piątek, 25 stycznia 2013

Hela u lekarza

Określenie lekarz rodzinny nikomu nie jest obce. Każdy, no prawie każdy, jest przypisany do jakiegoś lekarza rodzinnego i w zależności od potrzeb korzysta z jego  fachowych porad. Nie tak dawno Hela potrzebowała skierowanie do specjalisty, gdyż od dłuższego czasu odczuwała bóle kręgosłupa. W pewnym wieku już tak jest, że gdy budząc się o poranku nie odczuwamy żadnych, nawet najdrobniejszych, dolegliwości niechybnie oznacza to, że jesteśmy martwi. Lekarzem rodzinnym Heli i Mariana jest doktor Zdrówko. Zdrówko to nie nazwisko, ale sympatyczne przezwisko, jakim obdarzyli go pacjenci. Mało kto wiedział, jak naprawdę brzmiało prawdziwe nazwisko. Był swoistego rodzaju człowiekiem instytucją, gdyż leczył w tym rejonie około czterdziestu lat. Znany był z tego, że trudno było go przekonać do wystawienia skierowania do specjalisty. Każde skierowanie obciążało jego budżet, a nie chciał się wyzbywać złotówek wypłacanych mu przez NFZ. Trzeba było użyć wielkiego daru przekonywania, albo rzeczywiście być bardzo, ale to bardzo chorym.
– Dzień dobry, panie doktorze – powiedziała Hela przekraczając próg gabinetu.
– Dzień dobry – odpowiedział beznamiętnie doktor Zdrówko.
Hela była kolejnym przypadkiem ze stosiku kart pacjenta złożonych na biurku. Dostrzegła posępną minę lekarza i wiedziała, że w jakikolwiek sposób musi pozytywnie zaznaczyć swoją obecność. Chciała odróżnić się tych, co byli tu przed nią i będą po niej. 
– Co pani dolega? – zapytał doktor patrząc w jej kartę
– Oj dolega, dolega, ale widzę, że i pan doktor obolały.
– Boli mnie kręgosłup, całą noc nie spałem musi – pożalił się Zdrówko.
– Mam coś dla pana, co złagodzi ból i poprawi nastrój.
W tym momencie doktor z zaciekawieniem  podniósł wzrok na Helę.
– Proszę – powiedziała Hela kładąc przed nim kilka bardzo dobrych cukierków. – Słodkie zawsze poprawia nastrój, doktorze. Chętnie się tym z panem podzielę.
Na twarzy obdarowanego pojawił się uśmiech.
– No tego jeszcze w tym gabinecie nie doświadczyłem. Pacjent zadbał o swego lekarza.
– Bo to już tak jest, że szewc bez butów chodzi, a lekarz nie ma zdrowia. Zanim mnie pan wysłucha i zbada, niech pan zje przynajmniej jednego. Odczuje pan natychmiastowa poprawę.
Nieśmiało sięgnął po cukierka, zaszeleścił odwijanym papierkiem i skosztował. Uśmiech nie schodził z mu twarzy. W oczach było widać przyjemność smakowania.
– Panie doktorze – zaczęła Hela – od dłuższego czasu odczuwam bóle kręgosłupa na wysokości prawej łopatki. Mam problem z podnoszeniem i odchylaniem prawej ręki.
– A dokładniej od jakiego czasu zauważyła pani tę dolegliwość?
– Niewielkie problemy to ponad rok temu, ale myślałam, że to kwestia pracy przy komputerze. Od trzech miesięcy jest coraz gorzej. Wielokrotnie, by zasnąć, musiałam brać środki przeciwbólowe.
Doktor dokładnie wypytywał i skrzętnie notował w karcie pacjenta.
– Niech pani wstanie. Zbadam panią.
– Mam się rozebrać?
– Nie trzeba – powstrzymał Helę doktor – zbadam przez ubranie.
– No wie pan, panie doktorze! – zaprotestowała z udawanym oburzeniem Hela. 
– Czy powiedziałem coś niestosownego? – zapytał zaskoczony lekarz.
– Oczywiście! Rozumiem, że mam już swoje lata i mogę nie wyglądać na Giocondę. Jeszcze pięć lat temu, to nawet u stomatologa, gdy badał mi zęby, musiałam rozebrać się do pasa. Aż tak staro i nieapetycznie wyglądam?
Lekarz parsknął śmiechem i nie był w stanie przez dłuższą chwilę nic powiedzieć, tylko kręcił głową z niedowierzaniem.  
Hela wyszła z gabinetu ze skierowaniem do specjalisty.


52 komentarze:

  1. Ja tam Helę rozumiem. W sumie lekarz powinien patrzeć na pacjenta holistycznie - na jego samopoczucie również... Dawniej to zawsze chociaż płuc słuchali, a teraz nawet do mierzenia ciśnienia bluzki zdjąc nie trzeba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się porobiło... nawet bluzki. Upadek obyczajów, Peonio:-)))

      Usuń
    2. A żebyś wiedział,że upadek..i to jeszcze z jak wysoka!A tak na poważnie...zbyt dużo kobiet ma problemy lub normalnie w świecie ginie bo ktoś (one same )nie zainteresowały się tematem "tego co pod bluzką"
      Strach..... tylko nie wiem czy interesowność i bezmyślność (złe słowo)lekarska czy braku świadomości kobiet i życiu na zasadzie"mi się uda"

      Usuń
    3. Poruszyłaś problem cywilizacyjny: kobiety, wiele kobiet umiera, bo lekarz niezbyt dokładnie zbadał lub niewłaściwie zdiagnozował, za wiele z nich nie szukało ratunku licząc, że samo weszło, to i samo wyjdzie.
      Badanie piersi, mammografia, cytologia to póki co tylko nieliczne kobiety robią z własnej i nieprzymuszonej woli. A szkoda. Czytałem gdzieś apel, by piersi często dotykali paniom ich mężczyźni. I ja się z tym zgadzam, bo jakiekolwiek zmiany wykryją szybciej niż ktokolwiek, kto nie dotyka piersi na co dzień.

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że tymi cukierkami to Hela podeszła pana doktora niesamowicie.... sprytna ta Twoja Hela jest...
    A jeśli o to rozbierania się u lekarza chodzi to chyba tak jest że kobieta musi być okropnie chora i musi jej być juz wszystko jedno.... bo w przeciwnym wypadku to zawsze, niezależnie od tego ile ma lat ... chciałaby JAKOŚ wyglądać nie najgorzej. Ale mężczyżni też brzuchy przecież przed piękną panią doktór wciągają....
    Obyśmy zawsze młodzi i piękni no i zdrowi byli - niezależnie od tego ile mamy lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że Hela liczyła na dokładne badanie, a tu lipa.

      Usuń
  3. Słyszałem tę historię ze starszą panią u lekarza. Ktoś opowiadał jako dowcip :) Przy czym tam była jeszcze uwaga, że jakie to teraz medycyna robi postępy- kiedyś kobieta musiała się robierać, a teraz wystarczy, że pokaże język :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite pomysly ma Hela, musze wykorzystac ten pomysl przy najblizszej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patentu nie ma, więc spokojnie przed pójściem do lekarza koniecznie kup dobre cukierki.

      Usuń
  5. I to się nazywa wykorzystać swój urok osobisty i spryt! :) I mieć świadomość swej kobiecości; przecież gdyby tak mężczyzna zaproponował panu doktorowi cukierki, myślę, że, szybko wyszedłby z gabinetu, rzecz jasna z pustymi rękami! :)))
    Serdeczności dla Heli!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dwieście procent szybciej by wyszedł niż wszedł.
      Hela dziękuje za pozdrowienia.

      Usuń
  6. no jak można osłuchiwać pacjenta przez ubranie!, tak ogólnie powiem...:P))
    Hela bardzo "kobieco" zareagowała i brawo!,a z cukierkami ,to wyśmienity sposób..:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować tej metody oswojenia medyka.

      Usuń
  7. Świntuszek z tej Heli, a czy na pewno był to fotel dentystyczny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hela odróżnia fotel dentystyczny od fotela ginekologicznego. Poza tym miała prawo do dokładnego badania, by doktor mógł podjąć jedynie słuszną decyzje w sprawie skierowania do specjalisty:-)

      Usuń
    2. Tak, a ze skierowaniami, jak wiadomo, jest kłopot, więc to pewnie dlatego :)

      Usuń
    3. Każdy kombinuje i orze, jak może:-)

      Usuń
  8. No właśnie - u lekarza trzeba mieć dobre gadanie, albo wyglądać umierająco. Dlatego już sobie dawno darowałem wizyty u rodzinnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto próbować u lekarki w twoim przypadku. Moim rodzinnym jest kobieta i daję sobie z nią radę.

      Usuń
  9. Podziwiam Hele... i chyba skorzystam z jej cukierkow, bo ja teraz nagminnie odwiedzam lekarzy...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, Judith, że warto próbować różnych metod nawiązywania nici porozumienia z lekarzem prowadzącym. Ciekaw jestem efektów.

      Usuń
  10. hehe, jakoś tak pomyślałam - przez cukierka prawdę Ci powie

    Dla Helci - uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała (czytaj: nasza) prawda w cukierku:-)

      Usuń
  11. -dobra jest twja historia,chciało by się takiego lekarza:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystiano, to kwestia wyboru rodzaju cukierków.

      Usuń
  12. Cel uświęca srodki!I ja idac do lekarza uzywam sposobów by nie było sztywno i osiągnąc swój cel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladki, czy dobry humor?

      Usuń
    2. Dobry humor.to sie naprawdę sprawdza.trzeba jakoś rozładować atmosferę przed badaniem:)))Miałam w gabinecie lekarskim kilka przezabawnych sytuacji i zawsze na tym wychodziłam dobrze!

