środa, 13 lutego 2013

Arka Mariana

– Wiesz, kochanie – zwróciła się Hela do mężczyzny swojego życia – tak sobie czasami myślę o całkowicie hipotetycznej i wręcz nierealnej sytuacji, ale jak najrealniej związanej z tobą...
Marian z wyrazem zdziwienia podniósł wzrok znad czytanej książki i czekał na ciąg dalszy.
– No co tak na mnie patrzysz? – przerwała Hela.
– Patrzę i słucham z największym zainteresowaniem, kochanie.
– Na pewno?
– Heluś najdroższa. 
– Już dobrze, bo pomyślałam, że irytujesz się.
– W żadnym razie! – zapewnił Marian. – Dopowiedz to wszystko, o czym zaczęłaś mówić.
–  Wyobraź sobie – kontynuowała Hela wygodnie sadowiąc się na fotelu. – że w pewnym momencie twojego życia, może już niebawem, przemówi do ciebie przez aniołów, a może nawet i przeze mnie, Jahwe-Bóg i poleci ci zbudowanie arki lub czegoś podobnego...
Marian czuł, jak  oczy coraz bardziej mu okrągleją i, o ile na początku przypominały dwuzłotówki, tak w tej chwili na pewno wielkością zbliżały się do... cztery dziewięćdziesiąt dziewięć.
– Heluś! O czym ty mówisz? Po pierwsze jesteś niewierząca, a po drugie to Noe dostał taką misję. Mnie daleko do tego patriarchy.
– Ale czy pozwolisz mi dokończyć?
– Nie... znaczy się oczywiście.
– Chodzi mi o to, czy gdybyś otrzymał taką misję to, co byś wziął na pokład tego swojego koraba oprócz mnie?
– Oj, Heluś najdroższa – żachnął się Marian. – To oczywiste, że przede wszystkim moje kosmetyki. 
– Tak... nivea, wash and go i pastę do zębów – wycedziła przez zaciśnięte usta.  Pytam poważnie, bo dryfowanie taką arką mogłoby trwać wiele tygodni, a może nawet miesięcy. Nie wiadomo, gdzie po opadnięciu wód osiadłby nasz statek.
– Jak to nie wiadomo? Przecież to proste – uciął Marian – na Borneo.
– Jak zwykle nie potrafisz ze mną rozmawiać – obraziła się i nadąsała Hela. – Dlatego teraz proszę czytelników, by podpowiedzieli, co najlepiej wziąć na taką arkę? Co będzie najbardziej przydatne i praktyczne?

Arka Mariana

51 komentarzy:

  1. Helu,mnie nie pytaj,ja na jeden dzień podobno cały dom pakuję...hahaha,a co dopiero na parę miesięcy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smoczyca, oczywiście o ciuchach,jakby się wybierała w rejs po Karaibach:-)

      Usuń
    2. oj tam,oj tam...kobiecie zawsze jest potrzebne...wszystko.:P)))
      jak widzę,dośc pojemna ta arka na zdjęciu...i to mi utrudnia myśl ,co bym spakowała,to mnie wpędza w trudności myślenia praktycznego...:P
      jestem ciężki przypadek...:P

      Usuń
  2. Kilka młodych, dorodnych dziewoi, coby zadbać o przedłużenie rodzaju ludzkiego? Ale Heli by się to pewnie nie spodobało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobra i godna uwagi myśl, Hebiusie, ale z Helą ten numer nie przejdzie. Ona jest zazdrosna także o spojrzenia pliszek, a co dopiero, gdyby znalazły się na tym samym pokładzie:-)

      Usuń
  3. Noż, krzesiwo, motek sznurka, aparaturę do bimbru i coś do ubrania... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo... to właśnie! Pierwsze konkretne porady:-)

      Usuń
  4. Co zabrać? moze Kindla z zapasem ksiązek..?
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, ale co z zasilaniem?

      Usuń
    2. Nie wiem, niech Marian coś wymyśli ;)

      Usuń
    3. Kindle nakręcany kluczykiem:-)

      Usuń
  5. Hmm..., miejsca w Arce by nie starczylo..., ale gdybym musiala na cos sie zdecydowac...to mezczyzne, ktory pomyslalby i przewidzial wszystko co moze nam sie przypadac...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Judith! Jesteś najpraktyczniejsza, bo wybierasz jeden element, ale najważniejszy i zastępujący wszystko: mężczyznę znającego się na rzeczy /śmiech/.

      Usuń
    2. Ale rodzi sie maly problem... czy takiego znajde?
      Serdecznosci
      Judith

      Usuń
    3. Dla chcącego nic trudnego - tak mówią. Zresztą okoliczności arki wymuszają praktyczne zachowania:-)

      Usuń
  6. No i Krakowianka odpowiedziała za mnie ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nadajecie na tych samych falach.

      Usuń
  7. Duże lustro, żeby codziennie oglądać czy na tym wikcie owocowo-roslinno-rybnym schudłam bardzo czy tylko trochę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może wystarczy zwykła waga?

      Usuń
    2. No coś Ty!!! Waga to oszukuje, a dobre lustro i ciągle to samo to nic nie zatuszuje...
      Poza tym kobiety nie lubią się ważyć, a przeglądać w lustrze - zawsze...

      Usuń
  8. Właśnie doczytałam, co lubisz w "O MNIE" ;-)
    No to chyba bez KAWY nie ma sensu wyruszać Arką Mariana???

