niedziela, 23 czerwca 2013

Awangarda służb

Czasami trafiają do mnie mniej lub bardziej wytrawne dowcipy. Kilka dni temu w jednym z krążących po sieci mail trafił do mnie następujący dialog:
 Co zrobić żeby seks małżeński przestał być banalny?
 Skreślić "b".

Jakież było moje zaskoczenie, gdy kilka dni później natrafiłem na zmodyfikowany znak zakazu ruchu (sic!). Jakiemuś dowcipnisiowi chciało się usunąć i przestawić kilka literek.


niedziela, 16 czerwca 2013

Cudowne uzdrowienie

Sanatoriusze i sanatoriuszki chwile wolne od zabiegów spędzają w najprzeróżniejszy sposób. Jedni chodzą na spacery do parku, drudzy do kawiarni, a jeszcze inni na wieczorki taneczne. Nieliczni przejawiają wymienione aktywności we wszystkich obszarach. Są też i tacy, którzy - gdy sanatorium  położone jest nad morzem lub w pobliżu jeziora - idą na plażę, by rozłożyć ręcznik i wystawić się na promienie słońca. W końcu człowiek rehabilituje się nie tylko poprzez przepisane zabiegi i ćwiczenia; borowina, masaże, czy ugule to nie wszystko.
Hela z racji wieku - nie żeby była stara, albo co - ma od kilku lat problemy z górną częścia kręgoslupa. Jej dolegliwość była jednym z lżejszych przypadków. Wśród sanatoryjnych znajomych było wielu znaczniej doświadczonych przez los, ale na szczęście byli pogodni i zdystansowani do siebie. Hela trzymała się najczęściej z Jolą i towarzyszącym im Jędrusiem, który naparł się adorować Helę. Był nieszkodliwy, gdyż należał do tego rodzaju podrywaczy, których określa się mianem podrywacz-gawędziarz. Miał chory kręgosłup i mógł tylko stać lub leżeć. Żadna pośrednia pozycja nie wchodziła w grę, gdyż uszkodzony kręgosłup dostarczał niemiłosiernego bólu. Przepuklina odcinka lędźwiowego rzutowała także na jakość jego  męskości. Cóż, jak to mawia Marian, nauka radziecka zna takie przypadki.
Rozłożyli ręczniki  nieopodal innych osób cieszących się słońcem i wodą.
– Czy mogłabyś posmarować mi plecy? – zwrócił się z prośbą do Heli.
– Nie ma sprawy – zgodzila się Hela.
– Przepraszam, ale mam problem z odchyleniem się to tyłu.
– Daj mleczko do opalania i zaraz cię nasmaruje. Czego się nie robi dla miłego kolegi.
Hela podstawiła otwarte dłonie i Jędruś wycisnął balsam. Powoli rozprowadziła go po ramionach i plecach. Obok leżała już Jola, a na wprost młoda kobieta, która z zaciekawieniem obserwowała Helę i Jędrusia.  Gdy skończyła znów podstawiła dłonie.
– Helu – zapytał Jędrek – czy możesz posmarować mi teraz uda z tyłu?
– Spoko, ale może chciałbyś, aby zrobiła to teraz Jola?
– Wolę, abyś ty to zrobiła.
Hela przykucneła za Jędrkiem i zaczęła nasmarowywać męskie uda poniżej kąpielówek. Całemu zabiegowi zaczęła z coraz większym zaciekawieniem przyglądać się Jola i leżąca na wprost Jędrka kobieta, która wsparła się na łokciach. Z każdym pociągnięciem dłoni rozmsmarowującej balsam Jędrek coraz nerwowiej przestępował z nogi na nogę. W pewnym momencie, niczym piłkarz stojący w murze przed wykonaniem rzutu wolnego, zaczął osłaniać trzymaną w dłoniach butelką swoją męskość. Jola zauważyła, że objętość tego, co skrywał trykot, znacznie się powiększyła. Takie samo wrażenie miała obserwująca to wszystko kobieta, której oczy zrobiły się okrągłe i błyszczące, jak pięciozłotówki.
– Może juz skończymy? – wycedził Jędruś.
– Coś się stało? – zapytała Hela nie przerywając wcierania balsamu.
– Nic takiego, ale... chyba mi stanął!
Hela odskoczyła, jak poparzona, a Jola, ledwo poruszająca po tanecznych harcach w poprzedni wieczór,  zerwała się na równe nogi, chwyciła plażowy kapelusz i zasłoniła nim ożywiona i uzdrowioną męską przypadłość Jędrka.
Po chwili konsternacji wszyscy wokół wybuchneli śmiechem.
– No proszę! – powiedziała Hela podniósłszy w górę rozwarte dłonie  Patrzecie i podziwiajcie. Te rączki to zdziałały. Kto następny?

