środa, 13 marca 2013

Kinga P.

Każdy mężczyzna ma w życiorysie miejsca znaczone imionami kobiet. Pan C. nie należy do wyjątków, bo spotkał kobiety, które odcisnęły na nim niezatarte piętno. Wspomnienie ich jest, jak sympatyczna blizna, o której przypomina sobie przesuwając opuszkami palców po skórze. Wszystkich jego kobiet nie sposób wymienić i nawet nie wypada, poza pierwszą i ostatnią. One bowiem stanowią klamry spinające dotychczasowy życiorys Pana C.
Pierwszą była Violetta. Do dziś ma ją w pamięci i emocjach, które w nim wzbudzała ponad pięćdziesiąt lat temu. Podwórze, które współdzielili ich rodzice, było miejscem ich zabaw, ale i punktem startowym do wspólnych ucieczek do dziadków Pana C. Jednak nie będziemy się rozwodzić nad tym, co zostało już opowiedziane w Słynnych ucieczkach.
Ostatnią jest Kinga. Pan C. poznał ją w ubiegłym roku. Jest wzrokowcem, jak zdecydowana większość mężczyzn. Od razu zwrócił uwagę na jej smukłą sylwetkę i zapach.  Pachniała świeżo zerwaną miętą i była przystrojona  w subtelnie zielone odcienie. Uderzała rześkością.
Pan C. nie należy do mężczyzn łatwych, ale nie oparł się jej urokowi i zatopił w niej spragnione usta. Zaszumiało mu skroniach i odtąd nic nie było już takie samo. Odtąd zawsze była i jest przy nim na wyciągnięcie dłoni. I w dzień, i w nocy.

Ciekawi mogą ją zobaczyć tutaj:   KINGA P. - PRZYJACIÓŁKA PANA C.




48 komentarzy:

  1. Pognalam zobaczyc z ciekawosci wielkie... ales mnie w maliny wpuscil /smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i moja Hela z pretensjami się zgłosiła?
      Miała pretensje nie o wyjaśnienie, jakie znajduje się na końcu, ale o to, że strasznie się zdenerwowała zanim doczytała do końca:-)

      Usuń
  2. :))) kurcze ja też sprawdziłam cóż to za cudo zaszumiało mu w skroniach.
    Ot babska ciekawość ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam byłem zaskoczony, gdy nacisnąłem link na końcu:-)

      Usuń
  3. Stanowczo za dobrze piszesz i za bardzo sugestywnie :-)))
    Wszystkie lecą na to ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam się dałem nabrać tej narracji. Gdy piszę takie teksty, to wizualizuję wszystko i wtedy opowiadam tak, jakbym to widział.

      Usuń
  4. tak czytam,przechodzę ze stanu zaciekawienia w...stan zdziwienia,by na końcu zostać bezczelnie wprowadzonym w stan...wpuszczenia w maliny...jak to świetnie ujęła Judyta...P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krakusku, ależ maliny są słodkie i pyszne. trzeba tylko ostrożnie je zrywać z uwagi na kolce:-)

      Usuń
  5. A do wód mineralnych to już w ogóle zaufania nie mam. W każdej można podejrzewać ładnie opakowaną w plastik (te nieekologiczne butelki!) kranówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto pic te firmowe i sprawdzone, anie najtańsze o nierozpoznawalnych markach i w cenie 69 groszy za butelkę.

      Usuń
  6. Kiedyś było popularne hasło: "czysta woda, zdrowia doda":)
    Preferuję mineralną, źródlana to jak kranówka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czysta woda zdrowia i urody doda:-)
      Hasło hasłem, ale pijąc więcej wody czuje się zdecydowanie lepiej niż kiedyś, gdy piłem tylko kawę i herbatę.

      Usuń
  7. Ty figlarzu!!!
    Dla mnie najsmaczniejsza jest Piwniczanka. W tym miejscu muszę dodać, że nie chodzi o moją piwniczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Kinga P. taka figlarka. Rozsmakowałem się w niej w ubiegłym roku. Chyba znalazłem wreszcie ten smak, który najbardziej mi odpowiada. Nie oznacza to, że nie próbuje innych, ale i tak wracam do niej:-)

      PS. Woda z Piwnicznej też może dyskretnie czekać na Ciebie w sekretnej piwniczce.

