czwartek, 8 listopada 2012

Głowa zdrajcy

Zapach, który Hela przywiozła Marianowi jest bardzo subtelny i delikatny, zarazem jednak wyrazisty w sposób, który odróżnia go od innych, a od mężczyzn pachnących przemysławką szczególnie. Nie znał tego zapachu, ale schlebiało mu, że Hela bardzo osobiście traktuje ten sposób oznaczania go. W tym co czuła, co robiła z nim i dla niego wszystko było bezwarunkowe... nawet zaborczość i chorobliwa zazdrość. Kiedyś próbował z tym walczyć, ale teraz nie umiałby tak naprawdę bez tego funkcjonować. To forma uzależnienia. Jedynie Pan C. zna wszystkie zawiłości tego przedziwnego związku Mariana z Helą.
– Wiesz, Caddi – powiedziała Hela, gdy ten wpadł do nich na jedną z popołudniowych pogawędek – zaglądam czasami na ten twój blog. Nie oceniam tej potrzeby pisania, ale...
– To miło, że znajdujesz czas i ochotę na te moje opowiastki – skwitował Pan C.
– Dobrze nazwałeś to, co opisujesz... opowiastki, ale mniejsza z tym. Epatuje z nich taki męski punkt widzenia i kompletne nierozumienie kobiet. Niewiele różnisz się od Mariana i pewnie dlatego tyle lat trzymacie się razem. Jego przynajmniej mam pod kontrolą.
Marian i Pan C. porozumiewawczo spojrzeli po sobie i czekali na ciąg dalszy, bo że taki nastąpi nie mieli wątpliwości.
– W jednym z komentarzy ktoś napisał, że zdrada emocjonalna jest uznawana w sądzie, jako wystarczający powód do uznania winy współmałżonka. Ten ktoś nieświadomie zakładał, że liczy się głównie zdrada fizyczna. Ty natomiast odwróciłeś wszystko i zbagatelizowałeś stawiając wszystko na zdradę emocjonalną.
– Bo tak jest, Helu – powiedział Pan C. – Żeby doszło do zdrady fizycznej najpierw musi pojawić się coś... w głowie zdrajcy lub zdrajczyni, jak kto woli.
W oczach Pana C. pojawiła się iskierka satysfakcji.. 
– Hola! Panowie! A co z sytuacją, gdy facet korzysta z usług seksualnych za pieniądze? Nie angażuje się emocjonalnie?
– Chyba nie – włączył się Marian – przecież on nie kocha tej kobiety tylko zaspokaja swoje potrzeby...
– Aha! Rozumiem, że gotów jesteś na to, bo nie uznajesz tego za zdradę?
– Ależ, Heleno! Mówię czysto teoretycznie...
– A gdybym to ja chciała w taki czysto fizyczny sposób poczuć innego mężczyznę i to bez zaangażowania emocjonalnego? To byłoby to w porządku? Czy wiedząc, że moją skórę i ciało dotykał inny mężczyzna nie  odczuwałbyś dyskomfortu?
– Dlaczego wszystko przenosisz na płaszczyznę relacji z Marianem? – zapytał Pan C. – Przecież to tylko marginalna uwaga w jakiejś tam dyskusji.
– Owszem, ale chciałabym wiedzieć, co w praktyce oznacza to dla mężczyzn, a szczególnie dla Mariana. Dla mnie to wszystko jest razem i nie da się rozdzielić. Czasami nie dochodzi do zdrady fizycznej, choć ta jest najobrzydliwsza, ale narusza to moje terytorium, moją osobistą przestrzeń, w którą wchodzi ktoś obcy.
– Helu, w tym co odpowiedziałem w komentarzu dałem wyraz takiemu rozumieniu zdrady, że ona zawsze  ma początek w umyśle i emocjach. Nie ma fizyczności bez przyzwolenia woli...
– Caddi, nie filozofuj i nie komplikuj spraw najprostszych. Żadna pliszka nie ma prawa wyobrażać sobie czegokolwiek z moim Marianem. Ich obecność, spojrzenia, czy rozmowa z nim doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Wiem, wiem...  nie da się uniknąć takich sytuacji, ale jestem zazdrosna o jego myśli, o niego całego...
Marian spojrzał na Helę błagalnym wzrokiem. Momentalnie to wychwyciła i powiedziała najczulej, jak tylko potrafi:
– Marian! Już dobrze. Nie drążmy tematu. Ale powiedz, proszę, z kim będzie ci tak źle i dobrze, jak ze mną?


