sobota, 23 lutego 2013

Prawo serii

Majowie zapowiadali koniec świata na 21 grudnia, ale później, ze względu na akcję promocyjną toyoty, odwołali. Niektórzy twierdzą, że tylko przesunęli o pół roku. Jednak według wszelkich znaków na niebie i ziemi koniec świata zaczął się klarować w poniedziałek jedenastego lutego. Wtedy to Benedykt XVI niespodziewanie zapowiedział zrzeczenie się urzędu biskupa Rzymu.  Kardynał Sodano w emocjonalnej wypowiedzi stwierdził, że ta decyzja papieża jest, jak grom z jasnego nieba i rzeczywiście... piorun uderzył w bazylikę świętego Piotra. Wielu odebrało to zjawisko, jako widomy znak z nieba, że to początek końca. Dwa dni później w Rosji spadł meteoryt, który wyrządził wiele szkód materialnych  i ranił ponad tysiąc osób. W tym samym dniu niedaleko Ziemi przeleciała planetoida 2012 DA14 i wywołała mnóstwo spekulacji o  katastrofalnych skutkach, gdyby doszło do kolizji. Wreszcie w czwartek Pan C. dowiedział się, że odjechał z zaprzyjaźnionej stacji paliw bez uiszczenia zapłaty, o czym poinformowała go policja.
Chciałoby się, aby ta szczególna koincydencja i splot negatywnych zdarzeń nie miał związku z końcem świata i żeby już nic dziwnego nie miało miejsca. Nic bardziej mylnego. Pan C., w ferworze wtorkowych zajęć, w ósmym dniu od decyzji papieża, doświadczył dopełnienia serii znaków. Zatrzymał samochód na chwilę przed instytucją, w której miała coś do załatwienia osoba, z którą podjechał. Czekał w samochodzie, czytał gazetę, gdy w trybie pilnym poproszono go, by dołączył na chwilę. Nie wyłączając silnika wybiegł bez kurtki jedynie z dokumentami i telefonem. Oczywiście skutecznie zamknął samochód z kluczykami w stacyjce.
I jak tu nie wierzyć w koniec świata?
Panu C. pomógł młody chłopak ze sklepu z telefonami. Wyjął z szafki druciany wieszak, rozprostował go i z pomocą kolegi otworzył drzwi samochodu. Przysługa i sprawność działania zostały wycenione na pięćdziesiąt złotych. Niewiele, jak na rozprawienie się ze zwiastunem końca świata. 



34 komentarze:

  1. Hi, hi, hi... świetnie ujęte :-)
    Ciekawe, jaki będzie kolejny ZNAK, i kolejny, i...? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to już wszystkie znaki:-)

      Usuń
  2. w tym kontekście,zwiastunów końca świata,nazwijmy umownie USŁUGĄ to otwarcie drzwiczek rozprostowanym drutem,hahahahaha
    policja czasem nazywa tę usługę nieco inaczej...ale oni nie przejmują sie jakimiś zwiastunami,realiści do bólu...P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale tylko wtedy, gdy jest to robione wbrew woli właściciela pojazdu. Tu była wyświadczona grzeczność. Tym bardziej cenna, że byłem bez kurtki, a śnieg sypał, że hohohooooooooo!

      Usuń
    2. no tak,ale zauważ,jak łatwo dostac się do samochodu zamkniętego...hahaha
      można rzec,że byle kto to potrafi...no ale tu sie przydało,
      ja tylko widzę tu drugie dno...P

      Usuń
    3. Bo to prawda: każdy kij ma dwa końce.

      Usuń
    4. koniec świata z Tobą Caddi,co to będzie jak wiosna nastanie...P
      ale najważniejsze,że tego prawdziwego końca nie będzie...i tu czuję sie pocieszona...dałeś nadzieję...P

      Usuń
  3. Najciekawsze jest to, że takie prawo serii każdemu chyba się zdarzyło i choć bywa nieraz dramatyczne, po czasie - wspominamy z uśmiechem...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiałem się już w momencie, gdy zatrzasnąłem kluczyki. A dziś mogę donieść, że końca świata nie będzie, w każdym razie nie nastąpi to rychło, bo karta przed chwilą się odwróciła:-)

      Usuń
  4. Otwieranie drzwi samochodu rozbroiło mnie całkiem...;)))
    Sprytny ten chłopak, oj sprytny!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że na takiego spryciarza trafiłem. Był pierwszym, do którego zwróciłem się po pomoc.

      Usuń
  5. Jak widac i z koncem swiata sobie mozna poradzic.../smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek, odkąd opuścił raj, musiał sobie radzić w różnych okolicznościach. Dzięki temu przetrwał.