      Usuń
  8. Moją primavera czyli wiosna :) słabo gazowana:)
    ale z imion to zdecydowanie Marcin ... jak ten pierwszy, który został zauważony i uświadomił mi że świat mężczyzn jest ciekawy bardziej niż gra w gumę i ploteczki z koleżankami ;)j>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! Pamięć emocjonalna poruszona. Bardzo mnie to cieszy, że wystukane literki dotrą czasami do najskrytszych i czasami zapomnianych pokładów. Czy jest woda o Twoim ulubionym męskim imieniu?
      Znam tylko "Wodę Jana":-)

      Usuń
    2. Zbyszko o smaku cytrynowym ;))

      Usuń
  9. Samo życie!!! Kapitalnie to opisałeś....
    Ale rozumiem, że Ty na razie nie cieszysz się tylko tą ostatnią kobietą...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko, to prawda, że nie tylko Kinga P. mnie absorbuje. Przyznam jednak, że o tej właściwej mógłbym napisać podobnie, a nawet bardziej:-)

      Usuń
  10. no tak właśnie myślałam, choć zieloność skojarzyłam z butelką piwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwo nie wywołuje we mnie takich emocji i nie jest ożywcze tak, jak Kinga P. Piwo w ogóle nie ma w sobie kobiecego pierwiastka, a ten jest dla mnei ważny:-)

      Usuń
  11. Pięknieś to opisał :)))
    Czytam, dech mi zapiera... myślę, co też sobie Hela myśli...
    i czuję przez skórę, że coś w trawie piszczy :)
    Link wrzucam i "zapiszczało" głośnym hi, hi, hi :)))

    Dobrze, że kolega zza ściany nie przyleciał z odsieczą, bo właśnie lekturą chwilową nudę biurową zabijam...
    Super lektura do biura :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, eNNko, jakież to kobiety fascynują Pana C. Bez nich miałby nudne życie, a tak to przynajmniej coś się dzieje:-)

      Usuń
  12. Ta mięta to jakaś urojona. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne urojenie. Kinga P. w szklanym dzbanku, a w nim świeżo zerwana mięta:-)

      Usuń
    2. No tak, ale to okazjonalnie, a na co dzień chodzi przywdziana w plastiki. ;)

      Usuń
  13. Muszynianka lekko gazowana to potęga! Raczej jestem wierny pannom mającym głębię i w minerały strojne. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszynianka owszem, smaczna,a le nie dorównuje mojej Kindze. Ale jak to mówią: jednemu podoba się córka, drugiemu zaś teściowa:-)

      Usuń
  14. Bardzo zdrowa i rześka z niej "kobitka". Pan C spijając słodycz z jej ust, dożyje stu lat. Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiedziałam od razu, ze chodzi o wodę. Po wczorajszej dyskusji o szkodliwości coli, logiczne wydało się, że teraz może być coś o czymś zdrowym:)))
    Ja pijam tylko te z małą zawartością sodu, czyli Jurajską i Nałęczowiankę. Czasem Primaverę ;) I wyłącznie lekko gazowane i gazowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałem, że nikt nie dopatrzy się, że narracja prowadzi ku zaskakującemu rozwiązaniu. Powinnaś być detektywem:-)

      Usuń
  16. No i tu mnie masz, czyłam, że Kinga ma coś z Paddy'ego, i nie myliłam się, chociaż mój Paddy, jest mocniejszy, aż czterdziesto procentowy :P

    buziak dla Heli pięknej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile kosztuję butelka Paddu'ego?

      Usuń
    2. teraz jest promocja przed świętami, 1l 27 euro, normalnie 36

      Usuń
    3. wiem wiem, Paddy, nie jest ekonomiczny, a nie ten, ani tamten :) chociaż tameten bardziej :)

      Usuń
    4. Ekonimczny, czy nie, ale ważne, że szumi w skroniach:-)

      Usuń
    5. i ciągle w głowie :)

      Miłego weekendu i ukłony dla Heli :)

      Usuń
  17. ja tam wolę muszyniankę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dowód na to, że o gustach smakowych trudno dyskutować i dobrze:-)

      Usuń
  18. Test wód mineralnych:

    https://www.pro-test.pl/tests_article/167328,0/Test+w%C3%B3d+mineralnych+i+%C5%BAr%C3%B3dlanych_Wyb%C3%B3r+wody.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre porównanie różnych wód.
      Jednak moja Kinga P., w moim osobistycznym teście, wypada najlepiej. Po prostu jest the best obok... Piwniczanki oczywiście:-)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. I też ją znajdujesz taką apetyczną?:-)

      Usuń
  20. Wiedziałam, że swoje wydatne usta możesz zatopić jedynie w wodzie ewentualnie w herbatce z mięty pieprzowej(der Pfefferminztee-Niemcy, jak zwykle na odwrót,mają w rodzaju męskim) więc o przyjemność wynikającą z "jego" smaku nie posądzam Cię, Caddi. Współczuję tylko szanownej Heli, że co chwila musi znosić Twoje zauroczenie kolejnymi "Paniami"- V.K.J......itd Pozdrowienia dla szanownej Małżonki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielce Szanowna VKJ...itd., dziękuję za cenny komentarz.
      Woda to i owszem, ale niekoniecznie "der Pfefferminztee".
      Co do Heli to znakomicie radzi sobie z Marianem i vice versa i wszelkie pliszki i panie jej nie straszne.

      Usuń