środa, 23 stycznia 2013

Święty Graal

Adam jest o dwa lata starszy od Pana C. Poznali się ponad rok temu, gdy Pan C. korzystał z jego usług. Adam jest hydraulikiem, ale takim nietuzinkowym: nie dość, że zna się na swoim fachu, to jeszcze jest niezwykle oczytanym i inteligentnym człowiekiem. Nie epatuje swoją wiedzą, ale wychodzi to dyskretnie przy bliższym poznaniu. Taki normalny człowiek z jednym niedużym felerem: jest alkoholikiem. Jak większość ludzi z tą dolegliwością należy do wrażliwców, którzy w pewnym momencie zaczęli znieczulać swoje emocje sięgając do kieliszka. Później już bez tego kieliszka nie byli w stanie funkcjonować. W rozmowach Adam często deklarował, że ma dość picia, że chciałby znów widzieć świat na trzeźwo.
– Adaś – Pan C. zwrócił się po imieniu – wiesz, że wszystko tak naprawdę jest w twojej głowie. To ty podejmujesz decyzję.
– Chcę na początek zrobić sobie wszywkę, bo sam z siebie nie dam rady.
– To nie gadaj tylko to zrób! Tylko nie jutro, za tydzień, czy za miesiąc, ale już.
Ta rozmowa miała miejsce w grudniu.  
Po nowym roku zadzwonił Adam.
– Cześć, chciałem zabrać swoje narzędzia. Czy mógłbyś podjechać po mnie?
– Nie ma sprawy – powiedział Pan C. – A jak twoje noworoczne postanowienia? Masz jakieś?
– W poniedziałek zrobiłem sobie wszywkę...
– Naprawdę? Gratulacje! Cieszę się.
– Wszyłem sobie taką na dwa lata. Wiesz, jaki fajny świat na trzeźwo?
– Wiem – powiedział z uśmiechem Pan C.
Gdy już Pan C. odwiózł Adama do jego niedużego mieszkanka, ten poprosił, by na chwilę wszedł z nim do środka. 
– Zobacz – powiedział wskazując na stół.
Pan C. zobaczył nieduży obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Wyglądał na bardzo stary.
– Ten obrazek jest w mojej rodzinie ponad sto lat. Moja prababka przyniosła go pieszo z Częstochowy.
– Lubię takie i tym podobne rzeczy z historią i ładunkiem emocjonalnym – powiedział Pan C.
– Ten obrazek podczas drugiej wojny był już w rękach mojej babci. Uciekała z rodziną przed frontem. Niemcy atakowali uciekinierów. Babka po wyjściu z domu zorientowała się, że nie zabrała tego obrazka. Postanowiła wrócić. Rodzina chciała ją powstrzymać, ale babcia postawiła na swoim i prawie biegiem wróciła do miasta. Nie mieli wyjścia i zeszli z drogi, by nie blokować przejścia innym uciekinierom. Minęło dosłownie kilkadziesiąt sekund od ich zejścia z drogi, gdy na mostek, do którego się zbliżali spadła bomba. Zginęło ponad dwadzieścia osób, a  drugie tyle zostało rannych.
Pan C., który nie wierzy w taką moc sprawczą świętych obrazków, już chciał się żachnąć i zaprotestować, ale ugryzł się w język. Adam nie potrzebował i nie oczekiwał racjonalnych wyjaśnień, on po prostu chwalił swoistym Graalem, jakim był ów obrazek,  który miał moc i uchronił kiedyś rodzinę. Dziś dawał siłę Adamowi w osobistej walce o siebie.

Obrazek Adama

43 komentarze:

  1. To piękna opowieść, Caddi. Dobrze, ze pan K. ugryzł się w język. Ostatnio coraz bardziej cenię ludzi, którzy potrafią się ugryźć w język w odpowiednim momencie. A obrazek jest bardzo stylowy i piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrazek jest tym z opowieści Adama, dlatego nie mogłem się powstrzymać przed opowiedzeniem tego. Przedmioty, bez względu na wszystko, co myślimy o religii, jeśli tylko są ważne dla kogoś, mają swój metafizyczny walor.

      Usuń
  2. Lubię takie wzruszające historie.
    Sam powiedziałeś, że "czasami coś się mieści między jest, a nie ma..." - i ta fraza nie dotyczy wyłącznie szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa i dobra uwaga. Coś jest na rzeczy w przytoczonym cytacie. Lubimy szperać w takich właśnie miejscach i okolicznościach.

