środa, 13 marca 2013

Pro publico bono

Dzisiejszy wpis jest nietypowy dla tego miejsca, bo stanowi wirtualny przedruk. Otrzymałem go drogą mejlową i, jak rzadko kiedy, przeczytałem z zapartym tchem. Owszem, nie ma w nim niczego, czego w ogólnym zarysie bym nie wiedział, ale jest tak klarowny i  porządkujący, że warto z nim się zapoznać.

Dobro ma to do siebie, by osiągnąć całkowity walor, potrzebuje dzielenia się nim z innymi
Niniejszym to czynię.
Caddi

Co dzieje się w Twoim ciele przez 60 minut po wypiciu coli? 

Słońce, upał, pragnienie... Bierzesz do ręki zimną aluminiową puszkę, pokrytą kropelkami wody. Podnosisz zawleczkę... Pssst!... co za ulga. Gazowany napój spływa do gardła. Gaz uderza Ci do nosa i oczy
zaczynają łzawić, ale to takie dobre! I kolejny łyk...

10 minut później
Jeżeli wypiłeś już całą puszkę coli, to właśnie dostarczyłeś do organizmu równowartość 7 dużych (5g) kostek cukru!1 W normalnych warunkach powinno to wywołać u Ciebie odruch wymiotny2, ale zawarty w coli kwas fosforowy zakwasza ją i stąd wrażenie orzeźwienia3.

Po 20 minutach

Stężenie cukru we krwi gwałtownie wzrasta, wystawiając organizm na pierwszą próbę. Trzustka zaczyna produkować ogromne ilości insuliny. Tylko w ten sposób Twoje ciało będzie mogło przetworzyć nadwyżkę cukru w tłuszcz, który jest łatwiej przyswajany przez organizm.
W wyniku tego procesu tłuszcz zostaje zmagazynowany w postaci kuleczek. Co prawda są one mało estetyczne, ale za to przez pewien czas nieszkodliwe – natomiast nadmiar glukozy we krwi jest jak śmiertelna trucizna. Jedynie wątroba jest w stanie magazynować glukozę, ale tylko w ograniczonym stopniu.

Po 40 minutach
Większość kofeiny zawartej w coli zostaje wchłonięta przez organizm. Kofeina powoduje rozszerzenie źrenic oraz podnosi ciśnienie krwi. W tym samym momencie podnosi się stężenie cukru w wątrobie, co powoduje uwolnienie cukru do krwi.

Po trzech kwadransach
Organizm zaczyna produkować zwiększoną ilość dopaminy. Dopamina to hormon stymulujący „ośrodek przyjemności” w mózgu. Taka sama reakcja występuje po zażyciu heroiny.
To nie jedyna wspólna cecha łącząca narkotyki i cukier. Od cukru również można się uzależnić. I to do tego stopnia, że w jednym z badań wykazano, że cukier uzależnia silniej od kokainy(4). Nic więc dziwnego, że osoba uzależniona od coli zachowuje się przed jej wypiciem jak narkoman na głodzie.

Po 60 minutach
Stężenie cukru we krwi znacznie się obniża (stan ten nazywamy hipoglikemią), a wraz z nim obniża się również poziom energii oraz koncentracji.
Aby tego wszystkiego uniknąć, najlepiej pić wodę.

„Nie jestem rośliną doniczkową!”
Tak, wiem, ciężko jest się przestawić na picie wody, kiedy od niepamiętnych czasów przyzwyczajony jesteś do picia słodzonych napojów gazowanych, kawy i herbaty, albo też wina czy piwa.
Wydaje Ci się wtedy, że woda po prostu nie ma smaku. „Nie jestem rośliną doniczkową!”, „...w wodzie to się nogi moczy” – żartujesz, sięgając przy stole po butelkę czerwonego wina.
Tak naprawdę jednak problem wcale nie leży w smaku. Kto nie ma ochoty na wodę, pewnie wcale nie jest spragniony. A jeśli nie odczuwasz pragnienia, to znaczy, że brakuje Ci ruchu.
Po tym, jak porządnie się spocisz podczas pracy czy uprawiania sportu, wypicie kilku szklanek wody to nie tylko konieczność – to prawdziwa przyjemność.