Ich zdaniem jesteś męski, gdy...
Foto: Wirtualna Polska

wtorek, 11 czerwca 2013

Pełna konspiracja, czyli hasło i odzew

W niektórych miastach linie komunikacji miejskiej oznaczone są dużymi literami alfabetu. Jest to możliwe tylko w mniejszych miejscowościach, gdzie linii jest niewiele. Posługiwanie się tymi oznaczeniami prowokuje czasami komiczne sytuacje, których nie powstydziłby się żaden znany kabaret.
Jakiś czas temu w miejscowości Biała do przystanku komunikcji miejskiej podeszła starsza kobieta, która niekoniecznie była zorientowana w czytaniu zawieszonego rozkładu jazdy. Wiedziała tylko jaką literą ma być oznaczony jej autobus. Rozglądała się nerwowo wokół i  w pewnym momencie podeszła do mężczyzny w średnim wieku.
 Ha... szło???
Zaskoczony mężczyzna wziął głeboki oddech i po chwili wypalił:
 Czerwony Kapturek!

Linia "H" w gminie Biała

niedziela, 9 czerwca 2013

Od jutra...

Zapalenie krtani, które dopadło Helę, wstrzymało na jakiś czas jej telefoniczną aktywność. Marian odetchnął z ulgą, ale i tak wiedział, że cisza długo nie potrwa.
– Cześć, Maniuś – zaszczebiotała słodko. – Cieszę się, że już mogę normalnie mówić.
– A ja się nie cieszę – mruknął pod nosem Marian.
– Co powiedziałeś? Nic nie zrozumiałam.
– Nic takiego – skłamał – ot, czasami coś głośno pomyślę. Powiedz lepiej, jak się czujesz i jak spędzasz czas.
– Jest super! Z Jolą chodzimy na spacery. To dobre na wszystko, ale przede wszystkim na przemianę materii i perystaltykę. 
– A masz z tym jakiś problem?
– Z jelitami nie, ale wagi to chciałabym nieco zrzucić...
– Nie przesadzaj z odchudzaniem – żachnął się Marian – wiesz przecież, że skóra i kości mnie nie pociagają.
– Wiem, wiem, ale tyłek mam, jak kotlety i muszę coś z tym zrobić. Zaczynamy od jutra – oznajmiła z entuzjazmem.
– Dlaczego dopiero od jutra?
Po drugiej stronie słuchawki nastąpiła krępująca chwila ciszy .
– Bo... dzisiaj jest już za późno – tłumaczyła Hela.  Przed kolacją zjadłyśmy z Jolą po trzy gotowane jajka i przegryzłyśmy małosolnym ogórkami, kóre przywiozła z domu. Później poszłyśmy na kolację, a tam podali pieczone ziemniaczki z przysmażoną kiełbaską i cebulką. Szkoda było nie zjeść.
– Gdzie to wszystko zmieściłaś???
– Do tego zjadłyśmy po dwie kanapki z szynką sopocką – kontynuowała Hela – a po powrocie do pokoju dojadłyśmy kolejnymi jajkami i przegryzłyśmy paczką sucharów.
Marian czuł, jak z każdym wypowiadanym przez Helę słowem robi mu się coraz słabiej i zaczyna go mdlić. Hela nigdy tyle nie jadła.
– Nie zaszkodziło wam?
– Ależ skąd, kochanie! Kupiłyśmy białą żubrówkę i muszę przyznać, że jest całkiem dobra na... trawienie, oczywiście. Ale już nie będę cię zanudzać. Spokojnej nocy, mężczyzno mojego życia. Bądź dzielny i czekaj na swoją Helę. Gdy wrócę z sanatorium wszystko nadrobimy. Paaaa! I love you too!

