piątek, 16 listopada 2012

FADO

Kilka dni temu Hela wróciła z pracy bardzo podekscytowana. Niewiele mówiła, ale Marian czuł, że szuka okazji, by wyrzucić z siebie to, co ją nakręcało. Dostrzegał, że była na granicy eksplozji... Muszę, bo się uduszę.
 Wiesz, kochanie, dawno nie byliśmy na romantycznej kolacji.
 Ależ codziennie mamy kolację – skwitował Marian – no chyba, że ty lub ja jesteśmy gdzieś na wyjeździe.
 Marian... ale mi się marzy czasami właśnie takie miejsce, jak Fado, gdzie jest stolik dla dwojga, od sali oddziela nas dyskretny parawan, a w tle sączy się nastrojowa muzyka. Marzę, by twarze rozświetlał migocący płomień świecy i... tylko my.
Pan C. i czytelnicy wiedzą, że jak Hela sobie coś umyśli to jest niczym buldożer i nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Swoje zamierzenie doprowadza do końca. Marian też to wie, choć czasami wydaje się mu, że jest inaczej. Ale... to mało znaczący szczegół. 
Około dwudziestej znaleźli się w wymarzonym przez Helę miejscu. Marian odetchnął i nawet czuł zadowolenie, że wyszli z domu. Kelner podał karty i wycofał się dyskretnie wyczekując ich decyzji. Po chwili Hela znacząco odwróciła głowę dając znać, że jest już gotowa złożyć zamówienie. Dobitnym i wyraźnym głosem odczytywała z karty swój wybór.
– A teraz Ty, kochanie – zwróciła się do Mariana.
Marian mówił tak cicho, że kelner kilkakrotnie prosił o powtórzenie, by dokładnie zanotować jego zamówienie.  Nie krył poirytowania, które w pewnym momencie znalazło finał w uwadze:
– Pan to chyba nigdy nie pokłócił się ze swoją żoną.



Inspiracja: Wuguś w Wiedniu.

35 komentarzy:

  1. Teoria ewolucji Lamarcka mówi, ze organ nieużywany zanika. W tym wypadku są to struny głosowe Mariana.

    Bardzo, bardzo lubię Marizę, a to fado zawsze wywołuje u mnie dreszcze http://www.youtube.com/watch?v=XQrq7nLPHEw&feature=fvwrel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze,że w przypadku Mariana ta teoria znalazła praktyczną weryfikację w odniesieniu do strun głosowych:-)

      Usuń
  2. Ja też tak myślę,Caddi,że jeśli jedyny zanikający organ Mariana,(długa nieużywalnośc),to struny głosowe,to wszystko w porządku...:P)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jesteś doświadczoną kobietą, dlatego już nie drżę o stan organów przyjaciela:-)

      Usuń
    2. haha,alez Caddi,nie przeceniaj mnie,bo ja im starsza tym głupsza jestem,ale...skupiłam się na strunach głosowych Mariana,są jak słaba bateria,na wyczerpaniu...:P)))

      Usuń
    3. Ludzie starsi (zaliczam się do nich) mają to do siebie, że może mniej już mogą, ale pogawędzić to bez ograniczeń. Zatem, co sobie pogadamy to nasze. Struny, czy jak je zwał, niech mu będzie na zdrowie:-)

      Usuń
    4. tak,niech mu będzie na zdrowie,a tak ujmując temat z drugiej strony,myśle,że kelner był jakiś nerwowy...albo przyzwyczajony do głośnych i wybrednych klientów...:P
      myslę,że wieczór był romantyczny:)

      Usuń
  3. się żeś zainspirował, ale co prawda to prawda ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Wugusiu!!! mówiłem i pisałem Ci już, że w Twoich tekstach iskrzą skojarzenia. Nie dziw się więc, że Pan C. czerpie inspirację:-)

      Usuń
  4. Bardzo lubię fado - zwłaszcza w wykonaniu Marizy. Jeśli w tle leciało fado, to marian po prostu nie chciał zagłuszać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O własnie! Muszę go koniecznie dopytać, ale jest tez i wielce możliwe, że kelner był przygłuchy.

      Usuń
  5. Hmmm...

    Czegoś tu zdecydowanie brak.

    Hela puściłaby płazem tak bezczelną uwagę kelnera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona odczytała to jako dowód uznania dla siebie. Zapewne zinterpretowała, że kelner uznaje jej wyższość nad Marianem. Gdyby zamiast kelnera była to jakaś pliszka, to wieczór mógłby potoczyć się inaczej... ręka noga mózg na ścianie:-)

      Usuń
  6. Uwaga ? "Gdzież by śmiał" lub też "Gdzież bym śmiał" - któraś z tych by mogła paść i pewnie by pasowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)))) Heli podoba się Twój sposób myślenia.

      Usuń
  7. -byłam w tym kraju i Fado mam do dziś w uszach ich kuchnia jest najlepsza z jaką do tej pory się spotkałam .To tygiel z całego swiata....)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystiano, czy musisz wywoływać zazdroszczywanie????:-)

      Usuń
  8. Co zamówili? Pytam, bo nie dosłyszałem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A to ci bystry kelner! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele ryzykował wypowiadając taką opinię przy Heli. Miał dużo szczęścia.

      Usuń
  10. ...albo kłócił się i przegrał ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marian nigdy nie przegrywa. On wie, że hela ma zawsze rację:-)

      Usuń
  11. Caddi, zainspirowałeś mnie do napisania o ojcu i córce. Nie raz już!
    Specjalnie dla Ciebie córka " pewnego Mariana" :
    http://angiewitch.wordpress.com/2012/11/17/4535/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inspiracje, inspiracje... i tak to się kręci, bo inaczej świat byłby bardzo nudny. Tak się składa, że Marian z Helą nie mają córki, w przeciwieństwie do dumnego Pana C., ale to już insza inszość:-)))

      Usuń
  12. Oj tam, oj tam. Nie kłócił się, też coś. Po prostu nauczył się żyć z Helą, a jedyna słuszna linia myślenia Heli została po latach nagrodzona.
    Fado - piękne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jest tak jak napisałaś, Emko. Podejrzewam nawet, że zna tę sławetną modlitwę polecaną człowiekowi (każdemu) uwikłanemu w życie i małżeństwo:
      Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę;
      daj mi cierpliwość, abym zniósł to, czego zmienić nie mogę;
      daj mi mądrość, abym odróżnił jedno od drugiego
      .
      /Friedrich Christoph Oetinger/

      Usuń
  13. Marian to klasa Pan czego nie mozna powiedziec o Kelnerze...A mowia, ze Pan z Panem w takich sytuacjach w mig sie dogadaja bez slow...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Judyto, słyszałem o mercedesach klasy A, C i E, ale o klasie PAN w odniesieniu do facetów nie słyszałem. Muszę ten temat zgłębić:-)))

      Usuń
  14. Bo z żoną nie warto się kłócić i Marian o tym wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem więcej: nie warto kopać się z koniem:-)

      Usuń
  15. Kelner patałach, psycholog się znalazł jak z koziej dupy trąba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polacy są specjalistami we wszystkim: przeciętny Kowalski zna się na polityce, piłce nożnej, medycynie, psychologii etc.

      Usuń
  16. aaa

    mężczyzna powinien zapraszać ukochaną na kolację

    albo wymyślić przygotować sam z siebie, coś romantycznego w domu


    Hela jest boska - nie tylko dlatego, że zdecydowana.

    Wie czego chce - cenię w kobietach najbardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hela jest po prostu N A J L E P S Z A. Marian po prostu miał szczęście:-)

      Usuń