    Ps. Lubię to samo, co Ty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to... kawa to podstawa żeglugi arką:-)))

      Usuń
  9. Droga Helu, jako wydawca ebooków radzę zabrać czytnik, ładowarkę i gniazdko do ładowania. No i kilkaset dobrych ebooków na karcie pamięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że bez generatora prądu arka nie odpłynie. Ach ta cywilizacja:-)

      Usuń
  10. Karty do gry.Dobrego trunku kilka kartonów:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wino to i karty. Oby tylko nie doszło do awantur o wygraną.

      Usuń
  11. Okulary przeciwsłoneczne, krem z filterem UV, bo kto tego raka skóry będzie później leczył? Rower, książki, bo arka widać wiekowa z prądem może być krucho. Wodę, wędkę, patelnię, kompas, lunetę - niebo na wysokości równika jest przepiękne. Zatyczki do uszu, śpiwór, narzędzia, noże... no i te wszystkie pary, parki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godny uwagi i ważny wykaz rzeczy niezbędnych. Hela będzie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi:-)

      Usuń
  12. Korzystając, że ta arka jest nieźle uzbrojona to po prostu weźmy tylko amunicję. A potem ahoj przygodo. Zdobędziemy kobiety, wino i śpiew. Ktoś zapyta, a jak zdobyć śpiew? To ja mu odpowiem. Wystarczy, że zdobędziemy kobiety i wino to i śpiew zaraz będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zdolność przewidywania i ułańską fantazję...?;)
      Nie wiem sama, bez czego nie mogłabym się obejść... jeśli byłby ukochany mężczyzna, który potrafiłby zaradzić na wszystko?:)))

      Usuń
    2. Eh, jak pięknie to wszystko wykoncypowane:-)

      Usuń
  13. Ja się na budowaniu nie znam , ale z tego co pamiętam to w arce było dużo zwierzaków , to ja zgłaszam ,że się tym zajmę ;))
    Już dzisiaj mogłabym kilka kotów co to domu szukaja dostarczyc :)
    Miłego dnia Krzysiu:))j>

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę , ze kosmetyki Heli. A tak poważniej, to na pewno jakieś zwierzę. Jak Hela przestanie się odzywać, Marian musi mieć towarzysza, a że przestanie, to nie ulega wątpliwości. Jak ona wytrzyma bez koleżanek, ploteczek i telefonu? Może więc pozwolić jej zabrać telefon, to ułatwi życie obojgu. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co mi wiadomo - a wiadomo - ciche chwile między Helą a Marianem nie trwają dłużej niż 5 minut. Nie zważając jednak na tę okoliczność zwierzaki i tak będą. Na pewno pies i kot, a co do reszty to się zobaczy:-)

      Usuń
    2. Jak pies i kot to wiadomo, że i parka pcheł znajdzie swoje miejsce

      Usuń
    3. Otóż to, otóż to, Panie Wugusiu! Prawo domina się kłania.

      Usuń
  15. Ogień, broń, jedzenie i leki. Czyli Hela, jedzenie i leki wystarczy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciiiii! Bo Hela gotowa pomyśleć, że urabiam jej taka opinię. Mogę mieć przechlapane, a na arce, gdy juz bezmiar wód nas otoczy, to nie ma dokąd czmychnąć.

      Usuń
    2. I chyba nikt nie pomyślał o wodzie. ;)

      Usuń
  16. W czasie lokalnej powodzi /mnie na szczęście bezpośrednio nie dotknęła/ od ludzi co to ratowali dobytek i działali odruchowo doiedziałam się, że pierwszą wynoszoną przez nich rzeczą był ...telewizor! :))). Później sami z siebie się śmiali, bo mało kto pomyślał np. o dokumentach, lekach stałych itp. Także oryginalna nie będę, bo oprócz rodziny zabrałabym torebkę /mam w niej zawsze mini zestaw szeroko pojętej "pierwszej pomocy", czyli prawie wszystko ;)/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten "telewizorny" odruch świadczy o uzależnieniu i tak naprawdę mówi, kto jest najważniejszy w domu... To główny lokator naszych siedlisk.

      Usuń
  17. młotek i deski do łatania dziur w stateczku:) i poradnik "jak zrobić coś z niczego" o ile taki istnieje:) i jeszcze duuużo książek, pelerynę i zapas czekolady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta, a jakie praktyczne podejście! Wugusiu, a nam facetom tylko wino, muzyka i swawole, że o kobitkach nie wspomnę.

      Usuń
    2. Ktoś przecież musi nosić te gwoździe, młotek i deski... a wieczorem nakręcać imprezę. Jakoś panie nie zanegowały naszej obecności na arce, chyba że miały na myśli wyłącznie balast

      Usuń
    3. Za balast to kobitki... niektóre. W razie czego hajda za burtę i po sprawie.

      Usuń
    4. Niech-no to tylko Hela rano poczyta, będziesz miał się z pyszna ;)

      Usuń
    5. Powiem, że to z Twojego podszeptu i nadmiaru wina.
      Sorry, Wugusiu, ale musisz to wziąć na klatę i dać Heli odpór.
      Inaczej zamęczy mnie i wydusi wszystkie pliszki w okolicy:-)

      Usuń
    6. W moim dzisiejszym stanie gorączkowo-katarowym to wezmę nie tyle na klatę, co na litość

      Usuń
    7. No mercy! - tego się spodziewaj:-)

      Usuń
  18. A może tak pytanko: Czego bym nie wzięła? Na pewno zegarka

    OdpowiedzUsuń