piątek, 2 listopada 2012

Szybki numerek

Z pisaniem tekstów jest jak z... seksem. 
Lubimy kochać się z rozmysłem i czule  bez patrzenia na upływający czas. Każdy detal ma smaczek i znaczenie. Niekiedy jednak nachodzi nas coś takiego, że... ręka noga mózg na ścianie. Zaś po kwadransie wzniecony tumult i kurz rozpierzchają, jakby ich nigdy nie było.
Dziś zatem tekst z cyklu "szybki numerek".

Rozmowa dwóch dobrych kolegów:
 Wiesz, od dawna marzę o kochance.
 I co zrobiłeś, by się spełniło?
 Nic!
– Jak to?
– Po prostu nic! Marzenia nic nie kosztują w przeciwieństwie do... kochanki.

47 komentarzy:

  1. Najpierw trzeba się wykosztować by ją mieć, później może trzeba sporo dorzucić by jej nie mieć, na koniec zaś często płaci się już za to czego już nie ma. I marzyć już się nawet nie chce, nie wspominając o wspomnieniach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójrz na to z innej strony: jeśli coś Cie nic nie kosztuje - nie tylko w wymiarze pieniędzy - to nie jesteś w stanie tego cenić. Marzyciel chciałby zjeść ciastko i je zachować. Niestety... nie ma tak lekko:-)

      Usuń
    2. Pitfal to po co w ogóle ją mieć? Wypominasz straty materialne i masz uraz bo marzenia o kochance nie godne nawet wspomnień. Nie ma nic za darmo, lub źle wybrałeś (marna kochanka) ;)

      Usuń
  2. Świat się zmienia. Nie jest powiedziane, że to kochanka ma mieć profity z tego nieformalnego związku. Wystarczy poszukać odpowiedniej kobiety :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hebiusie, Twój komentarz przywołał z pamięci stare prawdy: kto szuka znajduje oraz dla chcącego nic trudnego:-)

      Usuń
    2. ...I jeszcze :każdy ma to ,na co zasłużył ;-)

      Usuń
    3. Tak więc, Hebiusie, wniosek z tego prosty: wszystko, co nas spotyka jest... zasłużone:-)

      Usuń
  3. :)))Mój syn jak pytam jak tam dziewczyny odpowiada ze z dziewczynami mama to same koszty:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaa...Panowie to też działa w drugą stronę, o dobrego faceta w tych czasach też ciężko, biorąc pod uwagę to, że samotnych, rozwiedzionych kobiet jest na pęczki ... ja przez dłuższy czas spotykałam samych mamich synków bojących się życia, a o byciu kochankiem to już nie wspomnę...mogę bezczelnie dojść do wniosku czy w małżeństwie, czy w związku, czy w romansie, jest kasa jest i seks hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś taki pesymizm bije z Twoich słów, Ghio! Dla mnie szklanka jest zawsze do połowy pełna i tej wersji będę się trzymał.
      A z tym niedopasowanie już tak jest... czasami trzeba długo czekać, ale rzecz jasna CZYNNIE, by natrafić wreszcie na tę lub tego. Musi być ta właściwa przemysławka, by poczuć TO:-)

      Usuń
  5. Wniosek - " wszystko, co nas spotyka, jest zasłużone " - chyba nie do wszystkich jednako się odnosi ? Niektórym grzeszki uchodzą na sucho... Wszak Temida jest ślepa ( no, wiem,że niby wtedy bardziej obiektywna... ) i z tą sprawiedliwością nie jest najlepiej, niestety... Ale marzyć ZAWSZE WARTO... to rodzaj skrzydeł u ramion ! patrz:
    ( ROMANTYZM )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temida tak, ale los juz nie do końca. Wszak to my jesteśmy kowalami, czy jakoś tak. A jak już się nadarzy okazja to kuć żelazo i choćby czym prędzej oświadczyć się, by nie umknęła TA chwila.

      Usuń
  6. pozostaje niektórym pozostać w sferze marzeń...na zawsze...:P)))
    ciekawi mnie zawsze to,że facet każdy grosz wysupła na taką osobistą zabawkę jak samochód...i tu mu nie żal...ciekawe...:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochód to dla wielu przedłużenie tego... no... ten teges... EGO:-)

      Usuń
    2. a wiem,wiem...ja to z premedytacja napisałam...ale dalszy ciąg jest taki,ze jak już przedłuży ten,tego swój...swoje EGO...to co?od razu nastawia się na dalsze koszty?haha

      Usuń
    3. No w wielu przypadkach tak to niestety wygląda.
      Dziękuję Ci Panie Boże, że nie jestem właścicielem żadnego samochodu... :-)))

      Usuń
    4. oj tam,samochód trzeba miec taki,żeby pasował do...koloru futra kochanki,albo tworzył fajny kontrast...na jakiś czas będzie spokój:P)))
      hahaha...a ci co nie mają samochodu...chadzają sami...:P))))))
      to nie ja...to w jakimś filmie usłyszałam kiedyś...:P)))

      Usuń
    5. ....I ja dziękuję ,ze Mój Marian nie ma albo ma takie, na którym się znam ...czyli srebrne ;-)

      Usuń
    6. czyli jednak kolor...wiedziałam!!!!prawdziwa kobieta!:P

      Usuń
    7. krakowianka....no oczywista,że kolor.Fura,jak fura :ma 4 koła,jakiś dach,jakąś przestrzeń.Koło nosa lata mi znaczek .....ważny kolor i napis:"uwaga,baba" Autentyk .Otrzymałam od własnego syna:-))))

      Usuń
  7. Najwierniejszy mąż to chytrus;)
    Nigdy nie wyda złamanego grosza na żadną kochankę, bo mu będzie szkoda..;)

    Przypomniało mi się, jak to dawno temu kolega mojego męża postanowił się ożenić. I argumentował to tym, że już mu się nie opłaca być kawalerem, bo ciągle musi kupować wino, czy zapraszać do kina..;)
    Chyba... przeinwestował:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wszystko jasne, choć kawalerów coraz więcej. Czyżby zmiana obyczajów w materii picia wina?