      Usuń
  3. Oj Caddi, żebyś Ty wiedział, jak wielu ma takiego swego Graala! Tylko zwykle nikt o tym nie mówi głośno.
    Żeby było ciekawiej: to tacy, po których nikt tego nie spodziewałby się; umysły ścisłe, dalekie przecież od wiary w cuda. A jednak ten " Graal" musi być. Tak... choćby na wszelki wypadek ;)
    A co do wszywek - mają niemal wyłącznie aspekt psychologiczny. To żadna ochrona, można " przepić wszywkę" .
    Tak naprawdę niewielu wytrzymuje, zwykle wracają.
    Dlatego trzymam kciuki za Adama! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są generalnie przesądni. Nie zawsze sobie to uświadamiają, że czynią pewne gesty, trzymają pewne przedmioty itp. itd. Na maturze biorą ze sobą maskotki, szczęśliwe pióra, czerwone majtki... Dużo, by wymieniać.
      Adam wie, że nie może pić, bo boi się reakcji organizmu. Jakiś jego znajomy wypił i jest na wpół sparaliżowany.

      Usuń
    2. Ten źle dawkował.
      Smutny temat.
      Najważniejsze, by Adamowi udało się,
      czego mu z całego serca życzę:)

      Usuń
    3. To strach przed reakcją organizmu, a nie wewnętrzne przekonanie, że nie chce pić. Na pewno będzie Adamowi trudno, ale ma szansę, bo wszedł na ścieżkę ku trzeźwości. No i wiara - ludzie chcą, potrzebują wierzyć w cuda i w to, że Ktoś gdzieś tam czuwa..
      Adam ma rownież wsparcie nieznanych sobie osób, niech to też będzie dla niego mobilizacją, by nie zawieść nie tylko siebie, ale i innych.

      Usuń
    4. Najtrudniejszy krok ma już za sobą: przyznał przed samym sobą, że ma problem.

      Usuń
    5. Równie trudne pojawią się poźniej. Adam nie może mieć do siebie zaufania, że jest już "taki mocny", że może spróbować nawet naparstek alkoholu. Zero alkoholu do konca..
      Nawet piwa;) - bo niektórzy uważają, że piwo, to nie alkohol..;)

      Usuń
  4. Wyjście z nałogu jest trudne. Mamy znajomego, który robił wszywki, ale po roku znów wpadał w ciąg. Nie mógł się doczekać, kiedy wszywka przestanie działać. Miejmy nadzieję, że Adam, dzięki cudownemu obrazowi, na który spojrzał, da radę i pokona nałóg. Czasami trzeba uwierzyć w cuda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego mu życzyłem i trzymam kciuki. Wiem, że nie będzie mu łatwo, ale ważne jest wsparcie innych.

      Usuń
  5. I miał rację Pan C.!
    najważniejsza jest wiara i motywacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dostrzegł, jak piękny jest świat widziany na trzeźwo.

      Usuń
    2. Tylko co będzie, jak się zorientuje, jaki ten świat jest wredny, na trzeźwo...?!

      Usuń
  6. Ważne, by pan Adam nie musiał walczyć sam ze swoją przypadłością. Bo teraz jest różowo i ogólnie kolorowo, ale przyjdą i trudniejsze chwile, kiedy to będzie potrzebował wsparcia. Ja w każdym razie trzymam za niego kciuki (choć to kolejny przesąd, ale skoro ma zadziałać...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę starą prawdę wygłaszaną często przez Helę,gdy marian przygląda się, jak ona smaruję twarz kremem przeciwko zmarszczkom. Widząc jego pytające spojrzenie mówi:
      - Nie wiem, czy ten krem działa i pomaga, ale dobrze się po nim czuję:-)

      Usuń
  7. Fajnie mieć taką pamiątkę od pokoleń przechowywaną w rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedną lub więcej. Sam mam sporo takich rodzinnych bibelotów.

      Usuń
    2. Pozazdrościć. U mnie większość "bibelotów" straci na swojej atrakcyjności z chwilą odejścia babki. Teraz jakieś nieciekawe guziki mają swoją wartość, bo babka przypomina, że pochodzą z płaszcza, który uszyła jej matka. A powyginany aluminiowy garnek kupił jej mąż, żeby miała w czym przygrzewać mleku do karmienia pierworodnego syna. Niestety na pamiątki przekazywane z pokolenia na pokolenie nadaje się to dość średnio.