      Usuń
    3. Może pokusisz się o jakiś wpis na ten temat. Chętnie skorzystamy z doświadczeń:-)

      Usuń
  13. ...do lekarza idę na czworakach :)) kiedy już nie idzie rady samemu się leczyć to ide do mojej Pani Rodzinnej, która jest wyjatkowo dokładna i nie ma zmiłuj , trzeba sie rozebrać:)) Hela byłaby zadowolona , nie wiem tylko czy jej kokieteria byłaby usatysfakcjonowana ;)Co Zdrówko to nie Zdrówka ;)
    a w ogóle to zdrowia duzo dla Heli i Mariana:) (J>)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tak dokładnie badąjącej pani doktor to chyba wybiorę się osobiście. Hela niech walczy o swoje ze Zdrówkiem kusząc go cukierkami:-)

      Usuń
    2. ))))) takiego Mariana uwielbiam :))(J)

      Usuń
  14. Nam również przydarzyło się, ze opowiadaliśmy lekarce kardiolog, w jaki sposób likwidowaliśmy trójglicerydy. Oni również chętnie korzystają z dobrych rad. Korzystamy z dobrych rad Michała Tombaka. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet lekarz może się czegoś dowiedzieć od pacjenta.

      Usuń
  15. Lotko a tak skrótowo dałoby sie napisac , bo moja przyjaciółka ma bardzo wysoki ich poziom( trójglicerydów) będę wdzięczna:)( j)

    OdpowiedzUsuń
  16. Krzyśku tak podglądnęłam w kulinaria i mam bardzo intymne , osobiste pytanie;)) skąd wziąć zakwas na ten fenomenalny chleb ? swojskiej produkcji?(J>)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można samemu przygotować (przepisy są w necie) lub otrzymać od zaprzyjaźnionego piekarza-amatora:-)

      Usuń
    2. Podobno jest też do kupienia zakwas (w necie też, na stronach producentów mąki do pieczenia chleba. Np: http://www.bogutynmlyn.pl/).

      Usuń
  17. Kiedyś w gabinecie lekarskim uzyskawszy już poradę zauważylem, że lekarz też niezbyt zdrowo wygląda. Wypisywał recepty, więc zadałem mu w tym czasie żartobliwe à rebours pytanie:
    - Doktorze, może i pan powinien iść do lekarza? Coś pan marny...
    - Powinienem, ale mam to czas? - odpowiedział całkiem serio. Fakt, w poczekalni tłumy.
    - To może wieczorem, prywatnie, sam pan sobie udzieli porady...
    - A nie, nie. Prywatnie nie mogę, nie stać mnie, bo jestem podobno za drogi!
    No i tak się uśmialiśmy, że ostatniej recepty w aptece długo nie mogli rozszyfrować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie musiałeś brać doktora na cukierki lub sugestię, że mógłbyś się rozebrać??? Fiu, fiu!

      Usuń
  18. Ja jak dostałem skierowanie do specjalisty to mi wszystkie bóle przeszły. Poważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na podobnej zasadzie ustępował mi ból zęba w poczekalni u stomatologa:-)

      Usuń
    2. Od stomatologa zwiałam z fotela mówiąc że musze wyjśc do toalety:)))

      Usuń
    3. Czyżby do bolącego zęba próbował dostać się pod bluzka?:-)))

      Usuń
    4. Nie ale powiedział że będzie krzyk ale trzeba rwać!!!:)))Po trzech dniach wróciłam z jeszcze bardziej spuchniętą buzią i wtedy to dopiero był krzyk!!!jak wyszłam z gabinetu wszyscy którzy czekali pouciekali nie było zupełnie nikogo:)))

      Usuń
    5. Też sposób, by zmniejszyć kolejkę w poradni:-)

      Usuń
    6. Elatroska, znam ten ból, więc łączę się w bólu. ;)

      Usuń
    7. Dziękuję Cane choc miało to miejsce wieki temu pamietam to jakby było wczoraj.

      Usuń
  19. Bardzo psychologiczne zagranie ze strony Heli :) Zwróciła na siebie uwagę, okazała zrozumienie, połechtała, rozbawiła, przekupiła cukerkiem - do tego wdzieczność odebrała na złotej tacy i to z pocałowaniem ręki. Dobra jest ;)
    Ach ci lekarze... Znam osobiście pediatrycę, co to na tyle czasu jej szkoda ...bo ten to pieniądz /a jak!/, że wręczając rodzicom receptę albo pytana o chorobę dziecka potrafi powiedzieć: "państwo sobie wyguglają, poczytają, bo ja muszę już lecieć. Ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hela jest kobietą renesansu i zna się na wielu sprawach, a zwłaszcza na samochodach... w kolorze srebrny metalic:-)

      Usuń
  20. Pomysł Heli opatentowałyśmy z mamą i siostrą już dawno:) Nasz lekarz uwielbia cukierki czekoladowo-miętowe...:)))

    OdpowiedzUsuń