poniedziałek, 25 marca 2013

Krawiec i inne szapiski

Chciałbym, aby było jasne, że w tym wpisie nie będę obiektywny, bo nie chcę i nie mam zamiaru. Koniec, kropka i przecinek, jak mawiało moje dziecko płci właściwej, gdy próbowało zakończyć jakikolwiek spór ze starszą siostrą.

W ubiegłym tygodniu dotarła do mnie przesyłka z książką Andrzeja Szczepańskiego pod tytułem "Krawiec i inne szapiski".  Umieszczone w niej teksty powstały na przestrzeni kilku miesięcy i sukcesywnie były prezentowane na blogu prowadzonym przez Autora. Każda z opowiastek stanowi zamkniętą całość, która zaskakuje w poincie i wywołuje gromki śmiech. Występujące postaci powracają w różnych odsłonach i konfiguracjach. A to Wiewiórka z Wugusiem, to znów Hrabia ze swoim podupadłym dworem, czy wreszcie Angie, którą Wuguś spotkał w baśniowych okolicznościach. Nieskromnie dodam, że i Caddicus przemknął tam niczym meteor, co bardzo połechtało jego ego.
Czytelnik nadwrażliwy na dobry humor, powinien rozważyć, czy jest w stanie czytać tę książkę w miejscach publicznych. Szczególną ostrożność należy zachować w środkach komunikacji miejskiej oraz w poczekalni u stomatologa (sic!).

A na zakończenie smakowity szapiskowy cytat:
– Wicuś, ty chcesz się... wieszać? – wielkie łzy stoczyły się po jej policzkach.
– Porąbało cię? Postaw miednice i nalej wody. Mył się będę. Ty też się umyj. Dziś walentynki, prezent muszę ci zrobić.
Jaśce zakręciło się w głowie. Oparła się mocno o futrynę. Wiedziała, że wielkiego wyboru nie ma, już miała powiedzieć, że cała sąsiednia izba jest przepełniona od tych prezentów, ale ugryzła się w język.
/Opowiastka: Taboret, s. 122/
Tytuł: Krawiec i inne szapiski
Autor: Andrzej Szczepański
Ilość stron: 142
Wydawnictwo Liberum Arbitrium
Cena z kosztami przesyłki: 17,35 zł
Zamówienia: wg108@gazeta.pl



38 komentarzy:

  1. ''... sąsiednia izba przepełniona od tych prezentów...'' - dobre !
    Już wiem, źe chcę ją mieć. Tę książkę oczywiście... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz i masz! Wystarczy tylko wysłać maila z zamówieniem na podany na końcu wpisu adres mailowy. Naprawdę warto. Książka dla tych, którzy się spieszą i potrzebują krótkich form literackich.

      Usuń
  2. no to następny prezent bedzie niebawem...w tej drugiej izbie...hahaha
    w sumie to...jej chyba za bardzo nie do śmiechu było...
    opowiadanie świetne,dajace do myślenia,czy śmiac sIę...czy jednak nie....

    Caddi,nie uaktualnia sie w moich linkach Twój post..cholerka,na ślepo tu przylazłam i...zonk P
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waluś wie, jak ukontentować Jaśkę, ale więcej szczegółów i smaczków w książce.

      Usuń
  3. się pochwalę! Książka przeleci i do deszczowej krainy też!
    PS> jaka jest geneza hasła "dziecko płci właściwej"? jakaś śmieszna historia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam już nie pamiętam dokładnie, ale przed wielu laty, w jakimś kabarecie pojawiło się to określenie i je zaadoptowałem na własny użytek. Tak więc, w moich osobistych relacjach występują: pierworodne szczęście i dziecko płci właściwej:-)

      Usuń
  4. Dobry Wieczór! Hm, jak to jest, że autor zawsze dostaje gęsiej skórki (na zmianę z wypiekami) kiedy ktoś o nim napisze?
    ;)))

    PS. U mnie czytnik też nie chce aktualizować wpisów i mejlowy powiadamiacz też nie działa.
    Co dziwne, bo kanał komentarzy chodzi bezbłędnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że u Caddiego kanał wpisów to Atom, a nie RSS?

      Usuń
    2. Z tego, co mi wiadomo to RSS, ale nauka radziecka zna inne przypadki... z Atomem też. Proponuję na nowo dodać mnie do czytnika i wszystko będzie OK.

      Usuń
    3. Nowe dodawanie nic nie pomaga - ani w przypadku RSS, ani Atoma.