Robert Ballagh, 
Woman with a Jackson Pollock - in 16 Parts








60 komentarzy:

  1. podsumowanie godne wykucia w kamieniu ;-). Chroń nas Panie Boże przed troską kobiet, z wybuchem supernowej poradzimy sobie sami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Onibe, bo kobieta jest ekstremalnym wyzwaniem dla każdego mężczyzny.

      Bo miłość jest wtedy, gdy... stajesz się kamieniem u szyi... i skrzydłami u ramion - poetycki zapis znaleziony w sieci i życzliwie podesłany:-)

      Usuń
  2. "Żadna pliszka nie ma prawa wyobrażać sobie czegokolwiek z moim Marianem. Ich obecność, spojrzenia, czy rozmowa z nim doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Wiem, wiem... nie da się uniknąć takich sytuacji, ale jestem zazdrosna o jego myśli, o niego całego..."

    Hela jest przede wszystkim niekonsekwentna. Bo to, że pliszki myślą o Marianie, nie oznacza jeszcze, że Marian myśli o pliszkach. To czego tak niepewna jest Hela? Chęci pliszek? Czy chęci Mariana? ;-)
    Czy też, co nie daj Boże, uznaje Mariana za bezwolnego idiotę, którego pliszka łatwo zaćwierka? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, chyba znasz starą prawdę kobieta zmienną jest choć nie oznacza to, że kobiety nie są konsekwentne. Nie należy jednak przykładać męskiej miary i męskiej logiki. To dwie różne czasoprzestrzenie?

      PS. Byłoby miło, gdybyś się za każdym razem podpisał/podpisała.

      Usuń
    2. Upss.. Przepraszam, tym razem się podpiszę. :-)
      Hela rozumuje w myśl zasady "okazja czyni złodzieja". ;-)
      Pretensja do pliszek, że są, jest jak pretensja do garbatego, że ma proste dzieci, bo to przecież Marian, a nie pliszki, coś Heli kiedyś dobrowolnie obiecał.
      Na marginesie: skąd założenie, że prezentuję męski punkt widzenia?!?
      Ona

      Usuń
    3. Żadnego założenie... może raczej męska forma 'Anonimowy'.
      Hela nie myśli w kategoriach "okazja czyni złodzieja" co raczej złodziejki mogłyby skorzystać z okazji, gdyby Marian - w co wątpię - okazał chwilę słabości. Z tego, co wie i donosi Pan C. nigdy nie wystąpiły takie okoliczności:-)

      Usuń
    4. I o to nieokazywanie słabości właśnie najbardziej chodzi! :-)
      Pewność nie istnieje, ale są przesłanki.
      Jeśli na horyzoncie życia mojego Mariana pojawiała się jakaś pliszka, to oczywiście nie przepadałam za nią, ale pretensje miałam do niego. A przede wszystkim zadawałam sobie pytanie, jakiej rysy nie zauważyłam. Bo najpierw jest rysa, potem szczelina, a dopiero potem pliszka, która może w niej uwić gniazdko. :-)
      Albo pliszek – bo w drugą stronę to też tak działa. Ciekawe swoją drogą, że Marian nie ma takich dylematów. A może ma? :-) Pozdrawiam.
      Ona

      Usuń
    5. Ta wizualizacja szczelin, w którym pliszki wiją gniazda, bardzo wymowna.
      Co do dylematów Mariana to rzeczywiście ich nie miał i nie ma. Hela, odkąd uświadomiła mu, że jest kobietą jego życia, całkowicie zawładnęła jego uczuciami. I dobrze:-)

      Usuń
    6. A dzięki, dzięki. :-)
      Nie chodziło mi o Marianowe dylematy co do słuszności dokonanego wyboru Kobiety Życia, a raczej o odwrócenie sytuacji. Ciekawie by było poczytać, co myśli, czuje i robi Marian, gdy to na drodze Heli staje jakiś realny bądź wyimaginowany pliszek. :-)
      No, cóż, może kiedyś.
      Ona

      Usuń
    7. Dobry pomysł mi podsuwasz. Muszę Pana C. poprosić by podpytał Mariana. Może to być ciekawy przyczynek do zrozumienia sprawy pliszek a rebours:-)

      Usuń
  3. Na miejscu Pana C miałabym się na baczności. Hela zrobi wszystko, by ochronić Mariana przed złym (w jej ocenie) wpływem Pana C, a to oznacza, że nie cofnie się przed niczym...