Kiedy byłem mały, mama zapisała mnie i starszego brata na zajęcia judo. Zostaliśmy wtłoczeni do sali o powierzchni trzydziestu metrów kwadratowych, oświetlonej neonówkami, pokrytej tatami (tradycyjną matą japońską) i ze świetlikami zamiast okien. Po intensywnej rozgrzewce, podczas której musieliśmy skakać, biegać, robić pompki i brzuszki, trener kazał nam walczyć na stojąco i na matach, a na koniec (i to była najlepsza zabawa) walczyliśmy „na konikach”, czyli, usadowieni na ramionach kolegów, próbowaliśmy zrzucać innych „rycerzy”.
Pod koniec zajęć, czerwoni, zziajani, spoceni, rzucaliśmy się do szatni, gdzie, w pobliżu toalet, znajdowały się umywalki z ciepłą wodą – może i była ciepła, ale jaka smaczna! Nawet zapach rozchodzący się z toalet nie przeszkadzał nam w napełnianiu żołądków tą pyszną wodą. Najbardziej niecierpliwi pili ją prosto z kranów, a inni nabierali ją w dłonie i wypijali, starając się nie rozlewać cennego płynu. Wolę nie myśleć, ile przy okazji wymieniliśmy bakterii.
A mimo to nie pamiętam, żeby woda smakowała mi kiedykolwiek lepiej niż tam, w szatni naszego klubu.
Dlaczego warto przestać pić colę?
Zastanów się. Po wysiłku możesz mieć ochotę na colę lub schłodzone piwo, ale okazuje się, że napicie się wody daje więcej przyjemności. Woda jest najsmaczniejsza wtedy, kiedy naprawdę chce nam się pić; podobnie dzieje się, kiedy jesteśmy bardzo głodni. Po powrocie z wyprawy w góry nic nie smakuje tak dobrze jak zwykła kiełbasa i nic tak nie pomaga w powrocie do codziennych zajęć.
To jednak nie tylko przyjemność. Picie wody pomaga zmniejszyć spożycie szkodliwych substancji, takich jak:
  • kwas fosforowy, który zaburza metabolizm wapnia i powoduje osteoporozę oraz rozmiękanie kości i zębów,
  • cukier, który przyczynia się do zachorowania na cukrzycę, choroby układu krążenia, artretyzm i choroby nowotworowe oraz do powstawania przewlekłych stanów zapalnych,
  • aspartam, który powoduje aż 92 skutki uboczne, w tym guzy mózgu, epilepsję, nadwrażliwość emocjonalną i cukrzycę,
  • kofeina, która powoduje drgawki, bezsenność, bóle głowy, nadciśnienie, demineralizację kości i utratę witamin.
Ponadto kwaśny odczyn coli jest zabójczy dla zębów. Czy zauważyłeś, jak po wypiciu coli zgrzytają Ci zęby? Cola ma więcej kwasu niż sok z cytryny, można jej więc używać do odrdzewiania metalu (spróbuj zostawić zardzewiałą monetę w coli na pół godziny i zobacz, co się stanie). Jeżeli często pijesz colę, szkliwo Twoich zębów może stać się porowate, zżółknąć lub zszarzeć.

O wpływie coli na otyłość można mówić bez końca: u dzieci pijących colę ryzyko otyłości wzrasta o 60%. Oczywiście możesz dawać dzieciom słodkie napoje gazowane, jeśli tylko chcesz:
  • zwiększyć ryzyko ich zachorowania na cukrzycę,
  • zwiększyć ryzyko ich zachorowania na nowotwory,
  • uzależnić je od cukru.
Oto najlepszy sposób na oszczędzanie w trudnych czasach: nie pozwól, aby w Twoim domu zagościły słodkie napoje! Zacznij na nowo pić wodę: rozpoczynaj dzień szklanką wody wypijaną przed śniadaniem. Sprawisz tym radość swoim nerkom, które ciężko pracują cały dzień, aby oczyszczać twoją krew. Będą one zdrowsze, czystsze, a Ty poczujesz się znacznie lepiej.

Na zdrowie!
Jean-Marc Dupuis

Źródła:

1. Quantité de sucre dans le coca-cola, http://www.meax.fr/post/quantite-de-sucre-dans-le-coca-cola.html
2. What Happens to Your Body Within an Hour of Drinking a Coke, http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2008/01/19/what-happens-to-your-body-within-an-hour-of-drinking-a-coke.aspx
3. Coca-Cola une boisson dangereuse et cancérigène, http://www.dangersalimentaires.com/2011/04/coca-cola-une-boisson-dangereuse-et-cancerigene/
4. Intense Sweetness Surpasses Cocaine Reward, http://www.plosone.org/article/fetchArticle.action?articleURI=info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0000698


41 komentarzy:

  1. Matko!!! Nie tknę coli!!! (przynajmniej przez jakiś czas, dopóki będę o tym wpisie pamiętać)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie! Obyś pamiętała jak najdłużej.
      A tak już na serio to osobiście i moi najbliżsi nie piją żadnych napojów, w których znajduje się galeria dodatków zaczynających się od litery "E".
      Przed laty pracowałem w branży dodatków do żywności i wtedy uświadomiłem sobie ile tego wszystkiego pakuje się do napojów, słodyczy, wędlin itp. Nie ma się co dziwić, że kraje zachodnie, w których na szersza skale i wcześniej zaczęto stosować te chemikalia, mają problem z rozkładem zwłok. Zamiast dwudziestu lat, potrzeba na to dwa razy tyle. przepraszam za to odniesienie, ale takie są skutki jedzenia produktów nafaszerowanych chemią.

      Usuń
    2. Na szczęście unikam (na ile to możliwe) żywności przetworzonej, ale na pewno i tak mnóstwo rożnych świństw połykam.
      Moimi zwłokami niespecjalnie się martwię, ale guzy mózgu, epilepsja, nadwrażliwość emocjonalna, artretyzm i choroby nowotworowe.....no to już może być powód do zmartwień.

      Usuń
    3. Twoje mogą Cię nie interesować, ale cudze, gdy my jeszcze żyjemy, są problemem. Dlatego właśnie poleciłem się spopielić. Mam nadzieję dożyć zdrowo sędziwego wieku i nie męczyć siebie i innych swoim umeiraniem.

      Usuń
  2. Do tego wszystkiego łypie z półki sklepowej tym swoim czarnym ślepiem ... ale jestem nieczuła na jej wdzięki i wszystkim tego życzę. Błękitne oko wody źródlanej - bezcenne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właściwe podejście.
      Czterdzieści lat temu, na początku rządów Edwarda Gierka, dostępna była w Polsce Pepsi Cola. Jako nastolatek piłem ją namiętnie. Jej smak i przyjemność, jaką wywołuje, uzależniają.
      Dziś jestem od tej używki wolny, co nie znaczy,że wyeliminowałem wszystkie źródła przyjemności. Byłoby to nierozważne:-)

      Usuń
  3. Nie piję coli, w ogóle:) znam skutki... ale warto, by się wszyscy dowiedzieli.
    Nie tylko odrdzewiacz, także środek do przetykania rur... - wyżera wszystko po drodze ;)
    Niektórzy lekarze zalecają wyjątkowo wypicie szklanki coli przy sensacjach żołądkowych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsza niż krople żołądkowe lub nalewka orzechowa. Potwierdzam.

      Usuń
  4. Ja colę nieraz piję, nieraz nie piję. Czasem piwo albo wodę. Pomarańczowy sok lub herbatę z cytryną. Zależy od chęci. Bo co tak naprawdę szkodzi najbardziej ? Nadmiar. Nadmiar szkodzi najbardziej :)
    Wspomniane było o dopaminie, przyrównano to do przyjemmności po zażyciu heroiny. Autor mógłby dodać, że podobny mechanizm działa między innymi u biegaczy, i ich euforia wynika z tego samego mechanizmu. A przecież bieganie (w zasadzie) nie szkodzi i jest (podobno) zdrowe... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym nadmiarem obaliłeś wymowę artykułu, który miał poruszyć sumienia tych, którzy nie panują nad łakomstwem:-)))
      Co do biegania, to jest nieszkodliwe właśnie w nadmiarze. Wyczynowe bieganie jest dla organizmu nadmiarem. tak więc hasło: sport to zdrowie, trzeba widzieć we właściwym świetle.