      Usuń
  6. Chyba sam wyceniłeś to otwieranie samochodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem skromnie, że zapytałem, czy 50 zł wystarczy? Zapłata została przyjęta z zadowoleniem.

      Usuń
  7. to i tak mało, ja kiedyś 200pln za otawrcie służbowej favoritki dałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dar przekonywania. Facet był zadowolony, że tyle u mnie zarobił:-)

      Usuń
  8. Bardziej na koniec świata wyglądał meteoryt. Co ma być to będzie i nie ma co się martwić. Samochód również można otworzyć drutem, kiedyś zrobiliśmy to sami w naszym maluszku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie zaprzątam sobie głowy i emocji końcem świata, ale to dobry pretekst do napisania tekstu.

      Usuń
  9. Też tak umiem :) Następnym razem dzwoń, może będę w pobliżu i otworzę za darmo ;) Umiejętność "bezkluczykowego" otwierania wyćwiczyłam, gdy nam się centralny zepsuł i "guziki" niemal samoistnie przy zatrzaskiwaniu drzwi opadały. Drut był stałym wyposażeniem mojej torebki - większe kombinacje, gdy i ta została w środku :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz szczęście, Mistrzu, że kolega ze sklepu z telefonami nie postanowił wykorzystać wieszaka ZANIM wróciłeś do samochodu. Cała przysługa kosztowałaby Cię zdecydowanie więcej ;). Muszę przyznać, że sam czasem zostawiam kluczyki w drzwiach samochodu na noc. A rano ich szukam po kieszeniach... ;) Dotychczas nie straciłem na szczęście ani kluczyków, ani samochodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maurycy, mów, co chcesz, ale Opatrzność czuwa nad Tobą:-)

      Usuń
  11. hahaha! to brzmi jak opisy książek Pratchetta zamieszczane na okładce - maksymalnie wiele dziwności w kilku zdaniach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mów, że czytasz świat dysku... ;) skończyłam właśnie świat finansjery i jestem niepocieszona, że to już koniec

      Usuń
    2. Nie wiedziałaś, że Pan C. to Pratchett?

      Usuń
  12. Ciekawie połączyłeś fakty-----a swoją drogą to miałeś szczęście ,że pan od telefonów miał taką rzadką umiejętność otwierania drutem samochodu;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa to taki śmietnik, w którym jest zapamiętane wiele przypadkowych faktów bz ładu i składu. Aby zrobić z tym porządek nanizuję wszystko na nić opowiastki i wychodzi tak,jak powyżej:-)

      Usuń
  13. Niestety ta elektroniczna blokada drzwi to jedno z tych "ułatwień" i "zabezpieczeń", które najczęściej obracają się przeciwko nam samym. Zwłaszcza w kontekście możliwości otwarcia auta drutem. Ja na przykład w zimie rzadko kiedy zamykam auto na kluczyk. Przecież bez sensu każdego ranka mocować się z zamkiem. Raz tylko włamano mi się do auta. Niestety złodziej nie zauważył otwartych drzwi, standardowo - tym przypadku niepotrzebnie - wybił boczną szybę, by wyrwać radio. A mógł otworzyć sobie drzwi jak człowiek i zabrać to radio warte 50 zł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinieneś wtedy wywiesić kartkę z informacja dla włamywacza?

      Usuń
  14. Kiedyś mnie dopadło podobne przekleństwo, ale znaleźli się panowie, co potrafili pomóc, widzisz jak dobrze znać się na wieszakach drucianych. 50 zł zawsze to mniej niż nowy zamek, kluczyk itd

    miłego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak mam, że potrafię przekonać w określonych sytuacjach do udzielenia mi pomocy. To zdarzenie miało miejsce 200 km od domu, więc liczyć na dowiezienie zapasowego kluczyka nie miałem co liczyć.

      Usuń
  15. Ach te konce swiata! ja swoj podobny przezylam pewnego upalnego letniego dnia we Francji, jakies 500 km od domu, gdy zrobilam dokladnie to samo co ty - zatrzasnelam kluczyki w samochodzie z : konajacymi z pragnienia dwoma psami w srodku i papierosami mego meza, bez ktorych to cygaretow nie mogl skutecznie zastanowic sie nad zaistniala kryzysowa sytuacja. uslyszalam wowczas z jego ust nietypowe wyznanie milosne, otoz - z palajaca checia mordu w oczach patrzac na mnie wysyczal, ze gdyby mnie tak nie kochal jak kocha to by mnie zabil! na szczscie udalo mu sie wlamac do auta i tym samym zycie moje i psow zostalo ocalone

    OdpowiedzUsuń
  16. koniec świata będzie jak polska reprezentacja wygra dwa razy pod rząd z Wyspami Owczymi ;-)

    OdpowiedzUsuń