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle lat wytrwał przy Marianie, więc chyba jest już uodporniony i... uzależniony od tych dwojga:-)

      Usuń
  4. Hela wie, co mówi, i wie co myśli Marian

    taaak

    Marian ją kocha, tu nie mam najmniejszej wątpliwości

    Bo kto by z taką pliszką wytrzymał :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co mi wiadomo to pliszkami są wszystkie inne poza Helą:-)

      Usuń
    2. Z mojego punktu widzenia Krzysiu, ona też jest pliszką

      spoko

      Każda pliszka nie jest pliszką, pliszkami są tylko inne pliszki

      no, tak sobie marudzę :P

      Usuń
    3. Oj tam! Lubię ich obydwoje, bo są mi bliscy bez względu na swoje przywary i ułomności:-)

      Usuń
    4. ale ja też ich lubię :) Do czasu kiedy Hela nie ma sprośnych myśli o moim facecie, nic jej nie grozi :P

      hehe

      Usuń
    5. Myśli, jak myśli, byle nie podejmowała działań:-)

      Usuń
    6. Na działania będzie za późno... ja tam pliszki jednym ciosem powalam :P

      Usuń
    7. Domyślam się, że są to zapowiedzi osłonowo-odstraszające potencjalne zagrożenia:-)))

      Usuń
    8. No dobrze, rozgryzłeś mnie. Żartuję sobie, mam swoją teorię na temat pliszek i Heli :P

      Ta jej zazdrość nie bierze się z czapki, musiała być niezłą aparatką :P

      Usuń
    9. Jej coś na rzeczy w tym, co napisałaś. Moje historie to taka licentia poetica w luźnym związku z tym, co jest w rzeczywistości:-)

      Usuń
    10. Tylko kobieta wie do czego jest zdolna druga kobieta... nie odczuwają zazdrości te, które w życiu nie przekroczyły nieprzekraczalnego. I to burzenie się, rzucanie w Helę, że taka i owaka... Spoko, ja tam Helę rozumiem. Z autopsji i na swój sposób.

      Usuń
  5. Zaborcza zazdrość to raczej nic zdrowego. Szczęścia chyba też nie daje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęścia nie daje, ale brak zazdrości i obojętność są jeszcze gorsze.
      Emocjonalna pustka wokół zabija i wytrawia do cna.

      Usuń
    2. Brak zazdrości to może być też altruizm, radosna gotowość dzielenia się z innymi tym, co dla nas najlepsze :P

      Usuń
  6. Ta definicja miłości...z "kamieniem i skrzydłami " jest w/g mnie bardzo trafna( zaznaczam, że to subiektywne odczucie ).
    Myśl - pointa notki, to już klasyka, oczywiście... a w sumie opowiastka dająca do myślenia...i wszak, o to chodzi... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby było lekko w związkach to nie trzeba by wzajemnych relacji zabezpieczać uroczystymi deklaracjami wobec urzędowych świadków. Przysięgi to tylko wyraz znajomości ludzkiej natury. Ważne by rzeczone źle nie zyskało przewagi nad dobrze:-)

      Usuń
  7. Definicja miłości z KOMENTARZA... - OCZYWIŚCIE - uzupełniam swą wypowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm ja tam też jestem zazdrosna i co moje to nie rusz!:))))Ale jednak bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to jesteś taka trochę helowata i gdybyś znała jakiegoś Pana C. to zapewne byłabyś bohaterką wielu jego wpisów:-))))

      Usuń
    2. Caddi do Heli to mi bardzo dużo brakuje i z pewnością nie dorastam jej do piet:)))ale...ale mam ja kilka epizodów na swym koncie i to całkiem całkiem.jeden z nich opisałam na starym blogu pod tytułem Świństwo:)))

      Usuń
    3. Każdemu w życiu troszkę się nazbiera takich epizodów, które później można opowiadać:-)

      Usuń
  9. Widać, że Hela i Marian się kochają i prawdopodobnie wzajemna relacja im odpowiada, ale...
    ta szczypta zazdrości niektórym się podoba, ale może i zabić związek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich związek jest wzorcowy, choć z boku może wyglądać to jak zaprzeczenie miłości.
      Zazdroszczę im tego trwania przy sobie i ze sobą. To piękny związke, a jedno bez drugiego nie może żyć.