      Usuń
  5. Colę pijam wyjątkowo rzadko, ze dwa razy do roku po pół szklanki, ale tylko dlatego, że za nią nie przepadam. Jako odrdzewiacz do zapieczonych śrub nadaje się znakomicie, co niejednokrotnie przetestowałem, ale nie wiem, czy dałbym radę się nią napić, podobnie jak nie dam rady zaspokoić pragnienia piwem. To drugie piję dla przyjemności i czasem, kiedy jestem spragniony wywołuję konsternację w towarzystwie prosząc o szklankę wody lub herbaty, bo chce mi się pić, kiedy przede mną stoi dopiero co otwarta butelka piwa.

    Przyznam, że nie lubię takich artykułów, twierdzących, że to, to, i to jest niezdrowe i tyle. Zgadzam się, że wszystko spożywane w nadmiarze jest niezdrowe, ale gdyby tak słuchać się jedynie mądrych zaleceń naukowców, to człowiek chodziłby cały dzień głodny i z jedzenia nie miał żadnej przyjemności. Cukier - biała śmierć (a może to o sól chodziło?) , zupa szczawiowa - to niezdrowe szczawiany, mięso - tłuszcze zwierzęce, chleb - węglowodany bardziej i mniej szkodliwe, po maśle - skleroza itd. itp.

    Jedzenie wszystkiego z umiarem (o tym, że pić trzeba z umiarem to wiadomo - przesada poważnie źle się kończy w szybkim czasie ;-) ) powinna być tym, co daje dużą przyjemność przy minimalnych stratach dla organizmu. A'propos. Ciekawe czy ktoś zrobił badania, jak szkodliwe jest oddychanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wszystko prawda. Artykuł z racji szczupłości miejsca i popularyzatorskich intencji nie rości sobie prawa do rozstrzygnięć absolutnych. Umieściłem go raczej, jako pretekst do rozmowy. Zwraca bowiem uwagę na szkodliwość amerykańskiej, a właściwie już globalnej ikony napoju dla wszystkich.
      Zresztą samo życie jest cholernie niebezpieczne, a nawet to, co wszyscy (pomijam wyjątki) tak bardzo lubimy: seks. Tuwim ponoć umarł podczas igraszek z kobietą. Serce nie wytrzymało. Dlatego zasadne jest pytanie: JAK ŻYĆ?:-)))

      Usuń
  6. Ja nie piję coli,
    ale i tak jestem zaskoczona ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto spróbować jej do usuwania kamienia nazębnego Muszę to wypraktykować i zaoszczędzić na stomatologu:-)

      Usuń
  7. ponieważ woda w czystej postaci jest dla mnie nie do przyjęcia przerzuciłam się na zieloną herbatę, a dziś to już jej nawet nie słodzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto spróbować, kiedyś też nie lubiłem wody, ale można znaleźć taką o właściwym smaku. Dla mnie jest to Kinga Pienińska niskonasycona.
      Nie unikam jednak kawy i dobrego jedzenia. Zgodnie z tym, co napisał Pitffal, trzymam umiar.

      Usuń
  8. Nie pije, nie uzywam cukru, bo tak bylo w moim rodzinnym domu. Kawa, herbata z cukrem to bylo swietkractwo /smiech/
    Od kilku miesiecy pije tylko wode i herbatki /sypane/ ziolowe... polecam!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukru nie używam do słodzenia herbaty i kawy od 1980 roku. Wkurzyłem się na "kartki na cukier". Później już, gdy wszystkiego było pod dostatkiem, slodzona herbata i kawa już nie smakowały.