      Usuń
    4. Teraz spróbuj. Poprawiłem kanał RSS:-)

      Usuń
    5. Brawo! Teraz jest już Ok.
      Jak Ty dbasz o czytelników :P

      Usuń
    6. Hebiusie, toż PT Czytelnicy są nagroda dla piszącego:-)

      Usuń
  5. Macie szczęście,że nie recenzujecie zbyt wnikliwie, bo bym chyba towarzystwu blogosfery nie wybaczyła, przed przeczytaniem, oczywiście!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnikliwych recenzji nie będzie, bo szapiski to tylko zwykły hamburger. Hm, chyba kiepskie porównanie, bo hamburger to trudne słowo, a autor poszedł w kierunku zwykłego schabowego ;)

      Usuń
    2. Schabowy plus ziemniaki i ogórek kwaszony to narodowe danie nad Wisłą. Proszę więc nie pomniejszać walorów schabowego w zestawieniu z hamburgerem.

      Usuń
    3. Ja bym się trzymał schabowego, bo wiadomo z jakiego mięsa. :)

      Usuń
  6. Panie Andrzeju przede wszystkim gratuluję , bo każde dzieło jest wynikiem pracy, konsekwencji, kreatywności ... i wielu składowych , których jest wypadkową. Z tego co mogłam przeczytać szapiski łączyły w sobie humor z przekazem. Tym przekazem była refleksja i przemyślenie. Śmiesznie czasami ironicznie z pieprzykiem , ale nigdy poza bandą , nigdy plugawie.
    Więcej własnych obserwacji ;)) po przeczytaniu :)J/,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno, nie pożałujesz. Ważne, byś zastosowała się do ostrzeżeń zawartych we wpisie dotyczących warunków i okoliczności czytania.

      Usuń
  7. No tak, Pan Andrzej już. Już nawet zaklepał zdjęcie do kolejnego swego dzieła, co się bardzo chwali. Z zajawki wyżej przedstawionej czuć smaczek. Niezły kąsek :)))
    Krzysztofie, a kiedy Ty zakasasz rękawy do roboty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zakasałem, bo mam wielu dopingujących. Może za jakiś czas coś z tego wyniknie. Na razie proszę o nieco cierpliwości.

      Usuń
  8. To się dzieje! ;)))
    A ja z dala od sieci, bo albo sieci nie ma, albo( co najczęściej) czasu nie ma, albo ( co dość częste) mnie w zasięgu nie ma.
    Bardzo ładna okładka szapisków ;)
    ( to coś nowego, bo treść znamy, znamy;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goldi zwróciła uwagę, jak moje skarpety cudownie komponują się z romantycznym zachodem słońca. Kwintesencja Wugusia ;)

      Usuń
    2. kto ma inne zajęcia i relane życie, to nie wie cow trawie na Wichrowych piszczy. Napisałem "w trawie"? Pod śniegiem oczywiście:-)))

      Usuń
    3. Jak to co piszczy? Głodne dżdżownice

      Usuń
    4. To na Wichrowych i w okolicy nie dokarmiają dżdżownic? A co z glisdami? One też pewnie głodne.

      Usuń
  9. wskoczył mi do linków Twój nowy post...cuda jakieś,niewidy...:P
    a nic nie robiłam...to już będę "na topie",do następnego razu...:P))))))
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się nad zamówieniem Caddi,w miejscach publicznych wtedy według zaleceń nie będę czytac,obiecuję,hahahahaha
      a wiesz,że to jest najlepsza reklama i coś mi mówi,że powinnam poczytac.
      Nie znam twórczości p.WG,ale chętnie poczytam.
      Czyli zamówic na podany przez Ciebie adres...myślę,pod postem...
      Pozdrawiam i autora książki również:)

      Usuń
  10. Wypadaloby poczytac i doczytac dalsze dzieje pani i pana...
    Serdecnzosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę zapeszać, ale mogę domniemywać, że już niebawem będziesz miała okazję pośmiać się. Ważne, by stosować się do opisanych zaleceń:-)

      Usuń
  11. Ostatnio wczytujemy się w biografię Sztura. Lubimy czytać i trochę dobrego humoru nigdy nie zaszkodzi. Pozdrawiam, spokojnych i dobrych Świąt Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Już mnie gdzieś bohaterowie takowi przez internet przemknęli. Lubię pisanie przyprawione: a to szczyptą humoru, a to żartem rubasznym lub garścią porównań niebywałych i w pamięć zapadających. A jeśli wszystko nutką złośliwości niewielkiej okraszone, to i czyta się wspaniale. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Raczej poza moim zasięgiem, ale to już takie życie

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nikt tak jak Caddi nie potrafi zrobić "promo". ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ewa Ikroopka07.04.2013, 15:14

    Namiary na bloga?

    OdpowiedzUsuń