sobota, 8 czerwca 2013

Autoagresja Heli

Rozmowa z koleżanką o jej pobycie w sanatorium tak zainspirowała Helę, że postanowiła sprawdzić, jak to jest naprawdę. Kiedyś już Pan C. wspominał, że Hela roztrzaskuje tematy do końca. Marian to wie i nie wchodzi jej wtedy w drogę. Jak umyśliła, tak zrobiła: załatwiła skierowanie i wyjechała do sanatorium nad morze. 
Ktoś z boku mógłby pomyśleć, że baba z wozu, chłopu lżej, ale nie w przypadku Heli i Mariana. Codziennie telefonicznie zdawała sprawę z postępów leczenia, a przy okazji zestawem pytań ustalała przebieg dnia mężczyzny swojego życia. To taka uwaga dla tych wszystkich, z którymi łączy Mariana solidarność plemników.
Pierwsze dni były zachwycające i Hela nie mogła przestać mówić, jaki to fajny ośrodek, super lokatorka, a jakie przynoszące ulgę zabiegi i inne czary mary, jakie z nimi wyczyniano.
– A jakieś imprezy to tam macie? – zapytał przytomnie Marian.
– Coś tam było, ale przecież mnie znasz...
– No przecież, że znam – Marian nie pozwolił jej dokończyć i dopytał – Ale coś strasznie dziś chrypisz. Zaziębiłaś się?
– Boli mnie gardło, bo przedwczoraj posiedzieliśmy wieczorem przy grillu i napiłam się zimnego piwa. Wiesz, że mam bardzo wrażliwe struny głosowe. W ogóle to mam pecha. Ledwie przyjechałam i już problemy. Wczoraj, gdy już ból gardła nie ustępował, postanowiłam coś kupić  w aptece, ale jak na złość zasoby gotówkowe się skończyły, a najbliższy bankomat był trzy kilometry ode mnie.
– To nie tak daleko – powiedział Marian.
– Tak, ale wyobraź sobie, że wędrujesz te trzy kilometry, znajdujesz i aptekę i bankomat, a tam od rana brak prądu. Jakaś awaria. Siłą rzeczy i bankomat i terminal do płatności kartą nieczynne.
– Odczuwam niepokój o ciebie.
– Niepokój, niepokój! Wiesz, jak się poczułam z tym swoim bólem, niemocą i poczuciem bezsilności? Chciało mi się tak wyć, że o mało nie ugryzłam się w dupę.
– Heluś, nie wyrażaj się!
W tym momencie wyobraził sobie, jak to Hela w karkołomnym wygięciu odwraca się, wyciąga szyję i kąsa się w pośladek. Na marginesie i gwoli kronikarskiej rzetelności wypada dodać, że Marian bardzo lubi TO miejsce u niej. Jakież musiało być silne zachorowanie i stan ducha, że człowiek  żeby nie wyrazić się "kobieta" – po przejściu zaledwie trzech kilometrów gotów był tak się ukrzywdzić?

Turnus mija, ja niczyja (interia.pl)



wtorek, 4 czerwca 2013

Dieta

Do popełnienia tego nadzwyczaj krótkiego ilustrowanego wpisu sprowokował mnie Hebius, który na swoim blogu w odpowiedzi na jeden z komentarzy posłużył się nadzwyczaj delikatnym słowem.... SPADAJ!