      Usuń
  9. Brakuje, że po 80 minutach umierasz. ;)
    Jako osoba bez woreczka żółciowego nie używam cukru. Kiedyś piłem kawę z trzema (!) łyżkami cukru, obecnie z cukrem nie jestem w stanie wypić. Inna sprawa, że jeszcze wcześniej niż kiedyś nie piłem kawy. ;)
    Zamiast cukru polecam miód, ale też w ograniczonych ilościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty już jesteś na wylocie. Wszystko ci poprzestawiali usuwając woreczek. Może zatem w Twoim przypadku, przy ujawnionych anomaliach, coca cola może działać, jak lekarstwo.
      Wyżej pisali, że pozytywni wpływa przy perturbacjach żołądkowych, odrdzewia, więc może i rozpuszcza kamienie w przewodach żółciowych.

      Usuń
  10. Ponieważ już chyba wszystko na temat coli zostało powiedziane, dodam tylko od siebie, że pół szklanki coli z lodem i cytryną, to najlepsza rzecz Day After ( czyt: na kaca ) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o zdrowie jako takie, a przecież o to, by stanąć na nogi i wrócić do życia błyskawicznie. Z doświadczenia wiem i potwierdzam, ze nic nie stawia tak szybko i skutecznie skacowanej istoty na nogi, jak to " straszne świństwo" właśnie;)
      A jeśli chodzi o całość Twego tekstu i późniejszej dyskusji- prawda jest , jak zwykle ,pośrodku. W małych ilościach, nic nikomu zdrowemu nie zaszkodziło jeszcze. Sól, cukier- wszystko dla ludzi. Byleby odpowiednio dobrać proporcje i dostosować wszystko do siebie i swego organizmu( znam wielu spożywających nałogowo colę, tłuszcze, cukry i wszystko, co podobno " be', którzy są zdrowi jak ryby i przy tym szczupli. Wielu- czyli to nie jakiś ewenement.)
      Kwestia proporcji, ot cała filozofia :)

      Usuń
    2. Masz "słuszną rację", jak mawiał mój kolega. Żeby jednak być w klimacie cukru, to przypomniał mi się film z Wojciechem Pokora i Mieczysławem Czechowiczem Poszukiwany, poszukiwana i badanie "ile jest cukru w cukrze".

      Usuń
  11. Nic dziwnego, że ktoś wreszcie mocno uderzył na alarm, bo wystarczy popatrzeć w lecie na młodych. Chłopak dwadzieścia lat, a brzuch wisi jak u starego piwosza. Tłuszcz wylewa się im ze spodenek. Już połowa gimnazjalistów/licealistów z powodu otyłości ma problemy z prostymi ćwiczeniami fizycznymi.
    Prawda jest taka, że dla "nieruchliwych" całkowicie wystarczy cukier zawarty w chlebie i owocach. Ten pośrednio spożywany zaspokaja dzienne zapotrzebowanie.

    Kiedyś słyszałem nawet o teorii spiskowej, że koncerny farmaceutyczne naciskały na zwiększenie słodkości napojów, bo przecież biją kasę na suplementach diety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisek... nie spisek.
      Każda akcja wywołuje reakcję. Producenci cukru chcą sprzedać go jak najwięcej, bo na tym zarabiają. A farmaceuci na usuwaniu skutków spożywania nadmiernej ilości cukru i tłuszczów. Póki co, spożywanie cukru daje więcej widocznych efektów niż przyjmowanie specyfików na obniżenie wagi. A wystarczyłoby tylko stosowanie najtańszego specyfiku o wdzięcznej nazwie MŻ*

      *mniej żreć!

      Usuń
  12. Z upływem lat, człowiek nabiera zasad zdrowego żywienia. Nie piję coli, tylko wodę. Nie jadamy wędlin i wieprzowiny, tylko drób i ryby. Staramy się utrzymywać i cukier i cholesterol w normie. Trudniej się tłumaczy młodzieży. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotko, drób jest w procesie hodowlanym bardziej nafaszerowany różnego rodzaje premiksami i hormonami wzrostu niż wieprzowina, czy wołowina. Zastąp drób wołowiną lub zostaw sobie tylko mięso ryby.

      Usuń
    2. w niektórych rejonach naszego kraju lekarze pediatrzy zakazują podawania mięsa drobiowego("fabrycznego")dzieciom.Powód? u 5-6 letnich dziewczynek pojawiają się pierwsze oznaki dojrzewania....a to wszystko m.in.z powodu "zdrowego rosołku"

      Usuń
    3. Otóż to! Kurczaczki, a później taki problem, jak tutaj:
      DIETA CUD.

