sobota, 20 kwietnia 2013

Nadtroskliwość

Marian zawsze był troskliwym ojcem i mężem. To on wstawał w nocy do chorych dzieci, sprawdzał temperaturę i podawał coś do picia. Normalni faceci w takich sytuacjach spali w najlepsze zostawiając ten przywilej umęczonym matkom. Dzieci już dawno wyszły z domu, ale Marian nic a nic się nie zmienił, z tym tylko, że całą swoją troskę przelewał na Helę.
Wiosenne przesilenia i zawirowania z zimą, która zastąpiła wiosnę, sprawiły, że Hela poczuła paskudztwo, które nieproszenie wlazło w jej ciało. Ból w stawach i mięśniach, podwyższona temperatura dochodząca do trzydziestu ośmiu stopni i ból głowy. Nie było mowy o pójściu do lekarza, bo Hela najpierw walczy sama. Ciepły koc, wygodny dres, gorąca herbata z cytryną i polopiryna to jej oręż w walce z niemocą. 
Marian cichutko krążył po domu i czuwał. Dotykał dłonią jej rozpalonego czoła i policzków, a gdy miał wątpliwość to także ustami. Tak robił, gdy dzieci były małe, by upewnić się, że temperatura spada. Ten odruch kontroli  był bezwiedny  robił to w odstępie, co kilku minut. Hela była na tyle słaba, że nie miała siły protestować. 
Po dwóch dniach było widać, że Hela czuję się nieco lepiej i kryzys mija.
– Jak się czujesz? – dopytywał Marian.
– Znacznie lepiej.
–  Cieszę się. A jak głowa? Już nie boli?
– Teraz już nie – odpowiedziała Hela. – Wystarczyło, że przestałeś mnie co chwilę dotykać, a wszystko ustąpiło, jak ręką odjął.

22 komentarze:

  1. Marian to Anioł w ludzkiej postaci... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyłam się. Troskliwy facet z tego Mariana. Gatunek na wymarciu. A Marian ma syna? Wpoił mu dobre nawyki?

    OdpowiedzUsuń
  3. krakowianka krakowianka20.04.2013, 11:48

    dobrze,że przeczytałam dopisek narratora na końcu.....i tez parsknęłam śmiechem...:P
    to sie fajnie wspomina,tę nadtroskliwośc,ale jest taki moment w chorobie,że mamy chęc machnąc na tę rękę troskliwą jak na muchę natrętną lecz....nie mamy siły...haha
    lepiej jednak miec takiego Mariana niż kogoś obojętnego na cierpienie...w ogólnej konluzji...

    OdpowiedzUsuń
  4. Narrator to w każdej opowieści najważniejsza, acz niedoceniana postać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem Helę. Nadopiekuńcza, przesadnie troskliwa pielęgniarka może być cięższa do zniesienia, niż sama choroba.

    OdpowiedzUsuń
  6. I Ty, Hebiusie, przeciwko Marianowi?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. krakowianka krakowianka20.04.2013, 13:24

    ja staram się jednak doceniac tych ukrytych ,a ważnych....:P)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marian czasem bardzo przypomina mi kogoś z mej rodziny :) Dobrzy ludzie, " te Mariany" ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani z mięsnego20.04.2013, 19:50

    Po przejrzeniu wpisów sprzed kilku lat dochodzę do wniosku, że narrator zdecydowanie marnuje swój talent. Szkoda, bo stać go, bez wątpienia, na coś bardziej wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ponoć nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Czy nadopiekuńczość nie jest nadgorliwością opieki?

    A tak serio - też tak mam. Słyszało się już wielokrotnie zdania w stylu: "pomyśl czasem o sobie".
    Ale tak to właśnie działa, poprzez pomagając innym, troszcząc się o nich, tak naprawdę robimy sobie dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic, tylko marzy mi się, by mieć w życiu tak jak Hela :-) Szczęściara z niej... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bo Marian to właśnie dobry człowiek. Wokół nas jest takich bardzo wielu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektórzy mówią, że altruizm to szczególna forma egoizmu.

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie możesz z Marianem pisać sobie rękę. Z jednej gliny jesteście:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem jednym z tych niektórych. :)

    http://martinzalewski.blogspot.de/2011/12/robmy-sobie-dobrze.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedziałem, żeś dobry kolega Mariana:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczęście zagląda do nas niespodziewanie. Wystarczy uzbroić się w cierpliwość i czekać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wartościowanie jest zajęciem trudnym i często prowadzącym na manowce. Autor traktuje to miejsce i wpisy jako pretekst do wywołania uśmiechu, który sam w sobie już jest wartością.

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdyby Hela chciała się zamienic na kogos mniej opiekuńczego to zgłaszam się :)))
    Uwielbiam nadopiekuńczych Marianów , dla nich mogłabym chorować notorycznie i wytrwale:)))
    Heleno ale Ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ha! teraz to już nie wiem, czy Hela pozbyłaby się Mariana... I to nie dlatego, że inna by go miała na swój użytek, ale w trosce o Twoje zdrowie:-)

    OdpowiedzUsuń