niedziela, 27 października 2013

Fiat lux

Nie wiem dokładnie dlaczego, ale zapewne to swoistego rodzaju metafizyka, wzbudzona przez widoczne poniżej luksfery, przywołała słowa Najwyższego wypowiedziane u zarania dziejów: 


Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. 
/Biblia Tysiąclecia, Księga Rodzaju 1, 3-5/


*Wersja dla znających i lubiących język łaciński:
 In principio creavit Deus caelum et terram. Terra autem erat inanis et vacua, et tenebrae super faciem abyssi, et spiritus Dei ferebatur super aquas.Dixitque Deus: “FIAT LUX”. Et facta est lux. Et vidit Deus lucem quod esset bona et divisit Deus lucem ac tenebras. Appellavitque Deus lucem Diem et tenebras Noctem. Factumque est vespere et mane, dies unus. 
(Vulgata, Genesis 1, 1-5)

sobota, 19 października 2013

Brzaskiem stworzona

Brzask jest tym szczególnym miejscem* na styku nocy i dnia, który od zawsze wywoływał we mnie dreszcze i wzbudzał szczególny stan emocji. Trudno jest o tym pisać, bo bardziej się to czuję i przeżywam niż wiem.
Szum wrzącej wody, głuchy plusk kawy zaparzanej po turecku, wreszcie aromat wypełniający pokój... nieznośnie wwiercający się w nozdrza i zatoki czołowe.
Błogi spokój, jaki daje wygodny fotel stojący pod oknem, półmrok, lekko przymknięte powieki i sunące leniwie myśli. W mgnieniu oka szarość przeistacza się w oślepiającą jaskrawość słońca odbijającą się od lustra i padającą na starą ramę sprzed stu lat i stojącą pod nim gipsową piękność.

I jak tu nie poczuć przyspieszonego tętna?




* Mógłbym napisać "punktem", ale byłoby to niemetafizyczne i nie oddawałoby tego, co naprawdę wydarzyło się o brzasku.

piątek, 18 października 2013

Opadły mgły...


Wszyscy sycą wzrok kolorami jesieni, a ja pysznię się porannymi mgłami. Odpalam silnik, ruszam przed siebie, a oni grają i śpiewają mi:

sobota, 12 października 2013

Szukam jelenia

Przeglądanie ogłoszeń to ciekawa i czasami dość osobliwa forma poznawania natury ludzkiej. Pan C., młody zdolny i zarazem badacz osobliwości, na jednym z internetowych portali natrafił na taki oto cukiereczek:
Posiadam kredyt w banku i nie płacę go chyba od pięciu miesięcy. Na obecną chwilę poszukuję kredytu z niższa ratą (obecnie płacę ponad pięćset złotych). Zadłużenie w banku to piętnaście tysięcy. Obecnie nigdzie nie pracuję, gdyż prowadziłem własną działalność dwa miesiące, ale obecnie jest zawieszona... Mam zły BIK i mam wpisy w bazach.

Szukam kredytu na kwotę dwadzieścia trzy tysiące na spłatę banku i żeby zostało trochę gotówki.

Potrzebny poręczyciel wiarygodny dla banków. 
Oczekuję tylko poważnych ofert!!!

niedziela, 6 października 2013

Sezon polowań rozpoczęty


W piątek wieczorem Hela zakomunikowała Marianowi, że w piwnicy jest mysz.
– Naprawdę?
– Tak!
– A widziałaś ją?
– Nie, ale słyszałam, jak przebiega i szybko uciekłam.
Widząc ironiczny uśmiech Mariana syknęła:
– Ty zawsze sobie żartujesz, a ja mówię poważnie.
– Przecież nic nie mówię...
– Ale widzę, jak patrzysz.
– Co ci przeszkadzają te małe stworzonka? – próbował zmienić temat Marian  Idzie zima i chcą w ciepełku przetrwać.
Dyskusja na temat konieczności zastawienia łapek trwała do niedzieli. W końcu Marian uległ namowom i dla świętego spokoju pojechał do sklepu. Kupił aż trzy łapki, by obstawić wszystkie możliwe drogi mysiej ewakuacji.

Gdy zastawił pierwszą z nich poczuł się jak Hermann Brunner w Stawce większej niż życie.


sobota, 5 października 2013

Z księgi upierdliwości

Właśnie skończyło się lato. Pan C. doświadczył tego w piątkowy poranek podchodząc do swojej fury. Posmutniał nie wiedzieć czemu, bo tak po prawdzie to od ponad pół wieku jest świadkiem przemian pór roku. Najpierw przyjemna wiosna, potem lato, jesień, zima i znów wiosna. Jednak zwycięstwo jesieni nad latem nastraja go refleksyjną upierdliwością. Tęskni za tym, co było, co minęło i karmi się mniej lub bardziej wyrazistymi zapisami pamięci emocjonalnej. Umysł reanimuje na chwilę wszystko dokonane, ale i... niespełnione.