czwartek, 28 listopada 2013

Kohl Zentrum


32 komentarze:

  1. a mnie się przypomniało, że kapusty jak kapusty, ale dawno nie widziałem stosów buraczanych. A te to dopiero robią wrażenie ;-). No i budzą też niezłe skojarzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha ha! Call centrum powiadasz...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja widziałem we wtorek. To ostatnie stosy przed wywiezieniem do cukrowni. Spotkać je można tylko w tej części kraju, gdzie są cukrownie i gleba pszenno-buraczana. Wielki Brat w Brukseli wyznaczył limity produkcji cukru, więc może to stąd mniej buraków na polu, bo... w życiu ich nie brakuje:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ano, nie wszędzie teraz się trafiają buraki, to fakt.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ot, takie niewinne skojarzenie:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Te akurat kilkanaście dni temu spotkałem na Mazowszu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Obrodziła czy nie? Bo nie mam pojęcia czy to co tam leży to dużo czy mało? :P

    OdpowiedzUsuń
  8. The Dark Passenger28.11.2013, 23:21

    Narybek do Sejmu?

    OdpowiedzUsuń
  9. Anna Kowalska28.11.2013, 23:48

    Jakby pozbierać w całej Polsce to by się nazbierało, ho ho... w samej stolicy zielono, aż w oczach sie mieni :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Szybko się domyśliłeś?:-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu ziemia w Polsce nie tylko pszenno-buraczana.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nadzieja w kolorze zielonym tej kapuścianej głowy :)

    Pozdrawiam

    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Co dwie głowy, to nie jedna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a kiszona tez była? :))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Tylko dwóch się doliczyłaś?

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałem czasu, by doczekać kiszenia, ale pewnie dzisiaj jest już w części ukiszona:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. ...ile witamin!!!;-)...lubię kapustę i jeść i kroić;-) Dwa skojarzenia...perwsze, jak u dziadków na wsi...deptałam w beczce, poszatkowaną...to były czasy!;-) a drugie...wczorajsze...w warzywniaku "stoczyłam bój" o przekrojenie dużej kapuchy;-)...-nie kroimy kapusty! A arbuza?- Arbuz to co innego, kroimy!;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Owszem, miałem dziadków na wsi, ale w beczce ubijaliśmy taki drewnianym dużym wałkiem. A co do pani z warzywniaka, to skojarzył mi się skecz pt. SPA w wykonaniu Grabowskiego. Bohater skeczu miał pewne problemy natury fizjologicznej podczas masażu w SPA i wtedy pomógł sobie wyobrażając sobie panią z warzywniaka.

    https://www.youtube.com/watch?v=YmOrSlt4Ijk

    OdpowiedzUsuń
  19. my też mamy takie swoje Kohl - to Charsznica,zagłębie kapuściane,ile tam musi być tych zielonych główek...P

    OdpowiedzUsuń
  20. teraz doszło do mnie,ze o Helmuta chodzi...skojarzenia,hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  21. Krakusku, jeśli wchodzisz tutaj to spodziewaj się skojarzeń... wszelkich skojarzeń:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. niedokładnie przeczytałam,myslałam,że o Koln piszesz...należy mi sie nagana,na razie na piśmie...P

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiedza o czarnych piątkach dotarła nawet na polska wieś:-)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Cie licho! Ależ Ty to masz skojarzenia Caddi! :)))

    OdpowiedzUsuń
  25. _Mówiłem, że mówiłem_: skojarzenia to przekleństwo:-)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Kapusta jest bardzo dobra. Buraki i ziemniaki również. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kampania buraczana zmierza ku końcowi, ale jeszcze wczoraj widziałem pryzmy buraków czekającym na wywóz do cukrowni.

    OdpowiedzUsuń
  28. Agnieszka Korzeniewska03.12.2013, 22:13

    Jakieś takie pozytywne emocje wyzwolił we mnie widok takiej ilości kapuchy! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. A to nie wystarczy, aby być podejrzanym o rozdwojenie jaźni?

    OdpowiedzUsuń