      Usuń
    2. To faktycznie pozazdrościć...
      rzadko, ale dobrze, że się zdarza... znaczy, że warto wierzyć w miłość:-)

      Usuń
  10. Marian jest chyba pantoflarzem z wyboru. Uszanujmy jego wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marian i Hela są przede wszystkim czarnym snem dla wielu. Dzięki nim jesteśmy szczęśliwsi, że nas to nie spotkało.

      Usuń
  11. Wugusiu, Ty jak rasowy facet!:)))
    Ja tu prawie nie dowierzam uczuciu, a Ty tak od razu "z grubej rury", hehe
    Czy każdy szanujący i kochający żonę mężczyzna, musi od razu być w oczach innych pantoflarzem? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem, że określenie pantoflarz ma głównie pejoratywne skojarzenia. Dla mnie (w kontekście wcześniejszych wpisów) to Pan Wygodnicki; po co zmieniać Helę na nowszy model skoro jest jako tako. Stabilizacja jest często cenniejsza niż gołąb na dachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK. Ale w ten sposób zaprzeczasz temu, co wyżej w komentarzu napisał o tej parze Caddi...
      a przy okazji - czasem w takiej stabilizacji można się udusić... chyba, że faktycznie jest się Wygodnickim:)

      Usuń
  13. Even, z pewnością zgodzimy się w tym, że nie ma recepty na szczęście. Zwłaszcza w związkach, które już trwają, w dodatku przez długie lata. Nie potępiam, nie ośmieszam żadnej ze stron. Z zewnątrz można oczywiście podśmiewać się z każdego aktora tego "spektaklu", od strony damskiej czy męskiej. Skoro do dnia dzisiejszego są razem to znaczy, że nasze widzenie - mniej lub bardziej humorystyczne - nie ma dla nich większego znaczenia.
    Skoro zostałem wezwany do tablicy jako facet - to powiem, że Marian określenie "pantoflarz" winien znosić dzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie to napisałeś :)
      Masz rację, podśmiewamy się czasem, bo dostrzegamy nieraz swoje małe słabostki... ale chylę czoła zawsze przed tymi, którym się udało - i nieważne, jak są postrzegani, liczy się, że im ze sobą dobrze...:)

      Usuń
  14. Ja wiem jedno:kobiety sa po to,by je kochac, a nie rozumiec...a mezczyzni wiadomo: maja kochac!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dyskutujemy, spieramy się, a Judyta wyłożyła krótko i na temat. teraz to Hela będzie się mogła zawsze podeprzeć tą oczywistą oczywistością, a Marian nie będzie miał argumentów: ma kochać Helę, jak dotąd a nawet bardziej:-)

      Usuń
  15. a wiesz,że ja...zaczynam Helę rozumiec?...Im dłużej czytam o Marianie i Heli,utwierdzam się,że...Hela go nie zaskoczy,to stary wyga,on doskonale wie,że kochając Helę,musi jej zaprzeczac,dawac dowody miłości...To związek z długim stażem,więc facet wie co robi...:P))
    Po co mu jakieś kłótnie,gdyby odważył się ,tylko w żartach,pochwalic np.sukienkę sąsiadki z naprzeciwka...:P))))
    A tak naprawdę to chyba...Hela jednak ufa Marianowi,bo przez tyle lat,gdyby naprawdę żyła w chorobliwej zazdrości...to by zbrzydła,zczezła i tylko zrzędliwa się stała...a ja podejrzewam,że jest...odwrotnie.:P)))
    Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz Caddi...czy Marian jest choc trochę zazdrosny o Helę?...tak z Twoich wieloletnich obserwacji?..tylko mi tu szczerze...;p)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smoczyco, ujęłaś sedno tych relacji i zarazem dostrzegasz mądrość. Nie zawsze należy mówić to, co się dostrzega lub myśli i Marian taką sprawność posiada. To, co Pan C. opisuje jest nieco przefiltrowane, by uwypuklić pewne aspekty ich relacji. Nie kryje, że jest to męski punkt widzenia. Skoro są przyjaciółmi od ponad trzydziestu lat to czyj punkt widzenia miałby tu reprezentować.
      Co do postawionego w trybie kategorycznym pytania o zazdrość Mariana nie mogę zaprzeczyć, że jest to uczucie, które go dotyka. Helena jest bardzo atrakcyjną kobietą, zwraca uwagę otoczenia. Może Marian nie okazuje zazdrości w taki sposób, jak ona, ale doskwiera mu to czasami. Ich relacje - mimo upływu lat - są bardzo energetyczne, czego nie można powiedzieć o innych obserwowanych związkach.