      Usuń
    3. To nie kwestia wartości materialnej, ale emocjonalnej. Sztuką jest przejąc emocje przodków. Może spróbuj, a za lat kilkadziesiąt będziesz miał poczucie ciągłości.

      Usuń
  8. Najważniejsze Caddi,że Adam chce.Podświadomie szuka oparcia,a tym oparciem jest św.obrazek,tym bardziej,ze zna jego historię i moc.
    Zdecydował się na wszywkę,to tez ważne.Widac to jego wielkie chcenie...i trzeba mu sekundowac,by nabrał sił,gdy przyjdzie gorszy czas.
    Dla niego Caddi,rozmowa z Tobą jest bardzo ważna,to się czuje...:)
    Ja wierzę,że te święte Graale każdemu są potrzebne i każdy je ma,pod różnymi postaciami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Każdy z nas ma swoje Graale. Lubię je, jak mało kto:-)

      Usuń
  9. Znam bardzo nieszczęśliwego młodego alkoholika, więc tym bardziej dobrze życzę Adamowi. Ogólnie odrzucam przesądy, ale pewne przypadki, ich niespodziane działanie, często wymyka się spod kontroli chłodnego rozsądku i racjonalności...bo " są rzeczy na niebie i na ziemi...itd " lub " ale w kominie coś czasem załka".;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywistość jest bogatsza niż wydaje się tym, co stosują tylko szkiełko i mędrca oko.

      Usuń
  10. Wiara czyni cuda, pod warunkiem, że człowiek wierzy w cuda!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszywka to pierwszy krok,
    by utrzymać abstynencję.
    Trzeźwienie, to długa droga,
    łatwiejsza, gdy podparta terapią.

    Trzymam kciuki
    za Niego... za innych... za siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeźwość to walka do końca życia. Przed laty, kierując lokalną rozgłośnią, uruchomiłem okienko dla AA. Poznałem tych ludzi i wiem, z czym to się je.
      Walka i jeszcze raz walka ze słabościami, okazjami, terapie, spotkania. Człowiek jest słaby i sam nie da sobie rady. Musi mieć wsparcie i czuć obecność życzliwych ludzi.

      Usuń
  12. Chyba każda rodzina ma takiego "Graala", tak jak i takie historie.
    Bardzo sympatyczna opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wierze w cuda, ale zeby CUD sie stal trzeba wierzyc... i tytaj mamy maly problem /smiech/ Za pana Adama trzymam Boze kciuki, a przed panem Caddi chyle czola, ze ugryzl sie na czas w jezyk!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jęzor boli mnie do dzisiaj, ale nie żałuję:)

      Usuń
  14. Jakie cuda Pan tu opowiada :)
    Dobre, dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oby Pan Adam dał radę - ode mnie za sam fakt podjęcia próby należą się słowa uznania...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. dobry gral nie jest zły, ale fetyszyzacja obiektów ma podstawową wadę: jak się je zgubi, ulegną zniszczeniu itd, to człowiek ma wrażenie, jakby stracił wszystkie szanse na dobrą przyszłość. A to przecież tylko przedmioty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego fetysze, totemy, talizmany i amulety należy strzec, jak oka w głowie. Nie ma zmiłuj się.

      Usuń
  17. Pierwszy raz spotkałem człowieka ze wszywką, gdy moja koleżanka ze studiów wyszła za mąż za faceta z przeszłością. Miłość wielka. Pojawiło się dziecko. Mały domek wynajęli. Niestety tracił każdą pracę, bo "nerwowy" był. Pił mocną herbatę w stylu "więzienny czaj" i palił jednego za drugim. W końcu znalazł sobie zajęcie biznesowe: trefną wódkę zaczął po bazarach sprzedawać.
    Sam podobno dalej nie pił. No, ale przeczuwałem, że to musi się źle skończyć. To tak jakby dać misiowi słoik miodu na przechowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak... mężczyzna po przejściach, kobieta z przeszłością.
      Znam kilka podobnie pisanych przypadków, które znakomicie pasują do misia ze słoikiem miodu:-)

      Usuń