      Usuń
  8. Jak to napisała moja znajoma:"Gdy Bóg stworzył mężczyznę, obiecał, że idealnego faceta będzie można spotkać na każdym rogu....a potem uczynił ziemię okrągłą":)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Goldi napisała doskonale, hahahaha! No tak, lepiej po prostu ożenić się;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój znacznie starszy brat, gdy oznajmiłem mu, że chcę popełnić małżeństwo, próbował mnie od tego odwieść. W końcu, gdy po dłuższej rozmowie zauważył, że nie ma mocnych na moje postanowienie podsumowął znanym powiedzeniem:
      Ożeń się, a będziesz żałował. Nie zrobisz tego, żałość będzie nie mniejsza. Cokolwiek zrobisz będziesz żałował:-)

      Usuń
    2. Ale za to była fajna impreza weselna;)

      Usuń
    3. Golden, ale można też zrobić fajne rozwodziny... skrzyknąć przyjaciół i radośnie się rozstać się w sali biesiadnej. Pora na zmianę zachowań:-)

      Usuń
    4. Jestem za, to znaczy przeciw rozwodom, ale za "rozwodzinami":)

      Usuń
    5. Każda okazja do imprezowania jest dobra i niekoneicznie musi to być od razu stypa:-)

      Usuń
  10. -to pokazuje jak trudno czasami zrozumieć,że zdrada jest też emocjonalna(uznawana przy rozwodzie w sądzie).....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrada jest przede wszystkim emocjonalna, bo fizyczność jest tylko dopełnieniem. Mój proboszcz przed laty mawiał do nas ministrantów:
      - Czy wiecie jakie grzechy są najgorsze?
      A gdy patrzyliśmy zaciekawieni co też kryje się za jego chytrym uśmieszkiem zaraz dopowiadał:
      - W myślach! Bo to człowiek nie użyje, a spowiadać się musi.
      PS. Było to nawiązanie do formuły spowiedzi powszechnej, w której wierni wypowiadają: "Spowiadam się... że zgrzeszyłem myślą, mową i uczynkiem..."

      Usuń
    2. emocjonalna zdrada....może bez sensu i nie na "ten" temat
      pytanie ,ale dasz radę sformualizować (ledwo napisałam ;-))określić?co to jest:
      1.zdrada emocjonalna????
      2.zdrada fizyczna ????

      Usuń
    3. Valiccorio, to temat na osobny wpis i tak sobie myślę, że Marian podejmie wyzwanie w tej materii. Na pewno dostanie wsparcie Pana C., z którym wiele rzeczy i spraw konsultuje:-)

      Usuń
  11. - Mamo, czy jak będę grzeczną dziewczynką, to będę miała męża?
    - tak skarbie
    - a jak będę złą dziewczynką?
    - będziesz miała kilku

    Tak więc spoko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, bardzo ciekawe:-)))

      Usuń
    2. Margarithes...grzeczne dziewczynki idą do nieba,niegrzeczne ,tam gdzie chcą ! Lezę,gdzie chcę......

      Usuń
    3. A mnie jednak bardziej wkurza niechlujstwo, nawet tych, co leżą gdzie chcą.

      Usuń
    4. ..może mała zmiana :-) nie "leżą" a "lezą" .....

      Usuń
    5. Margarithes, Valiccoria łazi (lezie), gdzie chce lub gdzie fantazja ją poniesie:-)))

      Usuń
  12. a nieco zmieniając temat:

    kobiety są jak tropikalny tajfun - najpierw jest przyjemnie, ciepło i wilgotno, a później one zabierają nasze domy i samochody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po grząskim gruncie stąpasz, Darku!
      Oby Twoja Helena nie dowiedziała się o ty,, co napisałeś. Ale tak między nami to zgadzam się z Twoją opinią:-)

      Usuń
    2. Bywa i tak, że to oni zabierają nasze domy, samochody, akurat kiedy leżę w szpitalu po mastektomii i próbuję się podnieść...

      no!

      Niczym to się panowie od kobiet nie różnią

      no może Wam nie amputują tak często piersi, poza tym bez sutka można żyć, bez całej piersi jest znacznie gorzej, nawet z protezą

      ech

      chyba odbiegłam od tematu, przepraszam :P

      Powinniście obydwaj przeczytać moją książkę - Czekając na Malinę - mimo, że wierszowana, jednak to zazębiająca się historia

      o nieobecności

      buziaki

      Usuń
    3. Margarithes, nie kwestionujemy z Darkiem tego, że faceci to też ludzie i też są zachłanni niektórzy... oczywiście.
      Nieobecność to pustka wokół, to grunt usuwający się pod nogami. Doświadczenie nieobecności dotyczyć może każdego bez wyjątku.

      Usuń
    4. Nie kwestionuję, że nie kwestionujecie :)

      Poza tym - pozdrawiam chłopaki i uściski dla Heli. O!

      Usuń