      Usuń
    2. wiesz Caddi...po pierwszym poście który tu przeczytałam o Heli i Marianie,to ja przejaskrawiłam,bo myślałam,że Ty poważnie o nich piszesz...
      Hela dba o siebie,na pewno głównie robi to dla Mariana...co po 30 latach chwali się,a jakże...bo różnie bywa w związkach,czasem kobieta myśli,że nie musi,bo ma już swojego pewnego mężulka,a tu by się niejedna sparzyła...bo facet zawsze będzie wzrokowcem...:P)))
      No to niech im sie dalej wiedzie...a ja nareszcie pojęłam o co chodzi...hahaha

      Usuń
    3. Ależ to wszystko jest na poważnie z tym tylko, że jest to obraz widziany z jakiejś konkretnej perspektywy... męskiej:-)))

      Usuń
    4. wiem,wiem,ale ta Twoja perspektywa jest taka,że można się nieraz naciąc nieźle...haha.Jakoś tak bardziej Twoja perspektywa dotyczy przejaskrawienia tej zazdrości Heli...a Mariana jakby trochę oszczędzasz...i tu smok fuknął ze złości...toz to jeden męski front!...zaczynam lubieć Helę,wiesz...:P)))
      a Ty Caddi masz minusa,bo czepiasz się więcej biednej Heli!O!
      no widzisz co zrobiłeś?...:P

      Usuń
    5. Nie czepiam się Heli! Po prostu opisuję to nieco w krzywym zwierciadle, ale w nim lepiej widać wszystkie nasze przywary i śmiesznostki:-)

      Usuń
    6. tak,masz racje Caddi,ja oczywiście żartem tu piszę,myślę,że Hela jest wdzięczniejszym obiektem,który jakby więcej nadaje się do pokazania naszych wad i śmiesznostek...według...Caddiego.P))
      Bo nie zaprzeczysz,że Hela jest tu główną bohaterką u Ciebie?...:P))))
      Domyślam się,że po prostu ich oboje lubisz,a pewne ich zachowania ,troszke przejaskrawione,nadają się na temat posta...i fajnie.:)
      W sumie to życiowy tekst,bo takie zachowania są w niejednym związku,raz kobieta "przesadza",raz facet.:)

      Usuń
  16. -zgadzam się z wg lepsze to co znamy niż nowe,a swoją drogą tyle lat to znają się i wiedzą co które chce.....)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze dodam cudze chwalicie, swego nie znacie... to taka uwaga dla malkontentów:-)

      Usuń
  17. Ja tylko prześlę - tradycyjnie już- serdeczne pozdrowienia dla Heli:)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Towarzysze!
    Obywatele!
    Ludu pracujący miast i wsi!
    Ja w kwestii formalnej!
    Chciałabym zauważyć, że wśród 7 najpoczytniejszych wpisów niejakiego Caddiego ponad 70% rozważa relacje damsko-męskie i jest o sexie. Oznacza to, że naród zamiast interesować się gospodarką, polityką, ginącymi gatunkami, zanieczyszczeniem środowiska, wiosennymi zasiewami i zbieraniem chrustu, mysli głownie o dupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo seks i... relacje to sól ziemi i sens doczesnej wędrówki:-)))

      Usuń
  19. Ej Caddi prześmiewco i kpiarzu! Niezłe temaciki nam podsyłasz i zaczyna się wrzawa,i prześciganie w pomysłach typu "co na to poradzić".Zapewne te świdrujące oczka aż błyszczą Ci z samozadowolenia, że wsadziłeś kij w mrowisko. Marianna

    OdpowiedzUsuń