      Usuń
  13. Ryby powiadasz? a to zależy jaki kraj(akwen wodny)pochodzenia...otóż panga chińska niekoniecznie a i łosoś tamże hodowany ma prawo świecić ;-)pokaźnych rozmiarów dorsz nasz bałtycki też nie bardzo bo rtęcią się już nasączył.Taki średniaczek jest dopiero ok.Dobra,nie wiem więcej bo sama sobie obrzydzę i znów dieta przymusowa mnie będzie czekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale czy musisz straszyć. Już teraz wcinam sałatę, pomidory, jogurt naturalny i ser! Jak żyć i co jeść???

      Usuń
    2. z serami uważaj, bo większość serów żółtych nawet nie leżała koło prawdziwego sera - to są wyroby seropodobne i tyle ;-)

      Usuń
  14. zgadzam się z Tobą Caddi w 100 procentach...Pije czasem colę,przyznaję,wiedząc o tym wszystkim,ale to rzadkośc jest,tak,że się nie boję...Na pewno powinni bic na alarm,że takie wszystkie napoje z "E" to zbędny wydatek.
    To po prostu chemia,nawet te wody mineralne z dodatkiem soku z owoców...kłamstwo nad kłamstwami,wystarczy poczytac skład...
    młodzież niestety nie jest świadoma i śmieje się...to my dorośli wiemy...im smakuje i to im wystarczy.
    Co do cukru,od lat słodzę,mam cukier w normie...czyli mój organizm na razie radzi sobie z tym,wole to niż rakotwórczy aspartam...bo on jest tam,gdzie piszą,że produkt bez cukru...
    Uważam,że z pewnych rzeczy,bez przesady nie można rezgnowac,jeżeli nie szkodzą...a mocna słodka kawa naturalna to dla mnie mniam,mniam...haha..
    Na pewno,gdyby mi badania wyszły źle,zastanowiłabym się nad pewnymi rzeczami...
    Tak głębiej spojrzec,to nawet nasz zwykły chleb zawiera mnóstwo chemii,mięso hormony,owoce metale ciężkie...więc?...:P
    Pozdrawiam miło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem trzeba zachować słoty środek i, jak mawia moja Hela: oddychać, a reszta sama się ułoży:-)

      Usuń
  15. Nie raz zdarzyło mi się zmęczyć, ale jakoś nigdy nie doświadczyłem zachwytu smakiem czystej wody.

    OdpowiedzUsuń
  16. coli nie pijam już... z dziesięć lat pewnie... nawet nie ze względów zdrowotnych, po prostu jest to dla mnie kiepski napój. Nie pijam zresztą nawet tzw. soków owocowych z kartoników. U nas króluje zielona herbata i czerwone wino ;-)

    a cytryna jest zasadotwórcza w przeciwieństwie do coli (bo trochę tak niejasno tam było napisane)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piekę ciasto z cocacolą, dobrze smakuje :*

    OdpowiedzUsuń
  18. pięknie - a właśnie dziś dostałam darmową colę. cały litr.

    OdpowiedzUsuń
  19. muszę koniecznie podrzucić to mężowi do poczytania!Dzięki;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mój kuzyn jest od lat "coloholikiem", wypija dziennie min. 2-3 litry, raz próbował odstawić i zamienił na ...fantę i 7up. No koszmar z nim. Chłopak w ciągu tych lat przytył parędziesiąt kilo! Wcześniej był wysportowanym, aktywnym facetem. Teraz po 8 godzinnej pracy, która zżera jego całodobową energię śpi calymi dniami, jedyną aktywnością jest ewentualnie udanie się autem na stację paliwową w ceu zakupu cennego napoju. Nałóg niszczy jego pożycie małżeńskie, dziecko ma ojca ale go nie ma... W wieku 35. ma niezłe zapatrywania na stałego bywalca oddziału internistycznego a już mu się trafiało. I nie przegadasz, bo oczywiście wszystko ma pod kontrolą... Przykre to.

    Osobiście nie spożywam podobnych rzeczy - po prostu nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń