niedziela, 15 września 2013

Boskie poczucie humoru

Niedziela to dobry czas na nic-nie-robienie i pogaduchy o wszystkim i o niczym. Marian wysłuchał dzisiaj opowieści Ulubieńca Heli, o śmiesznej sytuacji z cyklu tych, które określa się mianem faktów autentycznych. 
W okresie siarczystych upałów, jakie nawiedziły naszą ukochaną ojczyznę w lipcu i sierpniu, Ulubieniec Heli spotkał się z kolegami w tak zwanym plenerze. Słońce bardzo szybko dało się we znaki na tyle, że udali się do najbliższego sklepu, by napić się czegoś orzeźwiającego. W lodówce był tylko napój o smaku mięty i jabłka. Jeden z kolegów, zadeklarowany ateista* był tak spragniony, że bez zastanowienia otworzył butelkę i jednym duszkiem wlał w siebie całą zawartość.
- Dzięki ci, Boże! - westchnął z przekąsem odstawiając pustą butelkę.
W tym samym momencie odwrócił kapsel, na którego wewnętrznej części widoczny był napis: 
NIE MA ZA CO.


*ateista - człowiek wierzący, że Boga nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz