poniedziałek, 4 listopada 2013

Bez komentarza

Marian uwielbia kuchnię Heli i właściwie nie było niczego do tej pory, co by mu nie smakowało. W końcu z przechodem trzydzieści lat praktyki małżeńskiej i kulinarnej to nie w kij dmuchał. W każdym razie tak było do dzisiaj.
Hela podała obiadową nowość podejrzaną w jakimś programie o gotowaniu. Marian siedział nad talerzem, wąchał dyskretnie i nawet spróbował. Hela zauważyła, że jakoś tak niespiesznie - mimo deklarowanego głodu - zajada się jej nowym osiągnięciem. To, że zachwytu nie wyrażał też było znaczące. 
- Maniek, jesz tę zupę?! - syknęła do mężczyzny swojego życia. - Bo jak nie, to dodam śmietany i dam psu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz