sobota, 8 czerwca 2013

Autoagresja Heli

Rozmowa z koleżanką o jej pobycie w sanatorium tak zainspirowała Helę, że postanowiła sprawdzić, jak to jest naprawdę. Kiedyś już Pan C. wspominał, że Hela roztrzaskuje tematy do końca. Marian to wie i nie wchodzi jej wtedy w drogę. Jak umyśliła, tak zrobiła: załatwiła skierowanie i wyjechała do sanatorium nad morze. 
Ktoś z boku mógłby pomyśleć, że baba z wozu, chłopu lżej, ale nie w przypadku Heli i Mariana. Codziennie telefonicznie zdawała sprawę z postępów leczenia, a przy okazji zestawem pytań ustalała przebieg dnia mężczyzny swojego życia. To taka uwaga dla tych wszystkich, z którymi łączy Mariana solidarność plemników.
Pierwsze dni były zachwycające i Hela nie mogła przestać mówić, jaki to fajny ośrodek, super lokatorka, a jakie przynoszące ulgę zabiegi i inne czary mary, jakie z nimi wyczyniano.
– A jakieś imprezy to tam macie? – zapytał przytomnie Marian.
– Coś tam było, ale przecież mnie znasz...
– No przecież, że znam – Marian nie pozwolił jej dokończyć i dopytał – Ale coś strasznie dziś chrypisz. Zaziębiłaś się?
– Boli mnie gardło, bo przedwczoraj posiedzieliśmy wieczorem przy grillu i napiłam się zimnego piwa. Wiesz, że mam bardzo wrażliwe struny głosowe. W ogóle to mam pecha. Ledwie przyjechałam i już problemy. Wczoraj, gdy już ból gardła nie ustępował, postanowiłam coś kupić  w aptece, ale jak na złość zasoby gotówkowe się skończyły, a najbliższy bankomat był trzy kilometry ode mnie.
– To nie tak daleko – powiedział Marian.
– Tak, ale wyobraź sobie, że wędrujesz te trzy kilometry, znajdujesz i aptekę i bankomat, a tam od rana brak prądu. Jakaś awaria. Siłą rzeczy i bankomat i terminal do płatności kartą nieczynne.
– Odczuwam niepokój o ciebie.
– Niepokój, niepokój! Wiesz, jak się poczułam z tym swoim bólem, niemocą i poczuciem bezsilności? Chciało mi się tak wyć, że o mało nie ugryzłam się w dupę.
– Heluś, nie wyrażaj się!
W tym momencie wyobraził sobie, jak to Hela w karkołomnym wygięciu odwraca się, wyciąga szyję i kąsa się w pośladek. Na marginesie i gwoli kronikarskiej rzetelności wypada dodać, że Marian bardzo lubi TO miejsce u niej. Jakież musiało być silne zachorowanie i stan ducha, że człowiek  żeby nie wyrazić się "kobieta" – po przejściu zaledwie trzech kilometrów gotów był tak się ukrzywdzić?

Turnus mija, ja niczyja (interia.pl)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz