sobota, 10 listopada 2012

Smutny pan, smętny pan

Są dni, gdy już nie wytrzymujesz tempa, gdy odczuwasz dojmujące zmęczenie, nie dajesz rady i marzysz, by zaszyć się w mysią dziurę. Warto wtedy postawić sobie pytanie: A gdzie w tym wszystkim ja? 
Dziś taki stan ciała i umysłu dotknął Pana C. Pomyślał pozytywnie i postanowił sprawić sobie przyjemność. Po lekkim obiedzie i krótkim odpoczynku wziął się był i udał na basen. Obiekt znakomicie wyposażony i oferujący wiele atrakcji dla umęczonego ciała. Postanowił skorzystać tylko z trzech: pływanie, sauna sucha i sauna mokra. By nie było monotonii w regeneracji sił i witalności narzucił sobie reżim: kilka długości basenu, sauna sucha, znów basen, sauna mokra i na koniec basen. No taki... full wypas przez siedemdziesiąt pięć minut. 
Za każdym razem idąc do sauny Pan C. przechodził obok jaccuzzi, w którym widział tego samego mężczyznę. Na pierwszy rzut oka, którego oczywiście nie ma - tak samo, jak nie ma drugiego rzutu, czy przysłowiowego kąta oka - mężczyzna mieścił się w przedziale pomiędzy trzydzieści a pięćdziesiąt lat. Tej wiekowej nieokreśloności dodawał mu policyjny wąsik pod nosem. Minę miał bardzo smutną i sprawiał wrażenie, jakby siedział tam za karę. Nie ruszał się z miejsca przynajmniej przez godzinę. 
Wychodząc z basenu Pan C. zauważył go ponownie. Pomagał żonie ubierać dwoje dzieci w wieku poniżej dziesięciu lat. 
Pan C. pomyślał: tak właśnie wygląda dobrze spełniony ojcowski obowiązek.

Poniżej luźne skojarzenie z panem widzianym w jaccuzzi
wyśpiewane przez Jerzego Połomskiego.


36 komentarzy:

  1. Poświęcił się chłopina i tyle. Mi się zdarzało całe godziny basenowe "prześlizgać" na zjeżdżalni dla sześciolatków. Bo młody sam się bał... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody, jak młody, ale ile frajdy dzięki temu miałeś:-)
      Warto czasami stać się jako dzieci i odsłonić w sobie szczerą radość.

      Usuń
  2. Nigdy nie byłam w saunie. Kiedyś, gdy byłam piękna i młoda, chciałam się wybrać, ale nie wyszło. A teraz już nie mam ochoty;)
    Podziwiam te X długości basenów, teraz zapewne Pan C jest , jak młody bóg?;))

    Facecik z wąsikiem nie umie cieszyć się tym, co ma. Mógłby popływać, pogadać z panem C w saunie, albo rozkoszować się bąbelkami...;) Ale myślę, że to typ, który dla świętego spokoju (na razie) bawi się w obowiązkowego tatusia, tworząc obraz szczęśliwej rodzinki. Może będzie startował w wyborach na radnego?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto go tam wie. Do aktywności sportowej motywuje mnie mój ojciec pokonujący rowerem 20-30 km dziennie (89 lat) i kuzyn Andrzej (rocznik przedwojenny), który swobodnie 2-3 razy w tygodniu pokonuje 25 długości basenu.
      Jak się ma długofalowe plany życiowe trzeba dbać o kondycję:-)))

      Usuń
    2. Jestem pod wrazeniem!! "Trening czyni mistrza", a przy okazji można powiedzieć, że w genach masz skłonność do długich dystansów;)
      Jestem naprawdę pełna uznania:))
      I domyślam się też, że za taką sprawnością fizyczną Twoich bliskich idzie nie mniejsza umysłowa - finezyjność i bystrość rozumowania.

      Usuń
  3. ten smutny pan,jak większość tatusiów,spełnił był swój obowiązek,bo przy koleżankach to by pewnie wyprzedził jak torpeda pana C w długościach basenów...:P))))
    W sumie to może nie lubi basenów?siadł biedaczysko w tym jacuzzi,poddając się obojętnie relaksacyjnemu działaniu wody,nie musząc wymachiwac nogami i rękami...jak pan C.:P))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wielu ojców czuję się jak piąte koło u wozu. Nie włączają się w wychowanie i zajmowanie dziećmi i w takich sytuacjach czują się niezręcznie, nie wiedzą, co ze sobą począć.

      Usuń
    2. dużo w tym racji,wielu ojcow w tygodniu cały dzien siedzą w pracy,bo coraz częściej wymagana jest dyspozycyjnośc,albo są na wyjazdach zagranicznych(mam koleżanke,ktorej mąż jest kierowcą tira na trasach międzynarodowych),wpada do domu raz na 2,3 tygodnie,dziecmi zajmuje się ona...
      Sa tez faceci,których same kobiety traktują jak 5 koło u wozu,bo one same zrobią to najlepiej...i on zepchnięty na dalszy plan jako ojciec,woli się nie wtrącac,a jak już idą razem np.na basen,woli jak kobieta zajmie się dziecmi...bo ona już go tak nauczyła,na swoją zgubę...:P

      Usuń
  4. Samotna godzina w jaccuzzi to średni powód do radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mina tego gościa mówiła wszystko. A jeszcze, gdy zobaczyłem tę ostatnią scenkę przy wyjściu wszystko stało się jasne:-)

      Usuń
  5. Dlaczego nie umie korzystac z okazji i byc z dziecmi jak dziecko... Pan z wasikiem stracil kolejna okazje...aby zdazyl jeszcze...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak jest, że czas umyka bezpowrotnie, choćby w bąbelkach jaccuzzi.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. W rzeczy samej, ale zapomniał o tych maluszkach...

      Usuń
    2. Oj, może on się nimi opiekuje cały tydzień, a w weekend żona?

      Krzysiu...

      Usuń
    3. Dziesięciolatki, to maluszki?

      Usuń
    4. Nie wyglądał mi na zajmującego się dziećmi przez cały tydzień. W byciu tatą nie ma czegoś takiego, jak wolny weekend.

      Usuń
  7. Ech, basen to moja odskocznia.
    Kiedy mam coś ważnego do przemyślenia
    albo muszę podjąć jakąś ważną decyzję
    udaję się właśnie na pływalnię.
    Woda, ja i moje myśli... jakoś dziwnie
    się wtedy klarują i dają odpowiedzi.
    Kiedy wracam do domu, mając za sobą
    średnio 1500-2000 m. doznaję tego
    cudownego zmęczenia, które pozwala mi
    zasnąć snem głębokim i obudzić się
    rankiem wypoczętą, z nowymi pomysłami.
    Woda, to mój żywioł...
    czasem myślę, że w poprzednim życiu
    byłam rybką albo delfinem... ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pływając po kilku minutach wprawiasz ciało jednostajny rytm... coś w rodzaju mantry. A wtedy można już porządkować myśli i emocje.zamierzam częściej korzystać z takiej możliwości:)

      Usuń
    2. Ja też...
      Ostatnio trochę
      zaniedbałam treningi. :-(

      Usuń
  8. Ten facet w jaccuzzi niestety bardzo mi kogoś przypomina... Taki typ zakompleksionego mężczyzny, co to "nie będzie z siebie robil idioty i BAWIŁ się jak dzieciak jakiś" z wlasnymi dziecmi nawet - na lodowisku, basenie, trawniku przed blokiem... On tylko popatrzy, poczeka, dopilnuje z boku. Boi się radości życia.
    Jestem pełna podziwu dla rodzinnej kondycji - macie dobre geny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genom trzeba pomagać i w miarę możliwości dbam o nie. Mój tato - w wigilię Bożego Narodzenia - skończy 89 lat. Sam mieszka i codziennie rowerem przemierza 20-30 km. Kiedyś bywało, że dwukrotnie więcej, ale lata robią swoje:)

      Usuń
  9. -och rodzina ,to rodzina,wiesz czasami człowiek chce być sam ,coś zrobić tylko dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nieraz jest.Chociaż może to są tylko chwile

      Usuń
    2. Krystiano, wtedy, gdy chce być sam to jak, jak w opisanym poście ide na basen sam. Najczęściej na przemyślenia wybieram się jednak z kijami nordikowymi i przemierzam lady w wokół swojej Złotej Góry.

      Usuń
    3. Lubię pobyć sama ze sobą, uwielbiam spacery(ja nazywam je "z kijkami") w moim lesie, jeszcze nie mam nazwy swojej góry...

      Usuń
  10. Wiecie co może faceta "wpakować" w depresję? Są 3 możliwości:utrata pracy,śmierć zony i....rysa na lakierze.

    OdpowiedzUsuń
  11. nad pewnymi pytaniami lepiej się nie zastanawiać... wnioski mogą być niebezpieczne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tam Caddi, czepiasz się faceta;) Po prostu, rodzinka wyłazi mu już bokiem i tyle!
    Tak serio: dziwi mnie ten Twój opis; u mnie w dzieciństwie było zupełnie inaczej( czyt: ODWROTNIE) To Ojciec uczył nas pływać, chodził z nami na basen, zabierał nas nad morze i jeziora i był zawsze naszym najlepszym nauczycielem i zarazem kompanem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czepiam się gościa. Ot, tylko opisałem co widziały oczy moje:-)))

      Usuń
  13. A mnie pływanie w basenie zwyczajnie nudzi. Zawsze mam nieodparte wrażenie, że jestem rybką w słoiku. Pewnie ten facet ma tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie był sam, mógł się wykazać, ale najzwyczajniej nie chciał. Poza tym, Wugusiu, gość z wyglądu półtora nieszczęścia:-)

      Usuń
  14. Mieliśmy niedaleko naszej wsi piękny basen położony na skarpie nad jeziorem i z widokiem. Wymiary sportowe. Mieliśmy, bo właściciel - TKKF warszawski nagle na początku aktualnego sezonu, zamknął go do odwołania. Ludzie dostali wypowiedzenia. Znaczy się za pół roku powstanie nad jeziorem Sierakowskim nowe SPA, a dostęp do basenu będzie ograniczony, droższy i w ogóle nie wiadomo jaki. Cóż polskie myślenie.
    Teraz zmuszeni jesteśmy jeździć do Międzyrzecza - ok. 50km. Basen piękny, tylko trochę daleko. Nie poddajemy się jednak - sezon basenowy rozpoczęliśmy i jest nam z tym dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń