmy czytałam pod ławką Freuda.:D. Póżniej przytargałam od mamsi z pracy słownik filozoficzny..no i poszło. Wątki filozoficzne odnoszę raczej do sztuki, tworząc jakby osobny rozdział a wręcz dystans w procesie poznawczym.
    "Dasein", fajnie pachnie, nawet bez względu na to, kto go wymyślił (ktoś w końcu musiał) ;) Wiesz, że nie o nazwiska mi idzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. się uchachałam :)))) klacz musi czuć się "zaszczycona" :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze, że teraz jeździ się samochodami, a nie konno... ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gdybym był klaczą też odczuwałbym zaSZCZYT:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale ta tablica nie stanowi zagrożenia dla jeźdźców, no chyba że pełni funkcję skojarzeniową.... i tak jest w istocie:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Gdyby klacz prowadziła wóz, to na widok tej tablicy... czyż właściciel wozu dojechałby do swego celu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Rzeczywiście, tego aspektu nie wziąłem pod uwagę. Zew natury jest wstanie pokrzyżować wszelkie plany:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Malgorzata H.09.12.2013, 16:56

    Noblesse ou non...ogierowi i tak wsio ryba:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ryba, jak ryba, ale każda klacz jest OK.

    OdpowiedzUsuń
  29. jest to na pewno SZCZEGÓLNY punkt...i ważny z drugiej strony patrząc,chociaż "zapracowany" ogier pewnie o tym nie wie...i jemu wsjo rawno...hhahaha

    OdpowiedzUsuń
  30. Jako ogier szlachetnej klasy chciałem powiedzieć, że... a nic nie powiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czyżbym na powyższym zdjęciu niechcący ujawnił Twój numer telefonu?:-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie wiem dokładnie jak, ale na pewno jest mu dobrze:-)

    OdpowiedzUsuń
  33. heh... wszędobylski sex ;-)

    OdpowiedzUsuń
  34. A niech dzwonią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie lubisz, że tak się żachnąłeś?:-)

    OdpowiedzUsuń
  36. No cóż... tak było, jest i będzie. Amen(t).

    OdpowiedzUsuń
  37. wręcz naprzeciwko, lubiem bardzo ;-). Ale dla fasonu muszę udawać ;-D

    OdpowiedzUsuń
  38. Rozumiem, że zazdrościsz, jako i ja, temu, do którego można umawiać się przez telefon:-)))

    OdpowiedzUsuń
  39. dzwonią, doprowadzają klacze i jeszcze płacą... eh... niektóre ogiery to się ustawiły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie to, co my... marzyciele:-)

    OdpowiedzUsuń
  41. I jak? Masz na głośno, czy cichaczem?

    OdpowiedzUsuń
  42. jako szlachcicowi,nie wypada wlóczyc się ...ale przyjmowac gościnnie klacze w swej posiadłości a jakże...i przybywają '"w gości" szlachcianki maści rożnej...i wyjeżdżają już nie takie...:P)))

    OdpowiedzUsuń
  43. Na głośno! A jak!? Iiii-ha! ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak to koń... rasy szlachetnej;-)

    OdpowiedzUsuń
  45. Mona Malpacita10.12.2013, 16:43

    O tak tym bardziej że zbliżają się święta i szał gorączkowych zakupów

    OdpowiedzUsuń
  46. potrafisz Ula ,tylko jeszcze nie wiesz o tym....tylko ostrzegam ! nie po spożyciu czegokolwiek bo się oczka "migają" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  47. wiem,o czym piszesz ! ta zakładka to dopiero majstersztyk :)) wprost cudo

    OdpowiedzUsuń
  48. Rany julek, Hela! Czyli kiedy ?
    W nocy czasami sypiam. Zwykle po herbacie z ziół utajnionych, a te się skończyły.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. leć do Wugusiowej piwniczki.On tam pewnie trochę ziół ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. A, to na wiosnę.
    Niedługo będę w CK, a tam w piwnicy, albo na strychu nawet, zapewne znajdzie się ktoś/coś, co mi obniży ciśnienie i zmieni nastrój.;)
    Ale to na parę dni tylko. Później znów będę niepoważna.

    OdpowiedzUsuń
  51. Jaki ten ogier ma moce przerobowe, że dla jednego displej postawili.

    OdpowiedzUsuń
  52. To trza było go zostawić w stawie hodowlanym. Bosz, to takie proste.

    OdpowiedzUsuń
  53. W końcu nie bez kozery nazywa się Ogier:-)

    OdpowiedzUsuń