piątek, 3 maja 2013

Nauczyciel czas

Niebo płacze niespiesznie, podczas gdy las okalający Złotą Górę czeka z ciszą wypełnioną oparami wilgoci. Myśli kłębią się leniwie i wadzą z nic-nie-robieniem. Aromat trzeciej kawy walczy z zapachem przypraw używanych w kuchni przez tego, który wziął na siebie trud przygotowania świątecznego obiadu.
Pamięć przywołuje obrazy przeszłości, nastroje i klimaty świata, który dawno przeminął, a jednak... jest ciągle uobecniany. 
Przeszłość i teraźniejszość w jednym, w tym samym miejscu i czasie... 
Metafizyka. 


Widziałam wiatr o siwych włosach,
roznosił spokój wśród pól,
w ciepłe babie lato kości grzał,
a innym razem lasy kosił,
spadał ostrzem z gór,
młody był, Bogiem był i gnał wolny tak.

Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,
zaplącze drogi, pomyli prawdy,
nim zboże oddzieli od trawy.
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz jestem tak młody,
czas nas uczy pogody,
tak od lat, tak od lat.

Ilu ludzi czas wyleczył z ran,
zamienił w spokój burze krwi,
pewnie kiedyś tam, pod jesień tak,
też czoło wypogodzi i wygładzi brwi.

Widziałem dni w muzeach sennych,
o wnętrzach zimnych jak mrok,
starsi ludzie w rogach wielkich sal,
księgi pięknych myśli pełne,
pokrył gruby kurz,
herbaty smak, kapci miękkich szum, spokój serc.

Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,
zaplącze drogi, pomyli prawdy,
nim zboże oddzieli od trawy.
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz jestem tak młody,
czas nas uczy pogody,
tak od lat, tak od lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz