niedziela, 2 grudnia 2012

Bohater wieczoru

Z upływem lat namiętność i żar, z jakim ludzie udają się we wspólną podróż przez życie powoli stygnie. Marian i Hela należą do tych współwędrowców, którzy intensywność początkowych etapów mają za sobą. Elementy dłuższego i intensywnego popasu zdarzają się, choć już nie tak często jak kiedyś. Są jednak powodem wspólnej radości.
– Marian, co ty dzisiaj taki zadowolony? – zapytał Pan C. widząc rozpromienionego przyjaciela.
– A nic szczególnego – skwitował Marian, ale wyraz jego twarzy zdecydowanie temu przeczył.
– Ej... ściemniasz coś. Czyżby wczoraj coś się przydarzyło? 
– No... było.
– Ale to chyba normalne, że od czasu do czasu coś się przydarza – powiedział Pan C. wyczuwając, że Marian chce się czymś podzielić. – Czyżby Hela zaatakowała w sposób jaki lubisz?
– Była niesamowita – potwierdził z błyskiem w oku. – Na ten wieczór przy świecach i lampce wina ubrała się w takie rzeczy,  że dech mi zaparło.
Pan C. słuchał i uśmiechał się dostrzegając niekłamaną radość.
– Ale wiesz – kontynuował Marian – Hela doceniła i moje starania. Przyznam, że wczoraj byłem bardzo, ale to bardzo... bohaterski. Pożerała mnie wzrokiem i chłonęła całą sobą. Najpierw spojrzała mi głęboko w oczy, by po chwili skierować wzrok niżej i wyszeptać: Oto mój bohater wieczoru!

56 komentarzy:

  1. -to miłe,a życie w każdym okresie ma swój kolor..;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan C. to wie i również Hela z Marianem wiedzą i cieszą się tymi barwami:)

      Usuń
  2. Skierowało to moje myśli ku poczynaniom pozostawionych samopas w domu rodziców... i poczułem się ciut niezręcznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice dobrze wiedzieli, co robią, gdy namówili Cię, byś zamieszkał u babci. Mają wolne popołudnia i wieczory. Przepraszam, że tym wpisem wywołałem Twój niepokój o rozdzicieli:)

      Usuń
  3. to jest jeden z "przepisów" na podsycanie związku,napisałeś Caddi to bardzo subtelnie,ale i tak uruchomiłeś moją wyobraźnię...:P
    tak naprawdę to oboje byli bohaterami tego wieczoru,Marianowi jednak należy się number one!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraźnia to potęga. Pan Smok powinien już się cieszyć na dzisiejszy wieczór.

      Usuń
    2. pan smok to już przeszłosc Caddi,ale i takie wspomnienia mam,nie powiem,nie powiem...;P))

      Usuń
    3. A bo to jeden smok na tym świecie?
      Ponoć tego kwiatu jest pół światu:)

      Usuń
    4. ten wawelski tylko dziewic szuka Caddi,tylko dziewic...:P))))))))

      Usuń
    5. To mamy problem, bo skąd tu dziewic nastarczyć.

      Usuń
    6. :P))))

      Usuń
  4. Fajnie...
    w końcu i nam staruszkom też się
    należy takie "małe co nieco" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam zaraz staruszkowie! Toż życie zaczyna się po pięćdziesiątce:)

      Usuń
  5. Młodzi ludzie zapominają, że życie erotyczne nie kończy się wraz z pojawieniem się pierwszych siwych włosów;) Zupełnie, jakby było to zarezerwowane tylko dla młodych wiekiem;) Czasem byłoby wskazane, gdyby dziecko "poszło na mecz", zamiast siedzieć w domu;) W sferze intymnej człowiek jest (bywa), jak wino - często im starszy, tym smakowitszy, bardziej wyrafinowany, prawdziwy koneser;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodym to mam do powiedzenia jedno: tak naprawdę to życie erotyczne zaczyna się dopiero, gdy pojawią się siwe włosy. Wszystko wcześniejsze to tylko prokreacja:)

      Usuń
    2. Podpisuję się pod Wami
      obiema ręcami. ;-)

      Usuń
    3. jak wszyscy,to wszyscy... babcia też:P)))
      się podpisuje...haha

      Usuń
    4. goldenbrown,najgorsze jest to,że to właśnie ludzie ,jak mawia pan C.po pierwszej pięćdziesiątce zapominają ,że to jest lub moze być piękny czas...trzeba trochę tylko chcieć i ruszyć na podbój swojego nie najnowszego "modelu".A młodzi ludzie? no cóż...mi to bezczelnie wisi,co myślą :-))))

      Usuń
    5. Valiccorio, wypraszam sobie. Marian, mój przyjaciel, i ja nie uważamy się za "nie najnowsze modele" jeno za dojrzałe i sprawdzone. Doczytałaś chyba wygłoszony przez Helę certyfikat jakości???

      Usuń
    6. Ja po pierwszej pięćdziesiątce od razu myślę o następnej

      Usuń
    7. Wugusiu, ważne by barek był zasobny, tudzież piwniczka, i można działać. Byle nie mieszać jak Hela z Dancią:-)

      Usuń
    8. doczytałam,doczytałam.... wiesz,ze ja nie w tym sensie piszę chociaż wspominam o "modelu" Helenie nie chciałoby się przystrajać w piórka kolorowe gdyby miała miernotę przed sobą .Taka prawda .....trzeba mieć co ale także przed kim .

      Usuń
    9. Otóż to! Trzeba mieć przed KIM i z KIM:-)

      Usuń
  6. Zastanawiam się komu należą się większe gratulacje? Marianowi , że stał się bohaterem, czy Heli , że ma taką moc czynienia z mężczyzn bohaterów? :)

    P.S. A ta kokardka to na czym ma być zawieszona?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że obydwoje dobrze się sprawili. A kokardka... Jedynym ograniczeniem w jej użyciu jest tylko wyobraźnia:)

      Usuń
    2. Święta prawda.Wielkie brawa dla dwojga.A kokardka to taka inspiracja tylko,przecież może być coś innego.....

      Usuń
    3. Jak mniemam, Hela jest wiele w stanie zrobić dla Mariana, jeśli tylko zechce i wyrazi to. To kwestia zaufania, jakim darzą się.

      Usuń
    4. Każda chyba Helena usiłuje uszczęśliwić swojego Mariana,czasami jednak z różnym skutkiem bo ponoć piekło jest dobrymi........A i na odwrót też to działa lub ma działać.To jednak Marianowo-Helenowe stado,które opisuje pan C.jest wyjątkowe.I niech im się szczęści :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Wszystko, co można napisać o Marianie i Heli jest dobre. Gdyby nie oni, to miałbym tylko dziesiątą część wpisów na blogu:)

      Usuń
  8. No i zagościła miłośc i zgoda:)Przynajmniej na jakis czas:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw trzeba się nieco poczubić, by później było tak... bohatersko:)

      Usuń
  9. Jutro zacznę dzień od zakupów. Muszę sobie kupić taką kokardkę. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nic zostaniesz obwołany bohaterem wieczoru.

      Usuń
    2. A ja czuje, że z ta kokardką to jakiś niezły trik:), ja bym raczej pękła ze śmiechu i byłoby po sprawie:))

      Usuń
    3. MrsDalloway,Wuguś jest znany z poczucia humoru, więc wszystko, co tylko jesteś w stanie sobie wyobrazić jest możliwe

      Usuń
    4. Proponuję jednak nie sobie kupić taką kokardkę .Kobiety zdecydowanie ładniej w takim czymś wyglądają,podobnie jak np.pończochy "trochę"bardziej im pasują ;)

      Usuń
    5. Valiccorio, zdecydowanie z kokardką i w pończoszkach lepiej Heli niż Marianowi. To poza wszelką dyskusją:-)

      Usuń
  10. Zdecydowanie jestem za wieczorami pełnymi bohaterstwa ;))) jednym słowem na barykady ludu roboczy ... czy jakoś tak ( Justyna)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hasło klasy robotniczej zawsze aktualne:-)

      Usuń
  11. A mówią, że seks jest przereklamowany...;) Ale jak widać, czasami urasta do rangi wielkiego święta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklama - nomen omen - dźwignią... bohaterstwa:-)

      Usuń
  12. bohater wieczoru, dobre ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Onibe, po Twoim stwierdzeniu przypomniał mi się dialog z filmu "Seksmisja", gdy jedna z nestorek kobiecego zamkniętego świata zapytana o mężczyzn odpowiedziała, że mężczyźni to kiedyś była służba i że byli na porządku dziennym i... nocnym:-)

      Usuń
  13. wyobraziłam sobie bohaterstwo Mariana :) Helcia jest szałowa :)


    Lubię takie wieczory, bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! A ten, kto twierdzi, że nie lubi to kłamie:-)

      Usuń
    2. ano, ma się rozumieć

      Usuń
  14. Marian musi kupować Heli ubrania, które robią na nim aż takie wrażenie i będzie cudnie każdego wieczoru, czasami seksualnie, a czasami tylko optycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotko, z tego, co mi wiadomo, to Hela sama kupiła te wynalazki, które tak piorunująco podziałały na Mariana. Ważny tu był element zaskoczenia. A hela potrafi zaskoczyć, oj potrafi!

      Usuń
    2. Oczywiście wspomniana optyka w zamierzeniu Heli była nakierowana na rozbudzenie wszystkiego, co możliwe.

      Usuń
  15. Najwazniejsze, ze sie dogaduja i kochaja...!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, Judyto. Są ze sobą szczęśliwi, a chwilami nawet bardzo. Z przyjemnością kibicuję im i podpatruję od wielu już lat. czasami irytują, innym zaś razem zazdroszczę.

      Usuń
  16. Przeraża mnie fakt, że mężom trzeba imponować bielizną. Mężczyzna nie doceni pozytywnych cech, miłości, lojalności, dopieszczania, uroku osobistego, którego nie zauważa po kilku latach, natomiast podniecają go fatałaszki. Moim zdaniem taki związek padł na deski. Podsycać, podsycać, podsycać, a wszystkiego wymaga się od żony, bo inaczej ... ?? Żałosne pomysły.

    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, chyba zbyt przejęłaś się powyższym opisem sytuacji i okoliczności. Gdybyś znała Helę i Mariana, to wiedziałabyś, że Hela nic nie musi. Ona co najwyżej może chcieć. Zapewniam Cię, że tak było w powyższym przypadku.
      Poza tym w mojej skromnej ocenie nie masz racji w kwestii fatałaszków. One zawsze stanowiły część składową kobiecości. Kobiety zawsze kusiły. A to, o czym napisałaś: miłość, lojalność, urok osobisty nie wykluczają się z tym, że kobieta chce się podobać, choćby poprzez ubiór.

      Usuń
    2. Tu raczej nie chodzi o imponowanie,tylko jakieś urozmaicenie w coraz bardziej monotonnym pożyciu małżeńskim

      Usuń
  17. Zawiązał sobie sam krawat? ;)

    OdpowiedzUsuń