piątek, 30 listopada 2012

Appendix do... tupotu mefff

Poprzedni wpis przywołał wiele indywidualnych wspomnień związanych z przeżytym  syndromem dnia następnego. Niezależnie od tego pojawiły się dociekliwe pytania o Dancię, która towarzyszyła Heli. Obiecałem, że delikatnie dopytam i jak tylko cokolwiek się dowiem to uprzejmie doniosę. Przedstawiony wczoraj w okrojonej formie dialog pomiędzy przyjaciółkami wyglądał mniej więcej tak:
– Co wybierasz, Danciu?
– Wiesz przecież, że nie cierpię alkoholu w żadnej postaci.
– Zatem czego się napijesz, bo ja lubię wszystko poza anyżówką – powiedziała Hela
– Obojętnie co, byle było mocne i dużo –  odpowiedziała z niekłamaną niechęcią  Dancia.
Co było dalej już wiemy. Barek Mariana został opróżniony i około drugiej w nocy Hela z Dancią zakończyły kuchenne rewolucje, czyli mówiąc językiem zrozumiałym: nie poczyniły żadnych kulinarnych przygotowań, które wcześniej były zamierzone. Dancia mieszkała dwa domy dalej, więc wzięła swoją torebkę i lekko chwiejnym krokiem – z naciskiem na słowo "chwiejnym" – udała się do siebie. Od strony ulicy był niewysoki płotek, który służył jej za podpórkę. Z trudem dotarła przed drzwi domu. Torebka była przepastna i miała problem ze znalezieniem kluczy. Nie chciała dzwonić, by nie obudzić domowników, a zwłaszcza męża. Gdy wreszcie znalazła klucze szszszczęśliwa przytrzymując się kolumienki próbowała wsunąć je w zamek. Nie dała rady, a delikatność i subtelność jej ruchów słyszane było w promieniu kilkudziesięciu metrów.
Po chwili uchyliły się drzwi, w których stanął mąż Danci, Gdy ją zobaczył słaniającą się na nogach i poczuł charakterystyczny oddech zapytał podniesionym głosem:
– Do jasnej cholery! Hałasujesz, budzisz mnie i sąsiadów. Gdzie byłaś do tej pory???
– No jak to gdzieee? – odpowiedziała spowolnionym i rozciągniętym głosem – Jestem chrzestną Heleniątka i byłam z nią w... kościoooole.

20 komentarzy:

  1. Hahaha!
    Przypomniało mi się, jak moje koleżanka opowiadała o swym powrocie do domu z naszej babskiej imprezy. W mej dawnej pracy był taki zwyczaj, że raz do roku wszystkie dziewczyny spotykały się u jednej w domu na, mówiąc wprost"tańce, ploty i ostre picie" . Jedna z moich starszych koleżanek należała do tych raczej niepijących. Jednak, aby dotrzymać nam kroku, spożywała alkohol równo z nami.Imprezy kończyły się zwykle w środku nocy. Biedaczka raz tak upiła się, że gdy nasz szofer( miałyśmy szofera, a jakże! ;)) zawiózł ją do domu, ledwo otworzyła drzwi. Wpadła tam z hukiem i gdy zaniepokojony mąż wychylił się z sypialni, zanim zdążył odezwać się wybełkotała:
    A Ty co się wpatrujesz, hę? Co, nie widziałeś pijanej kobiety? NIE DENERWUJ mnie i NIE ZACZEPIAJ WZROKIEM, dobranoc!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ostatnie zdanie wypowiedziane przez koleżankę godne Marianowej Heli. Inspirujące:)

      Usuń
  2. w sumie Dancia nie tak całkiem skłamała...kooosściół był,spowiedź była...a to przecież wiązało się z pewną dla niej traumą...tak troszke sie tylko zrelaksowała...a to musi potrwać,by płynny odstresowywacz zadziałał jak najlepiej...;P
    zresztą najpierw musiała dojśc do tego,który jest najlepszy,hahahahaaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczera dziewczyna, ale chyba niewiele pamiętała z pobytu u Heli i odpowiadając na pytanie wymieniła ostatnie zapamiętane miejsce pobytu.

      Usuń
  3. Pijana kobieta to zdecydowanie przykry widok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ma swoje dobre i złe strony <:)
      Potrafią być urocze i radosne ponad miarę .
      Nawet pod wpływem

      Usuń
    2. Oooo to własnie ważne spojrzenie, Poranna Roso.
      Hebiusie, słuchaj opinii doświadczonych mężczyzn i... kobiet.

      Usuń
  4. To tylko stereotyp, Hebius ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. a ja sie zgadzam z Hebiusem
      ...rochełstany pijany facet o wiele lepiej wygląda niz rozchełstana pijana kobieta - z dziurawymi rajstopami,rozmazanym makijążem...Widziałam taką niestety,ten widok naprawdę poraża...

      Usuń
    2. Każdy pijany źle wygląda i nie ma znaczenia jakiej płci. Konwenans decyduje o tym, że facetom więcej uchodzi. Tak odczytałem uwagę Wugusia.

      Usuń
    3. każdy pijany źle wygląda Caddi,na pewno więcej utarło sie ,że facetom uchodzi,ale kobieta ZAWSZE gorzej wygląda,bo i zachowanie i ubiór odbiera jej całą kobiecośc,tu nie trzeba konwenansów tylko wrażenia wzrokowe...
      piszemy tu oczywiście i pijanych,a nie tzw."na rauszu"...jestem kobietą i zawsze tak będe uważac...mimo,jak piszesz konwenansów.Mam oczy po prostu...:)

      Usuń
  6. rozumiem niechęć do anyżówki... a także ogólną niechęć do alkoholu. Ja też parę razy wykazałem ją w stopniu zaburzającym moją równowagę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz z Heleną podać sobie rękę... w kwestii anyżówki.

      Usuń
  7. To jest siłą kaca, że człowiek chce rozpocząć nowe życie (Hrabal)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak, ja za anyżem nie przepadam... tak jak i za alkoholem nie mam jednak nic przeciwko jeśli podchodzi się do tego z głową :-)Gorzej tylko jak wychodzi się potem bez niej.I zgodzę się z poprzednikami/poprzedniczkami, że lepiej wygląda pijany facet niż kobieta.

    Dancia i Hela rozrywkowe kobiety :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego lubię jedną i drugą. Są niepowtarzalne.

      Usuń
  9. Czy "oooo" czyta się jak "uu"? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeee... "ooo", jak "ooo" i nie inaczej. To fonetyczny zapis wypowiedzi Danci:-)

      Usuń