poniedziałek, 17 grudnia 2012

Ptasie smutki

– Wiesz, Caddi – zagadnęła Hela, gdy ten zaszedł do jej domu – mam pewien problem ze zrozumieniem jednej frazy, na którą trafiłam u Wugusia.
– Doprawdy? – zdziwił się Pan C. – przecież Wuguś pisze prosto i prześmiewczo. To się po prostu czuje.
– To prawda, ale czasami nie nadążam za jego abstraktami i absurdaliami. Bardzo je lubię, ale gubię się w tym wszystkim.
– A Marian nie pomógł nic w tej materii?
– Odesłał mnie do ciebie. Powiedział, że z Wugusiem łączy cię komitywa, więc będziesz w stanie cokolwiek wyjaśnić. Ponoć wspólnie się obraziliście i jesteście w jakimś s(za)pisku bretońskim zawiązanym przeciwko ukrywającym się w stołpie, czy jakoś tak. Jest z wami w tym porozumieniu jeszcze jakaś kochanica hrabiego Stroganowa i grono nienawistnej gawiedzi pamiętającej stołpianom zaprzeszłe urazy.
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam i proszę nie wyciągaj z tego wniosków – uśmiechnął się znacząco Pan C. – Powiedz lepiej czego nie rozumiesz.
– Wuguś opisując otoczenie i głównego bohatera napisał tak: Cisza była taka, że słychać było jak ptasie smutki spadały z drzew. Wiesz, Caddi, ptaki na drzewach kojarzą mi się niestety z jednym...
– Z czym?
– Trzeba uważać, by nie zafajdały ubrania, gdy znajdziesz się pod nimi.
Zaskoczony Pan C. nie od razu udzielił odpowiedzi. Przymknął na chwilę powieki, sięgnął pamięcią do Wugusiowej fiktoryjki* i kreowanego w niej klimaciku. 
– Pamiętasz, jak w połowie lat dziewięćdziesiątych odtwarzaliśmy w radiu w odcinkach powieść Sergiusza Piaseckiego zatytułowaną Zapiski oficera armii czerwonej?
– Oczywiście, że pamiętam – potwierdziła żarliwie Hela. – Czytał ją nieodżałowanej pamięci Henryk Bista. Rewelacja.
– A pamiętasz, jak się zaczynała ta powieść?
– Tego nigdy nie zapomnę... Noc była ciemna jak sumienie czekisty**, jak zamiary polskiego pana, jak polityka angielskiego ministra...
– No właśnie! – powiedział Pan C.
– Nie rozumiem, Caddi...
– Naprawdę nie rozumiesz? Zestaw tylko swoje rozumienie ptasich smutków z.. sumieniem czekisty. Tylko tyle.


*fiktoryjki - zmyślone i zabawne opowiastki pisane ku radości P.T. Gości Sza-pisków
** w oryginale jest: faszysty

21 komentarzy:

  1. jakże prosto to Caddi wytłumaczyłeś Heli,jak prawdziwie...:P)))
    taaak,ale to pojęłam,kiedy i ja z trudem "przebiłam" się przez zasieki niektórych tu absurdalizmów.:P)))
    ptasie smutki...też tak jak Heli mi sie kojarzą...biorę to!...hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Smoczyco, że Hela tylko tak pozornie mnie nie lubi, że niby ustawiam Mariana, ale tak naprawdę jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Znamy się już tyle, że można powiedzieć: jak łyse konie. W przypadku Heli to stosowniej będzie powiedzieć, że owszem ma łyse, ale... kolano:-)

      Usuń
    2. ja myśle Caddi,że jesteście dobrymi przyjaciółmi,ale to łyse kolano,nie przeszkadza Ci u Heli,chyba?...:P)))))
      tak troche absurdalnie zapytam?..haha

      Usuń
    3. To nie jest absurdalne pytanie. Lubię gładka skórę:-)

      Usuń
    4. no i z ptasich smutków,zeszliśmy na ...no znowu na Helę!,musze tu ją pozdrowić,nie ma innej opcji..:P)))
      zresztą robię to z przyjemnością,bo czyż w każdej z nas,nie jest trochę z niej?...tu troche pojechałam realizmem...:P
      poprzez absurdalizm,doszłam do realizmu,a może to jakaś cienka linia?kto wie...
      rozgadałam się...jakby..:P

      Usuń
    5. W końcu to miejsce do pogadania choćby o kolanach... ups! O Helenie oczywiście.

      Usuń
    6. oczywiście,oczywiście...czasem tylko coś można napomknąć o ptasich smutkach...;P

      Usuń
  2. Przekaż Heli moje pozdrowienia, dobrze że nie napisała do mnie w tej sprawie, bo najtrudniej jest odpowiedzieć co autor miał na myśli. Zwłaszcza ja mam z tym problem, gdyż zaczynając nowe zdanie nigdy nie wiem jak się skończy. Teoretycznie w moim przypadku pewna jest tylko kropka po ostatniej literze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro wpadnę do nich na obiad (mam zaproszenie), więc nie omieszkam przekazać wichrowych ukłonów. Hela jest fanką fiktoryjek, a że czasami trzeba jej coś wytłumaczyć to moja już w tym rola.

      Usuń
  3. Niektóre rzeczy są tak absurdalne ,że tłumaczyć jest wyjątkowo trudno :)
    Pamiętam jak moje dziecko pytało mnie dlaczego mama odrzuciła brzydkie kaczątko, kiedy jej opowiadałam bajkę :) i ja nie umiałam jej tego wytłumaczyć bo sama nie rozumiałam dlaczego to zrobiła...( justyna)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz już wiesz?
      Sądzę, że zbliżając się do bycia dziadkami więcej rozumiemy, więcej potrafimy wyjaśnić.

      Usuń
  4. A jak nie zrozumie? No bo weźmy takiego biednego kruka, co jego pióra mówią o jego sumieniu? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie należy ustawać w dociekaniach i tłumaczeniu.

      Usuń
  5. Solidaryzując się ,tym razem już w 200 procentach, z Helą
    jak zawsze, serdecznie Ją pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dociekliwość Heli jest imponująca. Wykazała się nią w tej, jak i w wielu innych okolicznościach.

      Usuń
  6. Buziaki dla Heli, nieustające :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha, widzę, że Hela zaczyna brylować na salonach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hela bardzo szybko zaprzyjaźnia się ze znajomymi Pana C., a że jest osobą obytą i towarzyską nie sprawia jej to problemów. Mam nadzieję, że szybko znajdziecie wspólny język.

      Usuń
  8. ojej, ostro pojechałeś... zestawić ptasie smutki z sumieniem czekisty ;-). Ptaki by się obrazić mogły ;-D

    OdpowiedzUsuń